Głęboką wodą plan w sercu człowieka, czerpie z niej człowiek przemyślny… Prz 20, 5

Po Szwarcwaldzie przetaczają się na przemian fale śniegu, deszczu i słońca. Tak jakby niebo nie mogło się zdecydować, którą porę roku wybrać. Jak w Procesie Kafki pełnym labiryntów, tajemniczych pomieszczeń i podejrzanych uliczek… I gdy wczoraj pisałem o spełnianiu marzeń, przypomniała mi się jeszcze jedna ważna płaszczyzna z tym związana. „Pragnienie normalności”, „wybory wolności”, „szukanie sensu” to w pewien sposób wołanie o ratunek człowieka. Homo sapiens woła o ratunek… Dlaczego w ten sposób piszę? Bo wydaje mi się, że w ostatnim czasie ma miejsce pewna walka między dwoma koncepcjami na temat życia. Obie związane są z Planem. Dlaczego napisałem Go z dużej litery?:-) Chodzi o pewien kosmiczny Plan związany z istnieniem rzeczywistości. Pozwólcie, że obie koncepcje wyjaśnię…

Pierwsza koncepcja mówi o tym, że taki Plan istnieje. I o tym mówią prawie wszystkie religie (także „parareligie” jak np astrologia). Tu wszelkie twierdzenia, że nic nie dzieje się przypadkowo. Życie ma swoje uporządkowanie, swój sens i swój cel. Wszystko toczy się z jakiegoś powodu. (Nawet jeśli tego powodu nie jesteśmy w stanie odgadnąć.) Zwykle łączy się to stwierdzenie z istnieniem Boga. Jakkolwiek by się go nazywało. W jakiś sposób jest on strażnikiem tego Planu albo i nawet samym Planem. Tu mieszczą się również wszelkie wierzenia związane z istnieniem rzeczywistości, która nas przekracza (po śmierci). 

Druga koncepcja nie zakłada żadnego Planu. Wszechświat jest ślepym i bezcelowym procesem. Życie więc samo z siebie nie ma sensu. Podczas krótkiego pobytu na Ziemi robimy co możemy, żeby przetrwać a potem słuch po nas ginie. Jesteśmy tu po to, aby zminimalizować cierpienie i zmaksymalizować szczęście, jak pisał Sam Harris. Nie ma również na nas wpływu jakakolwiek inna (niematerialna) rzeczywistość. Oczywiście tu mieści się ateizm i ateizujący agnostycyzm. 

Pamiętacie, gdy wspominałem dawno temu o „7-stopniowej skali wiary i ateizmu” – KLIK. Myślę, że podobnie będzie z przyjmowaniem albo i nieprzyjmowaniem Planu, o którym wyżej piszę. Te sprawy się ze sobą bezsprzecznie łączą. I oczywiście bedą osoby, dla których to nie będzie jasne albo nawet możliwe do rozstrzygnięcia (tu akurat i ja;-) Jednak tak jak wspominałem w pierwszym akapicie ma miejsce w dzisiejszym świecie konfrontacja między obiema koncepcjami. Widać to przy ustalaniu praw, sięganiu po argumentację, pisaniu artykułów w gazetach, tworzeniu dzieł artystycznych. Te dwie dominujące opcje się ze sobą nieustannie ścierają…

Najciekawsze jest to, iż mimo tego, że żyjemy w dziejach, w których nieustannie prowadzi się badania, dokonuje się odkryć i technologia prze naprzód, wcale ten egzystencjalny niepokój w nas nie osłabł… Wręcz przeciwnie… Tym bardziej szukamy dla siebie miejsca… I odpowiedzi:-)

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

6 myśli na temat “Głęboką wodą plan w sercu człowieka, czerpie z niej człowiek przemyślny… Prz 20, 5

  1. Skłaniam się do Planu B. Mimo, że w nim chaos i rządzi przypadek. Jako osoba w miarę uporządkowana czekam raczej na niespodzianki od życia. Inaczej byłaby to nudna egzystencja. A przecież może po tamtej stronie będzie nudno? To chociaż przeżyjmy życie z chaosem ale ciekawie.
    Uściski Ceramiku.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kłopot w tym, że Plan B (albo tak naprawdę brak jakiegokolwiek Planu) właściwie nie zakłada żadnej „tamtej strony” i na tej wszystko się kończy… Ale na pewno są jakieś wersje indywidualne i „łączące”;-) Sam trochę …boję się ludzi o skali „1” albo „7” z podanej skali wg Dawkinsa – KLIK.
      Przeżyć życie z chaosem…. Brzmi bardzo kusząco;-)
      Odwzajemniam uściski.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Wydaje mi się, że w Planie A i w planie B istnieją dokładnie takie same szanse na ład albo przypadek.
    Wszak Bóg-Strażnik jest wszechmocny a więc nie mamy pojęcia jak tę moc wykorzysta.
    Fakt wyznawania przez nas koncepcji Boga lub chaosu może mieć wpływ na nasze decyzje i sposób radzenia sobie w trudnościach, ale nie daje żadnej gwarancji ładu , spokoju czy przygody.
    Proszę spojrzeć na los milionów ludzi w Polsce w okresie II Wojny – czy ci praktykujący religię mieli nudniejsze życie?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Racja. Jak najbardziej… Z drugiej strony nawet wyznawanie „chaosu” (bez Boga) czy jakiejkolwiek siły wyższej) nie oznacza, że nie ma tu jakiegoś porządku a nawet planu. Przecież nowe teorie, wszelkie odkrycia, zdobycze cywilizacyjne to tak naprawdę …walka z chaosem, próba znalezienia sił, które nami rządzą. Nawet ewolucja, która wydaje się być takim chaosem jest tak naprawdę równowagą spierających się sił. A z drugiej strony, kto zabroni Bogu, by posługiwał się chaosem? I byśmy tak to widzieli;-)
      Bardzo trafne spostrzeżenie.
      PS. Pomysł na wpis zrodził się po przeczytaniu zdania Harariego z książki „Homo deus”: „Nowożytna kultura odrzuca wiarę w wielki kosmiczny plan. Nie jesteśmy aktorami grającymi w żadnym nadzwyczajnym dramacie. Życie nie ma scenariusza, dramaturga, reżysera, producenta – i nie ma sensu” (str. 254)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s