Patrzcie jednak: czekam na pustynnych równinach… 2 Sm 15, 28

Kolejny impuls w advent-online.de też ma prozaiczny wydźwięk. Ale czyż życie nie składa się z rzeczy prozaicznych;-)? Takich jak kolejka przed centrum recyclingu. Petra Renz ze Stuttgartu opowiada nam o swoich przemyśleniach związanych z oczekiwaniem – KLIK.

Samochód zapakowany po dach. (Sam wiem, co to znaczy. Dwa razy w roku, wiosną i jesienią wynoszę nieużywane rzeczy z piwnicy.) I potem przed recyclingiem w kolejce rodzą się pytania. Czy przyjmą mi wszystko? Czy pracownik będzie miły i usłużny? A może coś by się jeszcze przydało? Mnóstwo pytań o rzeczy… Niepotrzebne rzeczy… O rzeczy, wokół których tyle zabiegów i kłopotów… Może przynajmniej przyroda trochę odetchnie…

I teraz pani Petra pisze coś, co mnie zaniepokoiło. Mówi bowiem: „I w takich momentach, gdzieś pomiędzy, przy przejściu, czeka na nas Bóg…” Pamiętam zawsze miałem z tym ogromny problem. Rozumiem, że ludzie tak myślący, piszący mają ogromną nadzieję i wiarę, że Bóg jest blisko nich. Zwłaszcza w momentach trudnych. Sam nie mam takiego poczucia. Nie żebym nie chciał;-) Chcę bardzo, ale za cholerę nigdy nie mogłem tego odczuć;-) Przypominają mi się wszystkie przeczytane książki, opowiedziane historie, w których ludzie z piekła obozów zagłady, z chwil wielkiej udręki, wołali do Boga. I nic…

Zatem przyznam się… Trochę zazdroszczę tym, którzy w chwilach przeróżnych odczuwają tę Przedziwną Obecność;-)

Pozdrawiam

Ceramik

9 myśli na temat “Patrzcie jednak: czekam na pustynnych równinach… 2 Sm 15, 28

  1. To, ze ktoś wierzy nie przesadza o tym, że tak jest. Działa to tylko w jego/jej przypadku. Tak samo jak z niewiarą. Jeżeli ktoś nie wierzy, to jest jego wewnętrzne przekonanie, które niekoniecznie musi zgadzać się z tym co na zewnątrz. Niektórzy będą ślepi na dowody, nawet jak sie o nie potkną, A drudzy wszędzie będą utwierdzać się w wierze widząc dowody we wchodzącym codziennie słońcu;))

    Polubione przez 1 osoba

    1. Cieszę się z bratniej (siostrzanej) duszy:-)
      Z religią mam tak, że z jednej strony nie mogę słuchać, jak ktoś ciągle powtarza „Alleluja, Bóg jest wszędzie”, a z drugiej im zazdroszczę, że odbywa się to bez jakieś walki, która zawsze się we mnie toczy…

      Polubione przez 1 osoba

  2. Czesto w takich ciezkich momentach ludzie jednak te wiare traca.
    Zastanawialm sie kiedys, czy wiary zazdroszcze, ale zdecydownie nie, bardziej sie dziwie, ze ktos moze wierzyc;) To nie jest absolutnie poczucie wyzszosci, bycia madrzejszym, czy lepszym, po prostu nie wierzac calym swoim jestestwem, nie wyobrazam sobie tego, jak to jest -wierzyc. Nnie mam tu na mysli wiary w jakas nie ogarnieta zmyslami sile, energie, czy cos niematerialnego, ale w te figurki, swiete obrazy, wyobrazenia istot na chmurkach, ognia piekielnego i kotlow, w aniolki i dlably oraz kaplanow;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s