Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność… Flp 4, 5

Koleżanka z ogólniaka wysłała mi zdjęcia ze spotkania rocznikowego. Trudno kogokolwiek poznać. Niektórych nie widziałem prawie trzydzieści lat. Dlaczego wracamy z refleksją do takich chwil? Czy to tylko wspólnie przeżyty czas? A może chcielibyśmy jakoś cofnąć czas…

Jak sobie przypomnę tego pryszczatego chudzielca, którym byłem, to widzę przede wszystkim jakąś dziecięcą ufność i naiwność. Totalne nieprzystosowanie do życia:-) Trzeba było kilku „oparzeń”, zawodów, uczuciowych poturbowań, by nabrać życiowej dojrzałości. Teraz sobie uzmysławiam, że tak naprawdę w czasie ogólniaka byłem sam. Nie miałem przyjaciół. Ci, o których w ten sposób myślałem, liczyli jedynie na to, by mnie wykorzystać. Nauka nie sprawiała mi problemu, więc kręciła się wokół mnie spora grupka „wykorzystywaczy”. Nawet jednego teraz skojarzyłem na zdjęciu. Ciekawe, czy dalej „pasożytuje” na bliźnich? Wiem… Jestem okropny:-)

Wydaje mi się, że jest nawet taka postawa religijna, którą można scharakteryzować jako „fałszywa pokora”. Wielu „ojców duchowych” (specjalnie piszę o nich w cudzysłowiu) wpaja młodym, by się nie skarżyli i byli pełni poświęcenia. Totalna bzdura… Jest się wówczas jedynie pożywką dla różnego rodzaju naciągaczy i wspomnianych „wykorzystywaczy”. 

Na czym więc polega prawdziwa pokora? Raczej na przeświadczeniu o swojej własnej wartości i nie …przecenianiu jej:-) Tak mi się przynajmniej teraz wydaje. 

I mam postanowienie. Gdy kiedyś dojdzie do spotkania ze wspomnianymi osobnikami, powiem im, co teraz myślę o ich ówczesnym postępowaniu. Tak w ramach „samoterapii” 🙂

Pozdrawiam

Ceramik

 

Reklamy

8 myśli na temat “Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność… Flp 4, 5

  1. Pięć lat temu koleżanki i koledzy odnaleźli mnie, żeby zaprosić na imprezę „ćwierć wieku po maturze”. Nie skorzystałem. Dane mi jednak było spojrzeć na zdjęcia z tego wydarzenia. Nie żałuję nieobecności, bo mam podobną historię do Twojej i podobne, raczej mało przyjemne wspomnienia. A dziś nie ciągnie mnie do „samoterapii”. Zapomnienie, zmiana optyki, spojrzenie bez odrobiny nostalgii powoduje, że nie ciągnie mnie tam, gdzie byłem kiedyś „outside”. Przypominam sobie co najwyżej kolegę, co był jeszcze bardziej out. Po nim ślad zaginął całkowicie. Mówiono, że jest w aśramie, mówiono, że nie żyje, mówiono… Takie oto mówienie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Na szczęście przed „samoterapią” broni mnie odległość. Może nie jestem w aśramie, ale jeszcze z pięć razy przemyślę zanim dokonam tego …aktu:-)
      Widzę, że mamy nie tylko podobne przemyślenia, ale jesteśmy w bardzo podobnym wieku:-)

      Polubienie

  2. ;))))
    W tym wieku wydawało mi się, że wiem już dużo o życiu i że jestem dorosla=dojrzala;). Teraz się z tego śmieje, bo dopiero miało to wszystko nadejść. Zapewne za 20 lat, będę się śmiała, o ile dożyję tego wieku, z siebie obecnej i mojej „dojrzalosci”:).
    Nie wiem jak określić pokorę…, a nad swoją wartością musiałabym się ciężko zastanowić…, jak tu siebie sama „wycenic”…, nie mam pojęcia szczerze napisawszy;))

    Polubione przez 1 osoba

  3. Mnie z czasu ogólniaka nie zachowała się żadna koleżeńska relacja. Nie wspominam tego czasu jakoś mega ciepło, ot było. Mam za to koleżanki z podstawówki. I te relacje przetrwały mimo różnych zawirowań losu. I jak to rozumieć?

    Polubione przez 1 osoba

  4. Moje licealne koleżanki są aktywne na Facebooku, więc wiem co u nich słychać. Właśnie mi się przypomniało, że moja koleżanka z ławki chciała się ze mną skontaktować…
    Któregoś lata ktoś nawet zorganizował zjazd- koniec końców pojawiło się 5 osób, może dlatego, że rozrzucilo nas po Polsce, a nawet po świecie… Jeśli chodzi o zadania domowe- mieliśmy wszystko opracowane. Fizykę dawał Zeus, bo Magda wpadała do szkoły równo z dzwonkiem, ja z Miśkiem dzieliliśmy się matematyką, od Rudej spisywaliśmy biologię, Mieciu miał polski. To były czasy!

    Polubione przez 1 osoba

  5. Ja z jedna przyjaciolka z liceum mam nadal bardzo bliski kontakt, nie spotykamy sie za czesto, ze wzgledu na odleglosc (choc tez mieszka tutaj, paradoksalnie czesciej spotykamy sie w kraju;), czsto piszemy i rozmawiamy:) I jeszcze 2 z ktorymi kontak jest luzbiejszy, ale bardzo mily:)
    Przez pierwsze dwa lata tez nie wspominam za milo kontaktow z wiekszoscia wspolklasowiczek;), w 3-ciej klasie zostalam wybrana na przewodniczaca, w czwarej polaczyly nas przygotowania do studniowki i strach przed matura;) Spotkania byly 3 razy, ja wzielam udzial w 2, w jednym w zeszlym roku i moge powiedziec, ze wszystkie dojrzay, zmadrzaly i w jakis sposob-spokornialy;) Kazda z nas ma jakies przejscia za soba, jakies zyciowe dramaty, choroby i smierc bliskich, jednej od dawna juz wsrod nas nie ma, odeszla w bardzo tragiczny sposob wraz z mala coreczka. To wszystko sklania do zadumy i refleksji…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s