Trochę snu i trochę drzemania, trochę założenia rąk, aby zasnąć… Prz 24, 33

Surrealistyczny świat. Przyjęło się za taki uważać świat obrazów Salvadora Dali albo muzyki Johna Cage’a. A ja spotkałem się z nim podczas wczorajszej wycieczki. Wielu z Was wie, że mam problemy ze snem. Wiąże się to na pewno z moją pracą na zmiany. Skierowano mnie zatem do tzw laboratorium snu, w którym mam się znaleźć pod koniec tego miesiąca. Ma to mieć miejsce w pewnej klinice usytuowanej w ogromnym parku. Pełni ona również funkcję sanatorium, zwłaszcza dla ludzi ze schorzeniami dróg oddechowych. Tak do końca nie lubię spontaniczności, więc postanowiłem tam zajrzeć zawczasu, aby sprawdzić miejsca parkingowe i dopytać się o szczegóły. Zaparkowałem samochód i skierowałem się ku wejściu do kliniki. Po drodze trzeba było przejść przez sporej wielkości park. I tu spotkałem bardzo dziwny korowód…

Jeden za drugim w regularnych odstępach poruszali się ludzie w białych szlafrokach. Każdy z nich ubrany w maskę FFP2 taszczył przed sobą rolator, na którym umieszczono koncentrator tlenu. Od urządzenia biegły plastykowe rurki do nosa delikwenta. Przeszły mnie ciarki… Znalazłem się na chwilę w pomieszanym świecie Józefa K. z Kafkowego Procesu Kaligramów Apollinaire’a. Usiadłem na ławce i przyglądałem się na chwilę temu przejmującemu zjawisku…

Jawa i sen, rzeczywistość i nierzeczywistość… Wszystko uległo zaburzeniu. Jedynymi dźwiękami był śpiew ptaków i przeciągłe piski toczących się rolatorów… Uśmiechnąłem się do przechodzącej staruszki, zapominając, że przecież jeszcze w samochodzie założyłem swoją maskę FFP2 i na pewno mego uśmiechu nie zauważyła… Miałem ochotę pomachać jej ręką, ale opuściła mnie odwaga… Albo nie chciałem zostać opacznie zrozumiany…

Całą drogę do domu błądziłem myślami po tym parku. Przy garażu dopadła mnie gadatliwa córka sąsiadów.  Y’ha e neus Velo, sisch Du zagadała po szwarcwaldzku (niem. – Hochdeutsch – ich hab ein neues fahrrad, siehst Du; Mam nowy rower, widzisz) Pokazując na różowy rowerek…

I wróciłem do realnego świata… Na szczęście… Albo może i nie;-)

Pozdrawiam

Ceramik

10 myśli na temat “Trochę snu i trochę drzemania, trochę założenia rąk, aby zasnąć… Prz 24, 33

      1. Moj syn jest zdania, że utrzymywanie uśmiechu na twarzy przez dłuższą chwilę poprawia nastrój na dłużej. W maseczkach można ćwiczyć. Bez – często wydaje się dziwny taki uśmiech bez powodu.

        Polubione przez 1 osoba

  1. Takie obrazki włączają nas w ten nierzeczywisty świat. A przecież jest on jak najbardziej rzeczywisty. Tylko my na codzien go nie dostrzegamy. Trzeba czegoś więcej, trzeba chwili , żeby on nas dogonił. A uśmiech pod maseczką widać w oczach. Ten szczery. Miłego wieczoru.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s