Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu… Dz 9, 11

Spacerujemy wzdłuż rzeki Lorze. Na ścieżce mnóstwo biegaczy, ludzi na rolkach i rowerzystów. Szwajcarzy uwielbiają się ruszać. W wózku śpi mały brzdąc szwagierki. I tak się zastanawiam, kim będzie w przyszłości. Rodzice Polacy. Urodzona w Szwajcarii. Gdy mówi, miesza trzy języki. Polski, angielski i szwajcarską odmianę niemieckiego…

Kiedyś miejsce urodzenia, wychowania i życia bardzo ludzi określało. Sienkiewicz pisał o Zbyszku z Bogdańca. Wcześniej był Tales z Miletu. Miejsce działało wręcz jak nazwisko. Naznaczało człowieka na całe życie. Dzisiaj ma o wiele mniejszy wpływ. Nie przywiązujemy się do miejsc. Bo też często je zmieniamy. Nawet narodowość traci na znaczeniu. Wielu otwarcie twierdzi, że jest kosmopolitami. Kultura też na swój sposób się globalizuje. Czerpie z różnych źródeł, myśli, ideałów…

Wiąże się to pewnie z łatwością przemieszczania. Poznajemy inny sposób myślenia. Identyfikujemy się z innymi wzorcami. Zarabiamy w innej części Europy albo świata, niż ta, w której się wychowaliśmy. Obok nas pracuje Laotańczyk a dalej Kanadyjczyk. Na urlop jedziemy w najbardziej egzotyczne miejsca (które wskutek tego tak egzotyczne już nie są:-). Kupujemy w sklepie składniki do japońskiego sushi. Czytamy książkę tureckiego noblisty. W ten sposób „oswajamy” wszelką egzotykę. Staje się codziennością.

I czy jeszcze miejsce naszych urodzin ma jakieś znaczenie? Czy gdybyśmy urodzili się we Frankfurcie a nie w Przemyślu, coś by to zmieniło? Może… Ale na pewno nie tak, jak dajmy na to przed stu albo dwustu laty…

Rzeka Larza skręca łagodnie wśród zielonych, styczniowych łąk:-) Wracamy na obiad do domu…

Pozdrawiam

Ceramik

 

Reklama

10 myśli na temat “Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu… Dz 9, 11

    1. Pewnie tak… Ale coraz słabiej. Pierwsze 18 lat przeżyłem w pewnej morawskiej wiosce. Potem prawie co rok się przeprowadzałem. Na studenckie wakacje jeździłem do pracy w Holandii i Niemczech. Od 15 lat mieszkam w małym szwarcwaldzkim miasteczku. Więc po dzieciństwie to najbardziej stabilny okres w moim życiu. I na pytanie, skąd pochodzę, odpowiedziałbym (z pewnym wahaniem), że z tamtej morawskiej wioski. Ale gdy tam wracam, widzę, że to zupełnie nie mój świat:-)

      Polubienie

      1. Wierzę, że tak czujesz. Ale we wspomnieniach pojawia się zazwyczaj coś, co nas określa. Tak mi się wydaje. Ja nadal nie potrafię zdefiniować, skąd jestem, ale we wspomnieniach pojawiają się pewne obrazy, które po prostu przypominają, za czym tęsknię… Ale nie da się tego odtworzyć…

        Polubione przez 1 osoba

      2. Prawda. We snach najczęściej widzę krainę dzieciństwa. Las, gdzie jeździliśmy rowerami na maliny. Górki, gdzie zjeżdżaliśmy na sankach… To zostało gdzieś głęboko w podświadomości.

        Polubione przez 1 osoba

  1. Ja sie nie urodzilam wprawdzie w Przemyslu ale mieszkam we Frankfurcie (wprawdzie teraz pod, ale przez kilkanascie lat mieszkalam tam bardzo centralnie, a i teraz nie mam daleko:) Czy gdybym sie tu urodzila cos by to zmienilo? I tak i nie. Na pewno pod pewnymi wzgledami bylabym kims innym, ale pod niektorymi (mam nadzieje) bylaby to nadal ja;) Jest masa filmow, ksiazek o swiatach rownoleglych, o „co by bylo gdyby”, w wielu z nich opcja jest taa, ze w pewnym momencie spotkalibysmy te same osoby i wyladowali w tym samym miejscu. Opatrznosc, przeznaczenie (ktorego, jak wynika z pewnej serii horrorow nie da sie oszukac;)?
    Mysle, ze pewne cechy charakteru nas determinuja: ciekawosc swiata, dazenie do lepszego zycia, duma, odwaga, czy upodobanie do luksusu;) A cala reszta, to przypadek:)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s