Kolega z pracy poinformował mnie, że jadąc wczoraj za mną wieczorem zobaczył, że w moim samochodzie nie działają światła oświetlające tablicę rejestracyjną. Taka jazda grozi mandatem. Więc siedzę w garażu i naprawiam. Wymieniłem żaróweczki, sprawdziłem bezpieczniki… Nic… W końcu znalazłem przyczynę – zaśniedziałe styki pod żarówkami. Wilgotny Szwarcwald robi swoje. Nie tylko mchy, paprocie i omszałe kamienie po lasach, ale również zaśniedziałe styki. Podejrzewam, że tego problemu nie ma np w Australii, ale mogę się mylić:-) Przeczyściłem… Działa jak nowe…
Piszę ostatnio o “upadłych teoriach”. Nie mają nic wspólnego z upadłymi aniołami, choć może takie wodziły (i wodzą) naukę i naukowców na pokuszenie:-)
Z upadadłych teorii zastanawia mnie często tzw teoria eteru czyli hipoteza o ośrodku, w którym miałyby się rozchodzić fale elektromagnetyczne oraz światło. We współczesnej nauce teoria eteru pojawiła się pod koniec XIX wieku (za Wikipedią)
Eterem tłumaczono światło, wszelkie fale a nawet wiatr. Uważano bowiem, że nie ma pustych przestrzeni i coś musi je wypełniać. Wskazywano na tajemniczą, nieokreśloną substancję. Właśnie ów eter…
Dzisiaj wydaje się takie tłumaczenie rzeczy śmieszne i naiwne. Przypuszczam, że za jakieś 50 – 100 lat też wiele dzisiejszych teorii będzie raziło swoją śmiesznością i upadnie…
Ale mimo wszystko człowiek próbuje i będzie próbował tłumaczyć rzeczywistość, która go otacza. Eterem, względnością, ogólnością, doświadczeniami, hipotezami, pomiarami, desygnatami, dedukcją i redukcją… I tysiącem innych pojęć:-)
Teoria eteru ma też jakiś psychologiczny podkład. Nie lubimy pustych przestrzeni, miejsc, w których nic nie ma… Chcemy je wypełnić CZYMŚ zrozumiałym… I wtedy jest nam lepiej. Może i stąd religie, które szukają odpowiedzi w obszarach, które wykraczają ponad człowieka?
Dla mnie dzisiaj okazało się ważne, że w moim samochodzie “eter” płynie bez przeszkód od akumulatora do żaróweczek:-)
Pozdrawiam
Ceramik
Pustka sprawia, że dopada nas sensoryczna panika. Mózg potrzebuje bitowej karmy, żeby (umownie) nie popaść w psychozę.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
To tak jak z pareidolią… Wolimy coś znanego niż nierzeczywistego…
PolubieniePolubienie
Lubimy mieć złudną kontrolę, chociażby przez nazwanie rzeczy po imieniu i tworzenie różnych teorii;)
Mi raz bardzo uprzejmy Pan zwrócił uwagę krzycząc ze swojego TIRa na skrzyżowaniu, że światła stop mi nie działają. Dobrze jak ktoś Cię uświadomi:)).
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Złudna kontrola. Trafnie nazwane:-)
PolubieniePolubienie