Deszcz bębni zaciekle o szybę autobusu. Po fali upałów Italia płacze w dniu naszego wyjazdu. A właściwie już nie Italia, bo przed chwilą wyjechaliśmy do Ticino, włoskojęzycznego kantonu w Szwajcarii. Ale deszcz ten sam, co po drugiej stronie granicy:-)
Miesiąc: Sierpień 2017
Ten, kto kocha swoje życie, traci je J 12, 25
Panini Portugalla. Okazuje się, że Włochy to nie tylko pizza i lody, ale i też ciepłe tostowe kanapki. Ta, którą dzisiaj schrupałem była z cienkim tyrolskim boczkiem i krewetkami. Wszystko zanurzone w sosie 1000 wysp.
Wyprowadź lud ślepy, choć mający oczy Iz 43, 8
Leżę nad jeziorem w Dormeletto wśród całego tabunu Holendrów. Powoli zaczynam nawet rozumieć o czym rozmawiają. Taka mieszanina niemieckiego z angielskim z dodatkiem czegoś tam jeszcze.
Ani serce człowieka nie zdołało pojąć 1Kor 2, 9
Lody to nic. Córka zamówiła sobie shake’a Pavlova w Gelateriii naprzeciwko. Dostała coś w rodzaju obiadu. Wielki kubek z truskawkowo-lodowym napojem. U góry przystrojona różaną watą cukrową i bitą śmietaną beza. W środku dyskretnie wbity chips bananowy. Tak na oko gdzieś z 800 kalorii. Ale na urlopie kalorie się przecież nie liczą:-)
Drzewo figowe wydało zawiązki owoców i winne krzewy kwitnące już pachną Pnp 2, 13
Mała wyprawa na piechotę wzdłuż jeziora Lago di Maggiore. Trochę utrudniona, bo większość wybrzeża jest w rękach prywatnych. Ścieżki rowerowe równie nagle się zaczynają, co kończą. Czasami trzeba przechodzić wzdłuż drogi S33, na której w wielu miejscach brak nawet chodnika. Ale wokół przyroda kwitnie i pachnie. Nie poddaje się nawet spalinom samochodów.
Wszystkie narody, klaskajcie w dłonie PS 47, 2
Arona w Piemoncie. Zamek Boromeuszy. Kolegiata. Szeroka promenada nad Lago di Maggiore. Niedzielny targ staroci. Ludzie wylegli na wieczorny spacer. Przepełnione kafejki, restauracje i gellaterie… Po polsku lodziarnia brzmi nie za bardzo. Ale gellateria… Już dźwięczy w niej ten włoski smak lodów.
A Noe był ojcem trzech synów: Sema, Chama i Jafeta Rdz 6, 10
Wróciłem późno w nocy. Teraz odespałem. Włoska kolej to totalny chaos. Przynajmniej wczoraj. Cała stacja Mediolan Porta Garibaldi tonęła w rozpaczy zdezorientowanych ludzi. Konduktorzy nie wiedzieli co robić. Ciągle chodzili i zamykali okna i drzwi w pociągach. Ludzie biegali od peronu do peronu. Opóźnienia pociągów wzrastały do kilku godzin. Żona dowiedziała się z Twittera, że padła elektryczność w okolicach Arony.
Wszystko, co żyje, niech chwali Pana PS 150, 6
Jadę właśnie pociągiem z Mediolanu. Totalny chaos. Wysiadła linia elektryczna gdzieś pod Aroną i wszystkie pociągi mają ponad 100-minutowe opóźnienia.
Albowiem oni Boga oglądać będą Mt 5, 8
Leniwa przerwa obiadowa we Włoszech. Pomiędzy 12.00 a 14.00 albo nawet i 16.00 nic nie załatwisz, nie zjesz w restauracji… Kraje południowej Europy nabierają oddechu po rannym wysiłku i przygotowują się do wieczornej aktywności.
Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę 1 Kor 6, 12
Obserwuję dzisiaj na plaży różne narodowości. Górują na tym odcinku Lago di Maggiore Holendrzy i gospodarze – Włosi. Taka scenka. Mały Holender, może trzylatek, biega jak go Pan Bóg stworzył na golasa. Po sąsiedzku rozłożyli się Włosi. Widać, że im to nie odpowiada, oni swoje najmniejsze pociechy wbijają w mikro stroje kompielowe. Kiwają z dezaprobatą głowami. Ale Holendrzy się nie przejmują. Jednak nie są u siebie. Są tu gośćmi. A to trochę zobowiązuje. Takie drobne przypadki. Ale są dużo większe i straszniejsze w skutkach.