Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata…» J 18, 35

Droga powrotna. Dzisiaj wracałem do mechanika po samochód. Na szczęście żona podwiozła mnie w drodze do pracy na jeden ze szczytów. Miałem stamtąd już niecałe 8 km i prawie większość z górki. Wsiadłem na rower i pędziłem z wiatrem we włosach (to znaczy resztkach włosów:-). Ale w pewnym miejscu musiałem się zatrzymać. Widok zaparł mi dech w piersiach. Droga wchodziła w zakręt 180 °. Zaraz za nią urwisko. Kilkadziesiąt metrów w dół. A przede mną niebo rozświetlone słońcem i krowy na zielonym pastwisku. Ale złudzenie optyczne było ciekawe. Zwierzęta za skarpą jakby „unosiły się” w powietrzu. Jeszcze raz cofnąłem się do punktu drogi, gdzie złudzenie było najmocniejsze. Obok krów płynął strumyk. On też wznosił się w górę! Patrzyłem na to wszystko z otwartą gębą paręnaście minut…

Pastwiska są pełne rosy, a wzgórza przepasują się weselem… Ps 65, 13

Jeżdżę na rowerze dla relaksu. Najwyżej paro-, paronastokilometrowe odcinki. Dzisiaj postanowiłem wrócić rowerem od mojego mechanika, gdzie zostawiłem auto do przeglądu. Jest to raptem jakieś 20 km… Szkopuł polegał jednak na różnicach wysokości. Zacząłem od 750 m. n.p.m…. Podjechałem do 1080 m., by znowu zjechać do 780 m. Solidna trasa (jak na mnie), padłem w domu jak pies Pluto z obolałym od siedzonka dupskiem 🙂 Przyrzekłem sobie dbać bardziej o kondycję…

Bogacz miał owce i wielką liczbę bydła, biedak nie miał nic, prócz jednej małej owieczki, którą nabył… 2 Sam 12, 2

Przyszła kolej na topole. Teraz tysiące puchatych „piórek” krąży w powietrzu. W zeszłym tygodniu był żółty proszek, który wszystko pokrył. Samochody, chodniki, rzeczy pozostawione na balkonie pokryły się pyłkiem świerków. A że w Szwarcwaldzie świerków mamy zatrzęsienie… Stąd cały świat w żółci. Alergicy cierpią, botanicy się cieszą… Taki ten świat:-)