Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni! 1 Tm 6, 8

Mam drugą zmianę. I już dwa dni powtarza się pewien ciekawy rytuał, gdy zjeżdżam w dół naszego miasteczka. Przejeżdżam obok przystanku i cała grupa młodzieży macha do mnie sympatycznie. Raczej nikogo z nich nie znam, ale odmachuje im w ten sam sposób. Dlaczego tak się dzieje, do końca nie mam pojęcia… Skończyły się definitywnie zajęcia online, minęły ferie wielkanocne i znów przystanki są oblężone przez młodzież.

Jak to odczytuję? Że powrót do normalności rodzi takie właśnie owoce. Że młodzi ludzie cieszą się, że są razem. Córka, która teraz prowadzi korepetycje dla młodszych studentów, opowiadała mi, że w sumie młode roczniki, dopiero teraz się zobaczyły „fizycznie”… I muszą nadrobić wszelkie socjalne zaległości. Może stąd ta radość dzielenia się sobą;-)

Chronimy się pod status tego, co nazywamy „normalnym”. Nie możemy przecież ciągle żyć w sytuacjach nadzwyczajnych. Nie możemy ciągle ryzykować, próbować, podejmować nowych prób… No właśnie – a czym tak naprawdę jest normalność?

Nad tym chciałbym się w najbliższym czasie zastanowić. W jaki sposób odróżnić „normalność” od „nienormalności”? Czy są jakieś jej wyznaczniki? Oczywiście najczęściej podchodzimy do niej bardzo intuicyjnie… I trudno nam ją właściwie zdefiniować.

Ale może mimo wszystko podejmę się takiej próby;-)

Pozdrawiam

Ceramik

9 myśli na temat “Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni! 1 Tm 6, 8

  1. Machają, bo to autostopowicze :-)))))

    Machanie to taki szczególny sposób pozdrawiania, jak dla mnie. Wydaje mi się, że zanika. Ale ja czasem do kogoś macham 🙂

    Na ścieżce wkoło jeziora spotykam czasem chłopców wybierających się na ryby. Choć się w ogóle nie znamy to mówią mi „dzień dobry”. To też mnie zastanawia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Pozdrawianie siebie w Italii jest częste. I mimo, że się nie zna osoby, to sympatyczne. Jak i to machanie.
    Ja uwielbiam normalność. Dla mnie to zwykły spokojny dzień.
    To moja definicja normalności. Uściski

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zgadzam się z oponią, że Włosi często się pozdrawiają, ale…
      Kiedyś byłem na nartach z rodowitym australijczykiem – Austria, Włochy (redazzo), Niemcy.
      W każdym z tych krajów narzekał – co za ludzie, nie pozdrawiają się na ulicy.
      Zgadza się, w Australii na lokalnych ulicach w dzielnicach gdzie są tylko domki jednorodzinee, pozdrawia się każdego przechodnia, ale wystarczy dojść do centerka handlowego i koniec z pozdrawianiem. Mój zanjomy nie robił zakupów ,, stąd takie sielankowe rozumowanie.

      Polubione przez 2 ludzi

  3. Normalność ma różne „definicje” bo sami ją definiujemy…. zazwyczaj jest to życie toczące się według ustalonych, STARYCH/ZNANYCH praw i zwyczajów ….. Ale przecież świat jest w ciągłym ruchu więc w pojawiających się nowych, zmianach też ją znajdziemy, i zaakceptujemy, może nie od razu….Na pewno jest wygodna, pożądana i bezpieczna ale i nudna 🙂 ….( mówi się :„wiesz, to jest takie normalne”- czyli nic szczególnego). „Normalność to droga asfaltowa: wygodnie po niej chodzić, ale nie rosną na niej kwiaty” – Jak powiedział Vincent van Gogh….A ja lubię kwiaty 🙂 🙂 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s