Domy pełne wszelkich dóbr, których nie zbierałeś… Pwt 6, 11

Nieraz na tym blogu zastanawiałem się nad tym, w jaki sposób mocno osadzić się w przeżywanej rzeczywistości. Aby teraźniejszość zawsze była priorytetem. Ponad rozpamiętywaniem przeszłości i planowaniem przyszłości. Oczywiście od tych dwóch rzeczy nie uciekniemy, ale nie możemy się im podporządkować. Wydaje mi się bowiem, że stracimy wówczas dużą część swojej wolności. I w jakiś sposób oddalimy się od swojej życiowej „bańki”, stracimy poczucie bezpieczeństwa i możemy narazić się obcym wpływom…

Przy poszukiwaniu mieszkania w Szwajcarii mamy taki ciekawy osobisty zwyczaj. Nazywamy go „wizualizacją”;-) Polega to na tym, że kiedy wchodzimy do mieszkania przewidzianego pod wynajem, zaczynamy go w myślach po swojemu urządzać. Dopasowujemy nasze meble, zastanawiamy się gdzie wstawić pianino, który pokój będzie naszą salą kinową z projektorem… Taki los spotkał już dziesiątki mieszkań, które odwiedziliśmy…

I zastanawiam się, czy nie wpadliśmy w pewną pułapkę. Czy wtedy marzenia nie dominują nad rzeczywistością? Oczywiście pilnujemy się;-) Nie mówimy tego głośno przy właścicielu (chociaż gdybyśmy rozmawiali po polsku byłoby to chyba nieszkodliwe;-) A może w tym przypadku teraźniejszość i przyszłość nachodzą się w dziwny sposób. Nakrywają się. Obejmują te same wydarzenia… Przypomina mi się stary Arystoteles i jego teoria „bytu w potencji”. Według myśliciela z greckiej  Stagiry, w każdym przypadku potencja utożsamia się z materią.  Można obrazowo powiedzieć, że woda jest parą, lodem i cieczą jednocześnie. Esencjalizm. Różni się jedynie układem atomów. I w danym przedziale czasowym pod odpowiednimi warunkami pojawi się w takiej a nie innej postaci. Podobnie z mieszkaniami… Każde z nich ma potencję być tym „naszym”… Trzeba tylko odpowiednich warunków. Stąd wizualizacja;-)

Nie, nie… To tylko nasze gdybania… Trzeba się pilnować… Bo „bańka” nie wytrzyma naporu;-) Ostatnio żona wspominała, że w jednym z mieszkań spotkała sympatyczną parę, z którą już wcześniej się widziała przy poszukiwaniach. Oni podobno zawęzili je do jednego miasta, my dopuszczamy prawie cały kanton a nawet szerzej… Zatem nie jesteśmy jedynymi nieszczęśnikami;-)

Żona powiedziała, że na końcu pożyczyli sobie wzajemnie – owocnych poszukiwań. Bardzo sympatycznie;-)

Jak myślicie – wizualizować czy nie wizualizować? Oto jest pytanie;-)

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

10 myśli na temat “Domy pełne wszelkich dóbr, których nie zbierałeś… Pwt 6, 11

  1. Poszukiwałam mieszkania i muszę przyznać, że bez wizualizacji trudno byłoby mi zdecydować się na kupno. Może rzeczywiście jestem w swojej bańce, ale dobrze się w niej czuję, więc nie będę tego zmieniać. Tak więc każdy musi wypracować swoją, by czuć się bezpiecznie.
    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj nie… Na kupno nas nie stać. To gdzieś 1-2 mln franków;-) Poza tym nas ciągle „nosi” i nie wiem, czy chcielibyśmy coś na stałe;-)
      A więc wizualizacja jest jak najbardziej pożądana… Od razu czujemy się bezpiecznie… Jak u siebie. I chyba masz rację;-) Odwzajemniam serdeczności

      Polubienie

  2. Ja też bym wizualizowala gdybym musiała przenosić się z dobytkiem. A tak jako rozbitkowie mający rzeczy w magazynku szukaliśmy mieszkania umeblowanego.
    Ale dobrze jest stwarzać sobie obraz naszego przyszłego miejsca z naszymi meblami. Popieram. Uściski

    Polubione przez 1 osoba

  3. Oczywiscie, ze wizualizowac:) To (plus dzialanie;) zbliza do pozytywnego rezultatu.
    W sumie wizualizacja to nic innego, jak okreslenie sie, czego sie chce:) Moze dotyczyc mieszkania, pracy, partnera, czy nawet sukienki lub butow;)

    Polubione przez 1 osoba

      1. Chodzi o to, zeby wiedziec, co (a w tym przypadku kogo;) sie za partnera chce:)
        Ja po rozstaniu z exex-em;) skoncentrowalam sie na tym, czego w przyszlym zwiazku nie chce i jaki moj przyszly partner ma NIE byc;) I to byl blad:) Bo moj nastepny faktycznie tych wad nie mial, mial za to inne, ktore z czasem zaczely mi przeszkadzac coraz bardziej:)
        Dlatego po zerwaniu z nim dalam sobbie czas i przemyslalam to, jaki moj przyszly (ewentualny) partner ma byc, zeby to funkcjonowalo (po okresie fascynacji, dzikiego pozadania i motylkow w brzuchu;).
        I stad, kiedy poznalam mojego obecnego meza, wiedzialam, ze to TEN;) I mimo, ze przez pol roku sie przed „stalym zwiazkiem” bronilam, jestesmy juz ponad 10 lat razem i bedziemy niedlugo obchodzic 7-ma rocznice slubu:)

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s