I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli… J 8, 32

Krążę pomiędzy Niemcami a Szwajcarią… Poznałem już większość przejść granicznych i chyba byłbym przydatny jako …kurier do przerzucania podejrzanych towarów;-) Może ktoś zaproponuje coś ciekawego:;-)? Na temat tego, co można przewieźć przez granicę i w jakich ilościach, wiem już bardzo dużo… Jestem teraz w alpejskim kraiku, ale wieczorem znów wracam… Dowiedziałem się też coś interesującego. Żona w nowej pracy musi sprostać także problemom komunikacyjnym. Szwajcarska odmiana niemieckiego, Schwytzertütsch, nie jest łatwa do zrozumienia, nawet dla znających dobrze niemiecki. Ale jeden ze współpracowników wspomniał, że ludziom oswojonym z dialektem badeńskim a zwłaszcza szwarcwaldzkim jest o wiele łatwiej, bo (i tu cytuję) Szwarcwald to kolejny szwajcarski kanton, ale leżący po fałszywej stronie granicy. Nie wiedziałem, że Szwajcarzy względem Niemców mają jakieś niewyjaśnione roszczenia terytorialne;-)

Przy okazji granic, zaczynania od nowa, złudnych nadziei (o których to tematach pisałem ostatnio), nasuwa mi się jeszcze jeden świat… Trochę zapomniany obecnie, niemal wstydliwy… Chodzi o świat krytycznego spojrzenia na siebie… Czasami mówimy nawet o tzw samokrytyce. Oczywiście może się źle kojarzyć z epoką realnego socjalizmu, kiedy to proszono …zabłąkanych członków partii, by poddali się właśnie rzeczonej samokrytyce.

Jest coś interesującego, jeśli chodzi o nastolatki. Gdy opowiadają się za czymś (np za wyższością mangi w całej ludzkiej kulturze), nie robią tego częściowo. Zawsze całkowicie, całym sobą… I jeśli krytykujemy coś w ich poglądach (albo jedynie zwracamy uwagę;-), przyjmują to jako krytykę całej ich osoby. Oczywiście wielu ludziom, zwłaszcza zakompleksionym na własnym punkcie, zostaje to na dłużej. I reagują jak nastolatki, obrażając się na cały świat a zwłaszcza na tego, który ośmielił się zakwestionować coś, co uważają za strasznie ważne…

I tu wkracza nasz świat samokrytyki… To w jakiś sposób pochodna obszaru dystansu do samego siebie, pokory i …siły wewnętrznego spokoju. Przecież każdy z nas świetnie zdaje sobie sprawę, że nie ma pełnej wiedzy na każdy temat. I po prostu po ludzku może się mylić… Poza tym, jeśli ktoś nawet atakuje nasze poglądy, nie atakuje nas samych… Może chce jedynie coś sprostować, wyjaśnić, dojść do kompromisu… I wówczas odpowiedzią może być tzw argumentum ad personam, który już jest atakiem na całą osobę… Obserwując dyskusje w Internecie, zwłaszcza w jego części polskojęzycznej, widzimy, że wiele kończy się tego typu pyskówkami. I jak prawdziwi Polacy-Sarmaci bierzemy wszystko do siebie i stawiamy całą sytuację na ostrzu noża…

Może dlatego, jeśli chodzi o wiadomości (jeśli już w ogóle je oglądam;-) wolę wybrać „cotygodniową dawkę złych wiadomości” Rafała Otoki-Frąckiewicza – KLIK niż zmanipulowane **P-owskie czy **N-owskie;-) Co wcale nie znaczy, że te wspomniane na pierwszym miejscu nie są zmanipulowane;-) W sumie obrywa się tam wszystkim… I w jakiś sposób dobrze… A w dodatku prowadzący umie śmiać się z samego siebie.

Świat krytyki samego siebie jest jeszcze w inny sposób interesujący. Wczoraj będąc w tutejszej zugerskiej (od miasta i kantonu Zug w Szwajcarii) księgarni zauważyłem na półce książkę Matthiasa Nöllke, Selbstkritik macht stark (Samokrytyka czyni silniejszym). I choć nie jestem jakimś zachłannym czytelnikiem książek psychologicznych a cena 17 CHF nie była dla mnie jakaś „zaporowa”, pozostałem jedynie na jej szybkim przewertowaniu i przeczytaniu wstępu. (Tam być może znalazłem inspirację do dzisiejszego wpisu;-) Samokrytyka czyni nas silniejszym… Mhmm… Bo pewnie zaczyna się w ogóle od zastanowienia nad samym sobą, co czyni dzisiaj niewielu. Po wtóre stajemy się siebie samego bardziej świadomi. Przyglądamy się naszym słabościom a z drugiej strony uczymy się z nimi postępować na co dzień. I nie dramatyzujemy ich… Ale wręcz odwrotnie – próbujemy się z nimi oswoić i jakoś wyjść na prostą… I może dlatego prowadzi to do pewnego wyzwolenia…

Może w następnym wpisie pokuszę się o wstępną samokrytykę. Tak się właśnie zastanawiam;-)

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

10 myśli na temat “I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli… J 8, 32

  1. Teraz mlodziez i dzieci sa inaczej wychowywane… I (w wiekszosci przypadkow) bylismy poddawani cieglej krytyce z zewnatrz: rodzice, rodzina, szkola. I raczej ludzie maja problemy z samoakceptacja, a nie samokrytyka. W wiekszosci przypadkow dluga droga prowadzila do zdobycia poczucia wartosci, samoakceptacji i co za tym idzie samoraelizacji. A ci, ktorzy nigdy nie mieli problemu z samokrytyka (w sensie jej nieodczuwania) zostali politykami, wlascicielami koncernow lub seryjnymi mordercami;)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Przyznać się do błędu wcale nie jest łatwo. A są ludzie, którzy dopiero w obliczu czarnego na białym bez wątpliwości potrafią się przyznać. Mam takiego na stanie.
    Zresztą to cecha włoska. Wiedzą i robią wszystko najlepiej. O żadnej krytyce a co dopiero samokrytyce nie ma mowy.
    Jednak podróże kształcą. Stałeś się ekspertem od wielu podróżnych dziedzin. A to dopiero początek. Będzie mistrzostwo podróżne.
    Uściski

    Polubione przez 1 osoba

    1. Najbardziej fascynują mnie leśne przejścia graniczne. Jest takich kilka w pobliżu Klettgau (po niemieckiej stronie) i Koblenz (po szwajcarskiej stronie), gdzie żywego ducha ani nawet …zwierza nie można spotkać;-)
      Swoją drogą, ciekawe byłyby badania o samokrytyce w Italii;-);-);-) Odwzajemniam uściski.

      Polubione przez 1 osoba

  3. Samokrytyka jest pożądaną cechą. Brak jej wobec siebie nie jest zdrowy, jednak z drugiej strony nadmierna krytyka też nie prowadzi do niczego dobrego. W obecnym czasie odnoszę wrażenie że mamy jej ogromny deficyt, że wokół są sami megalomani, którzy czerpią ogromną satysfakcję z podkreślania własnych dokonań – jedynie słusznych, „mądrości”, i którzy są PRZEKONANI o własnej nieomylności….. Jak rzadko można teraz usłyszeć: przekonałaś mnie, masz rację, myliłam się…..Przyznanie się do błędu jest trudnym momentem, nawet upokarzającym ale finalnie czyż to nie wyzwalające uczucie? 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ostatnio zdziwił mnie pewien młody człowiek w sieci, dziennikarz polonijnej gazety. Na moją krytykę (w moim przekonaniu bardzo zasadną;-) odpowiedział szczerze – „przepraszam”. Przyznam się – zamurowało mnie;-) Zdarza się… Choć bardzo rzadko;-)
      Bardzo trafnie spostrzegłaś – przyznanie się do błędu ma wyzwalająca moc…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s