Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie… Łk 1, 44

Niepodpisane dzisiejsze rozważanie adwentowe zaraziło mnie optymizmem – KLIK. Jest to co prawda optymizm na wyrost, ale czyż nie taki właśnie powinien być optymizm;-) Anonim pyta o naszą postawę zasadniczą. W niemieckim jest takie ciekawe słowo Grundhaltung i wielu tłumaczy go jako „podstawową postawę” ale brzmi to trochę jak masło maślane… W niektórych wypadkach można tłumaczyć nastawienie, ale tutaj wydaje mi się, że autor stawia również pewne wymagania moralne i chyba „postawa zasadnicza” to najlepiej oddaje…

Wróćmy jednak do optymizmu. Jakie jest jego źródło? Otóż autor sięga do tekstu o narodzinach Jana Chrzciciela a dokładnie wizyty Maryi u swej krewnej Elżbiety. Staruszka Elżbieta jest w ciąży i czuje wręcz fizycznie, że dziecko w jej łonie się raduje z odwiedzin… (Przy okazji nie sądzicie, że Elżbieta powinna chyba być dzisiaj patronką wszystkich ciężarnych, bo ich wiek się w naszej kulturze niepokojąco przesuwa;-) I tu trochę autor się moim zdaniem zaplątał… Stwierdza, że obie – Elżbieta i Maryja nie potrzebują żadnego dowodu, żadnych „jeśli i ale”… O razu zaufały Bogu… No nie wiem, czy było tak do końca;-)? Maryja w scenie Zwiastowania wykazuje zaniepokojenie, zmieszała się na te słowa, jak mówi autor Ewangelii… O nastawieniu (Grundhaltung) Elżbiety wiemy mniej… Ale jej mąż Zachariasz stracił głos za karę, że nie uwierzył słowom anioła… Trochę tu namąciłem i ciągle nic nie napisałem o źródle optymizmu autora rozważania:-) Otóż jego zdaniem tkwi on w pewności wiary Elżbiety. Sie braucht keinen Beweis. Sie zweifelt nicht. (Nie potrzebuje żadnego dowodu i nie wątpi). Trochę mogę się z tego śmiać (zwłaszcza ze swoim agnostycznym nastawieniem;-), ale spójrzmy uważnie – przecież taki właśnie jest optymizm. W odróżnieniu od realizmu nie zaprząta sobie głowy wątpliwościami;-) Przeskakuje w jakiś sposób ponad nimi… Nie frasuje się drobnostkami… Odciąga uwagę od tego, co nas wyhamowuje… Napędza impetem endorfin ponad bólem i  płaskością życia…

I czy nie jesteśmy podobni? Kiedy „zarażamy się” optymizmem jak dobrym żartem. Przecież tak naprawdę wszystkie nasze problemy zostają takie same. I tylko na chwilę nie chcemy o nich pamietać. Może właśnie w tym winniśmy naśladować Elżbietę i Maryję (a nie w pewności wiary w Boga)? Przecież na pewno miały kobiety swoje udręki i zmartwienia… A tu akurat ucieszyły się ogromnie swoim spotkaniem…Przepraszam, jeśli taką interpretacją kogoś wrażliwego uraziłem… Zawsze może jednak sięgnąć do tekstu podstawowego na advent-online.de. Tam jest bardziej pobożnie;-) Dla nieznających niemieckiego jest możliwość skorzystania z usługi Tłumacza na wujku Googlu…

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

10 myśli na temat “Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie… Łk 1, 44

    1. „Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach” (Łk 1, 7) Trudno powiedzieć, co Ewangelista rozumie przez „posunięci w latach”, ale raczej młoda nie była;-) A Stachurski w „Typie niepokornym” choć jeszcze młody śpiewał; ”czas powoli posuwa mnie”;-)

      Polubienie

  1. Piekny wpis, mowią że wiara czyni cuda, może faktycznie Elżbieta powinna być patronką bezpłodnych a nawet in vitro? Mimo że KK nie dopuszcza tej metody to ja interpretuje to słowami ” Bóg dal człowiekowi rozum i wolną wolę” .To jest wielka radość kiedy dziecię poruszy się w brzuszku a jeszcze większą kiedy chcą cie leczyć na coś innego a okazuje się że jesteś w ciąży.Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Prawdziwa radość:-)
      Zastanawia mnie coraz bardziej, że kończy się chyba czas, gdy często dziecko było …trudną niespodzianką. Pamiętasz te problemy z „panną z dzieckiem” albo przyśpieszone śluby. Teraz najczęściej mamy problemy z płodnością albo odmawianie sobie posiadania dzieci w imię jakiś idei czy celów.
      Odwzajemniam pozdrowienia.

      Polubienie

      1. Przede wszystkim wazne jest to, ze teraz kobiety moga same decydowac, czy sie…na dziecko zdecydowac. W kazdym razie w kraju, w ktorym my zyjemy, bo w Polsce nastepuje powrot do sredniowiecza.. Ze strony rzadzacych, bo kobiety sie buntuja wlasnie wlasnymi brzuchami, choc glownym powodem jest starch.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Pamiętaj o tym, że ja o średniowieczu mam całkiem dobre mniemanie;-);-);-)
        Mhmmm… Dante Alighieri, Wit Stwosz, François Villon, Francesco Bernardone…

        Polubienie

  2. Patronką matek, które późno zaszły w ciążę powinna być chyba Sara, żona Abrahama.
    Maria, zaskoczona anielskim zwiastowaniem, to chyba naturalne.
    Na dodatek anioł, moim zdaniem, złożył jej obietnice, które nie zostały dotrzymane, ale za to zachęciły ją do wyrażenia zgody.
    Powyższe nie ma jednak nic wspólnego z tematem tego wpisu, którym jest radość, radosne nastawienie.
    Z tym zgadzam się – bardzo pomaga w zyciu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Obietnice, które nie zostały dotrzymane… Właściwie tak… Zwłaszcza gdy uzmysłowimy sobie, co stało się z jej synem…
      Dobre nastawienie, optymizm są czymś bardzo pomocnym;-) Podziwiam bardzo ludzi, którzy naprawdę nie mają łatwo a i tak tryskają optymizmem.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s