Dawid odszedł stamtąd i zamieszkał w miejscach niedostępnych Engaddi… 1 Sm 24, 1

Zapada wieczór. Wszystko staje się na wpół-rzeczywiste. Materialne miesza się z niematerialnym. A może się tak tylko wydaje? Im mniej światła tym bardziej uaktywnia się wyobraźnia. Rozmyte kształty, niedopowiedziane obrazy, mgliste widoki zamieniają się w tajemnicę. Jakby świat zalała dziwna substancja i wszystko już jest inaczej…

Jak nienazwane słowa w naszym umyśle. Budzą się z jakiegoś letargu. I chcą zaistnieć. Kiełkują jak pszenica w chleb. I nie możemy dostrzec tej dziwnej przemiany. Nie jest wcale za szybka, tylko już nie chcemy jej widzieć. Mamy swój program, swoje procedury, które idą swoimi drogami. I umyka wszystko, co jest inaczej…

Demokryt bawił się swoimi atomami jak klockami dziecko. Atomy miały być najmniejsze, niepodzielne, zawieszone w próżni. To arche, zasada całego świata. I wbiło się to w nasz umysł. Tak ma być i koniec. Klocki, kulki, poukładane od świata początku. Materia. Rozciągła w przestrzeni i w czasie. Wszystko, co dotykamy. I my sami, którzy dotykamy. Napotykamy na opór. Dotykamy. Wyhamowuje nas. Dotykamy. Nie cofa się przed nami. Dotykamy. Albo zanurzamy się w niej jak w wodzie. Opływa nas. Dotyka. Oblepia. Owiewa nas. Otacza szczelnie. Materia. Wypełniacz wszystkiego. Nas samych. Poukładana w różny sposób. Rzadziej. Gęściej. Zimniej. Cieplej…

Ale wieczorem gdzieś ucieka. W niebyt. W próżnię. Umyka wśród naszych westchnień. I nagle mamy więcej miejsca. Jakby coś się zmieniło. Choć się nie zmieniło. Tak mówi rozsądek. Kłamie? Nie kłamie? Karmi iluzją? Poi fałszem? Bawi się z nami? Demokryt onieśmielony zbiera swe klocki. By jutro po świcie rozłożyć je znowu. Zanim Abdera wstanie i wyjdzie na ulice…

I dlatego wiem, że w materii tylko jest coś… Poza nią nic… Czy na pewno?;-) A może tylko na chybił-trafił. Jak w Totku. Bo nabijam sobie guza o pierwszy wystający róg…

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

4 myśli na temat “Dawid odszedł stamtąd i zamieszkał w miejscach niedostępnych Engaddi… 1 Sm 24, 1

  1. Tak szara godzina bywa zaskakująca. I ciepła otulająca, ale i wydobywa z tej nierealności potwory. Straszy. Szczególnie jesienią. Drzewa szumią złowrogo i machają gałęziami jak groźni wojownicy. Trzeba uciekać w ciepło światła i przyjazny kąt.
    A to wszystko przez jesień, której właśnie takiej na pograniczu zmroku o nocy nie lubię.
    Uciekajmy więc do tych ciepłych miejsc ( tylko nie jesienią i zimą do Włoch) i rankiem zapominajmy o strachach.
    Spokojnej jesiennej nocy Ceramiku.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ciekawie dlaczego tego „pogranicza” (wspólnie) nie lubimy;-) Kiedy nic nie jest wyraziste a wszystko może okazać się potworami;-) Może nasi przodkowie właśnie wtedy zbijali się w gromady i chcieli ten czas przeczekać. W cieple ogniska i snutych opowieści;-)
      Tobie również spokojnej nocy.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s