Istnieje wiele tajemnic jeszcze większych niż te… Syr 43, 32

Czyż nie ma coś bardziej motywującego niż nieprzewidziane spotkanie z sympatycznymi  znajomymi? Przedwczoraj żona dostała wiadomość na Whatsup`a, że nasi znajomi z Turyngii, których spotkaliśmy na Kubie, są przejazdem w Szwarcwaldzie. Szybkie, zaimprowizowane spotkanie we włoskiej  knajpce… I można było powspominać nasze „rumowe” wieczory z Santiago de Cuba…

I chociaż już piąty dzień bez przerwy leje w Szwarcwaldzie, zajrzało do nas słońce. Bo chyba tak można nazwać takie chwile;-) Dzieje się wówczas coś dziwnego. Dostajemy jakieś wewnętrznej energii, wszystko, co niepożądane odchodzi w niepamięć… Liczy się tylko to, co pozytywne… A pogoda „na zewnątrz” staje się nieważna…

Czy właśnie nie o taką rzeczywistość naprawdę nam chodzi? Jeśli kreować to jedynie coś takiego… Chyba w takich chwilach dochodzi do nas najbardziej, że tworzymy swoją (przychylną nam) rzeczywistość. Wspominałem niedawno o Gorgiaszu (który nota bene pochodził z kolonii greckiej, Leontinoi, na Sycylii), twierdzącym, że „nic nie istnieje”. Mówił on także, że niemożliwe jest poznanie prawdy. W sumie prawda to konsekwencja istnienia jednej „obiektywnej” rzeczywistości;-) Zatem logicznie rzecz biorąc ani nie można dojść do prawdy, ani ją komuś przekazać. I dalej według myśli Gorgiasza nie dość, że jesteśmy twórcami własnej iluzji rzeczywistości, jesteśmy też posiadaczami własnej prawdy. Może warto …zainwestować, by to była prawda nam przychylna… A „rzeczywistość” najprzyjemniejsza z przyjemnych:-)

Obruszą się tutaj wszyscy obrońcy „trzeźwego” myślenia… Jakąż „rzeczywistość” zgotowała sobie np samotna matka wychowująca dziecko? Ale czy po nitce nie dojdziemy do kłębka… I gdzieś tam nie był jakiś wybór, który nie zaciążył nad całym życiem. Być może w tamtej chwili wydawało jej się, że postąpiła tak jak chciała. I postąpiłaby znowu tak samo… Oczywiście trudno tu mówić o sytuacjach, kiedy złamana została czyjaś wolność i kogoś spotkała krzywda, bo i to ciągle ma miejsce…

Może tym bardziej wypada walczyć o swoją wersję rzeczywistości. O swój własny świat i swoją własna prawdę… Zdaję sobie sprawę, że powyższe słowa można zrozumieć opacznie i ktoś wyrwie jedno z powyższych zdań z kontekstu i napisze, że gadam bzdury… Można i tak;-) Chodzi jednak o dobrą intencję, którą chce się kierować i życzę sobie, by kierowali się nią inni. 

Podejrzewam, że Gorgiasz uzmysłowił mi coś ważnego – wokół mnie jest mnóstwo ludzi i może mi wydawać się dziwnym, jak żyją. I jak dziwną może wydawać się mi ich walka o własną wersję rzeczywistości… Ale może czasem warto choć trochę przestać się dziwić;-)

Pozdrawiam 

Ceramik

 

4 myśli na temat “Istnieje wiele tajemnic jeszcze większych niż te… Syr 43, 32

  1. Jestem za budowanej własnej przychylnej rzeczywistości. I tak pomyślałam, że z tą budową to jest tak:
    Jedni mają talent, drudzy są dobrymi rzemieślnikami a inni zwyczajnie nieudacznikami lub pechowcami. Ale trzeba z uporem próbować. Bo a nóż a widelec się uda. I wtedy to dopiero jest radość.
    Takie spotkania bezcenne. Miłej niedzieli. Uściski więc miłe i niedzielne.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s