Co mówisz sam o sobie? J 1, 22

Sobota ma swoje prawa. Z późnym wstaniem włącznie. Wiąże się u nas ze sprzątaniem, które zwykle robimy wspólnie. Dziś położyłem na grillu pierś kurczaka obłożoną lubczykiem. I pachnie nam z balkonu, skwiercząc wesoło. Przyjechała starsza córka, która skończyła sesję i zaczyna się przygotowywać do wyjazdu na Erasmusa do Anglii pod koniec sierpnia. Mają w planie z chłopakiem jeszcze wspólne krótkie wakacje…

I może jeszcze o Dewocjach… Myślę, że warto również zadać sobie trud i przeczytać wcześniejsze książki pani Ani. Słynne bestsellerowe Pestki Chłopców, których kocham. I choć to zupełnie inne książki, w pewien sposób „przyzwyczajamy się” do sposobu myślenia autorki. Najbardziej podoba mi się to, że zostawiona zostaje dla czytelnika przestrzeń wyobraźni. Nic nie jest do końca i ostro powiedziane. Autorka nikogo nie ocenia. Po prostu „pisze” swoje myśli. I rozlicza się w pewien sposób sama ze sobą. Symboliczna jest sama okładka według projektu Anny Gaik-Czasak – KLIK. Puste miejsce tam, gdzie powinna znajdować się  twarz Maryi i Jezusa, tak jakby każdy miał prawo do swojego ich obrazu.

Rzadko dzisiaj spotykam myślenie nieobarczone pogardą. I choć pewnie współczesnemu Kościołowi wiele można zarzucić, Dewocje skupiają się na czymś innym – jak poradzić sobie z samym sobą w kontekście pewnego rozrachunku. Czyż nie jesteśmy najważniejsi:-) Nawet z punktu widzenia prostej „ergonomii życia” – nie warto go tracić na ślepą szarpaninę… I nie dotyczy to jedynie sfery religii a właściwie całości naszych codziennych zabiegów…

Dlaczego nie mówię o sobie? Ależ, proszę księdza, przecież ja ciągle o sobie. Którą to już godzinę? O matce i ojcu, ja z nich przecież jestem, z ich ciał, a jeszcze bardziej – z ich kroków, gestów, z tego, jak ojciec trzymał łyżkę, z tego, jak matka wytrzepuje pościel, jestem z tego, jak ojciec kroił mięso, a potem jadł samym widelcem i jestem też z tego, jak matka niestarannie ceruje rajstopy grubą czarną nicią, bo na pięcie i tak nikt nie będzie widział. I jestem z tego, jak się żegnają. Ojciec żegnał się przed kościołem, przed kapliczką, przed snem i przed dniem. Matka żegna się na każde Jezus Maria. Moje dziecięce gesty: a kuku, warzyła myszka kaszkę, warzyła, w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Dłonie matki zasłaniają oczy, moja dłoń w dłoni matki dotyka czoła, dotyka piersi, dotyka ramienia, dotyka ramienia. (s. 43 „Dewocje” Anny Ciarkowskiej)

„Przecież ja ciągle o sobie…” I świetnie pani Aniu;-)

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

7 myśli na temat “Co mówisz sam o sobie? J 1, 22

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s