Nie zazna szczęścia, kto błędy swe ukrywa… Prz 28, 13

Zamykam tygodniową produkcję w pracy. W okresie wakacyjnym nie ma systemu ciągłego, ale pracujemy od poniedziałku do piątku. Trzeba sprawdzić, czy wszystkie maszyny są w tzw serwice-fazie. Muszą przepompowywać masę ceramiczną, bo inaczej ma ona tendencję do zastygania. Roboty „odpoczywają” w tzw pozycji domowej (home position). Nie słychać szumu przełączania pneumatycznych wentyli… Zagaduję stróża, który pojawia się stąd ni zowąd… Opowiada mi o fabryce papieru, w której też od czasu do czasu „stróżuje”… Tam produkcja od ponad roku nie nadąża… Ma to związek z pandemią, bo zapotrzebowanie na różnego rodzaju jednorazowe chusteczki czy ręczniki jest ogromne…

Anna Ciarkowska w swoich Dewocjach zbudowała ciekawy świat polskiej wioski. Z jednej strony przedstawia siebie jako niepasującą, obcą do tego środowiska. Z drugiej zaś jest z nim „organicznie” związana. Całość ma kształt specyficznej spowiedzi. Tak jakby autorka opowiadała o swoich przeżyciach w konfesjonale. Przyznam się, zawsze zadziwiają mnie trochę kolejki przed spowiedzią w polskich kościołach;-) Nie można tego zobaczyć w niemieckich. Tu dwa razy do roku proboszcz organizuje tzw nabożeństwo pokutne i prawie nikt nie zadręcza się tradycyjną spowiedzią. Napisałem „prawie nikt”… Zerkam bowiem do ogłoszeń parafialnych tutejszej parafii i widzę, że w każdą sobotę od 8-ej do 9-tej proboszcz czeka w konfesjonale. Przychodzą zwłaszcza ludzie starsi, którzy przyzwyczaili się całe życie do tego typu zabiegów. Pamiętam za to jeden konfesjonał w kościele w Holandii, który zamieniono w schowek na przybory do sprzątania. Ten chyba nie był używany;-)

Spowiedź uszna weszła w życie Kościoła w VI w. za sprawą mnichów iroszkockich. Nie jest żadnym dogmatem, ale właściwie „dobrym zwyczajem”. Podejrzewam, iż wówczas była potrzeba rozmowy z człowiekiem wykształconym. Coś w rodzaju „terapii”. Na pewno mnisi byli wówczas takimi ludźmi (nielicznymi, którzy potrafili czytać;-). Przez wieki się to sprawdzało. Pytanie, czy dzisiaj, kiedy mamy „od groma” różnej maści terapeutów;-) Nie wydaję tu jakieś negatywnej oceny spowiedzi usznej, ale raczej zadaję pytanie, czy po drugiej strony kratek znajduje się kompetentna osoba w tym zakresie;-) Czy może nie trafimy na przykład na kogoś zupełnie przypadkowego?

Ciarkowska we wspomnianej książce naznacza „wioskowy” autorytet proboszcza. Tego autorytetu w zasadzie nikt nie może podważyć. Nawet ona jako „obca” musi się z nim mierzyć. Oczywiście można w tym momencie „wieszać psy” na tego typu autorytetach z tzw odgórnego nadania;-) I wiele racji będą mieli ci, którzy w tym miejscu wybiorą przyjaciela, osobę, której ufają. I właśnie jej wolą się zwierzyć…

Mnisi iroszkoccy byli wędrownikami, pielgrzymami. Zjawiali się w danej wiosce bardzo rzadko. Tym bardziej byli oczekiwani… Wzrastała ich powaga i pewnie byli dla tych prostych ludzi swego rodzaju „urzędem”. Ich wizyta i „odpuszczenie grzechów” było specjalnym wydarzeniem. Dzisiaj raczej na to nie zwracamy uwagi. Przecież jesteśmy mądrzy i oczytani… Również jeśli chodzi o sprawy naszego ducha… Znamy się na Biblii czy duchowości, bo przeczytaliśmy jakiś tam artykuł w Wyborczej… I to nam przecież wystarcza;-)

Przypomniał mi się pewien żart związany z cyklem kawałów „przyszła baba do lekarza”… Otóż przybyła pani wymienia wszystkie swoje dolegliwości i na końcu wydaje diagnozę (bo przeczytała w internecie). Zdegustowany lekarz, pyta ją, dlaczego właściwie do niego przyszła. A ona na to:

– Przecież sama sobie nie wypiszę recepty.

😉

Proszę nie traktować tego wywodu jako obrony spowiedzi;-) Ona właściwie posłużyła mi jako pewien wzorzec i przykład. Raczej ku zastanowieniu, jak nasz świat daleko odszedł od rzeczy, które kiedyś były oczywiste. I wydaje mi się, że w „Dewocjach” pojawia się tego typu napięcie. Jakąś tęsknota za kolejnym światem, który już odszedł zapomnienie…

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

10 myśli na temat “Nie zazna szczęścia, kto błędy swe ukrywa… Prz 28, 13

  1. Pamietam spowiedzi w okresie szkoły podstawowej. Za każdy razem było to sporo przygotowania, nerwów i na koniec cudowne poczucie lekkości.
    Potem przyszły czasy gdy odeszła mnie ochota na wyznawanie grzechów.
    Potem sprawy się unormowały i od czasu do czasu pukałem do konfesjonału.
    Jedna spowiedź miała humorystyczny przebieg…
    Starałem się zachować spory dystans, ale mimo to słyszałem wyraźnie spowiedź osoby przede mną – spowiadał się z nałogu gry na wyścigach. Trwało to długo, wreszcie przyszła moja kolej. Ksiądz wyraźnie nadal przeżywał poprzednią spowiedź, nie słuchał tego co mówiłem. Skończyłem… ksiądz ocknął się – jako pokutę… odmów 3 Zdrowaś Maria… na wyścigi.
    To ostatnie to był oczywisty powrót do poprzedniego grzesznika, ale mnie bardzo się spodobało.
    Odmówiłem pokutę więcej niż 3 razy bo nie byłem pewien czy odmawiam w wyścigowym tempie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Na wyścigi;-)
      Przypomniało mi się, że słyszałem (chyba na Jasnej Górze) jak pewien zakonnik prowadził różaniec. Odmawiał pierwszą część „Zdrowaś…” na …jednym oddechu.
      Może to właśnie był sposób „na wyścigi” 😉 😉 😉

      Polubienie

  2. Pierwsza spowiedź, może jeszcze druga, była dla mnie sporym wydarzeniem. Największym problemem było powiedzieć jakieś grzechy, bo jako dziecko cóż to mogą być za grzechy, nawet się nie przeklinało w tamtych czasach;))). Zresztą na przykładzie bratanka, widzę ze ten problem jest nadal aktualny przy pierwszych spowiedziach;))
    Taka prawdziwa spowiedź przed samym soba na przykład, kazdemu od czasu do czasu by sie przydała;)). Tylko nie każdy ma ba tyle odwagi i jest szczery ze sobą az do bólu;))

    Polubione przez 1 osoba

  3. A w Italii mają specjalną listę grzechów. I też takiej staroświeckiej spowiedzi prawie się nie widzi. Może starsza generacja przed Wielkanocą. I dla Polaków polski ksiądz.
    A czy wiesz, że Włosi z grzechu zdrady małżeńskiej się nie spowiadają. To tutaj nie podpada pod spowiedź. Nie zalicza się do grzechów.
    I uważają, że skoro nie zabili, nie okradli, to grzechów nie mają.
    Taki bezgrzeszny naród. Uściski

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mhmm… Zaskoczyłaś mnie z tą zdradą… Myślałem, że tu dominują Francuzi;-)
      Na Kubie zaś kradzież jest objawem sprytu i nikt nie widzi w tym nic złego:-) Podobnie zresztą było u nas z „wynoszeniem” z zakładów pracy za PRLu;-) Chyba każdy naród ma tu swoje za uszami;-)
      Więc masz to szczęście żyć wśród bezgrzesznych ludzi;-);-);-)
      Uściski weekendowe.

      Polubione przez 1 osoba

  4. W Australii temat spowiedzi trafił do aparatu sprawiedliwości przy okazji Komisji d/s naduzyć seksualnych. Konkretnie chodziło o tajemnicę spowiedzi.
    Sprawa jest pokręcona – po pierwsze tajemnica spowiedzi to raczej kwestia tradycji niż zasad wiary, po drugie – wątpliwe jest czy grzesznicy wyznają szczerze grzechy jesli będą wiedzieć, że spowiednik poleci na policję z donosem, po trzecie – generalnie spowiednik nie wie kogo spowiada więc co ma donieść? Jakiś facet, którego nie znam, powiedział mi że miał seks z nieletnią – czy to zadowoli policję?
    Niezależnie od powyższego i sprzeciwu władz kościelnych wprowadzono prawo, że za zatajenie spowiedzi, spowiednik podlega karze do 3 lat więzienia.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ciekawe…
      Podobno w krajach skandynawskich obowiązkiem jest donieść na sąsiada, gdy zatrudnia kogoś na czarno i ma się prawo wglądu w jego zeznanie podatkowe;-)
      Co do tajemnicy spowiedzi… Podejrzewam, że podobnie sprawa wygląda, gdy przyjaciel w zaufaniu opowie nam, że uczynił coś złego… Jak wtedy się zachować? Czy porządek prawny ma prawo ingerować w takie sprawy? Mhhm… Sprawa dyskusyjna…

      Polubienie

  5. Daje radę dźwigać swoje grzechy ,😄 spowiedź do ucha – kolejny „wymysł” kościoła. Poza tym spowiedź przy konfesjonale czy nie stała się dla człowieka lekkim sposobem na rozgrzeszenie złych uczynków ?Powiem-wyklepie- bez głębszej analizy i zadumy. I po sprawie. Za pośrednictwem człowieka (grzesznego wielce) mam mieć odpuszczone grzechy? To ciekawe 😄

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jak na wymysł… To bardzo stary… Ma jakieś piętnaście wieków;-)
      Nie oceniam więc… Bo cóż mogę z perspektywy tych moich paru dziesiątków lat:-)
      W Heraklionie na Krecie widziałem kiedyś, jak młody człowiek płakał na stojąco przed popem (w prawosławiu nie ma konfesjonałów i spowiedź tak właśnie się odbywa), więc chyba coś tam ważnego się działo… I nie wiem, czy było „lekkim sposobem”…
      W sumie więc trudno mi powiedzieć, co jest lepsze… Czy płacenie za terapię u modnych psychologów grubą forsą? Czy opowiedzenie przyjacielowi? A może dźwiganie samemu, tak jak piszesz…
      Chyba każdy musi znaleźć swój własny sposób;-)

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s