Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę… Mdr 13, 5

Las pachnie latem. To dziwna mieszanka czarnego bzu, czeremchy, pierwszych żywicznych kropli i …nie wiem, czego jeszcze;-) A ja od kilku wpisów zastanawiam się nad emocjami, które w swej ciepłej odmianie są jak lato… Ich różnorodniścią, bogactwem a przede wszystkim pochodzeniem… I dochodzę do wniosku, że to one w niezwykły sposób spajają w nas to, co materialne i niematerialne…

Prawie każdy słyszał o dowodach na istnienie Boga. Te najstarsze Arystotelesa o Pierwszym Poruszycielu, potem udoskonalane przez Tomasza z Akwinu czy dowód ontologiczny Anzelma z Canterbury albo wykładnia Leibnitza na temat harmonii przedustawnej (harmonia praestabilita)… Oczywiście później były próby ich obalania, całkiem udane skądinąd;-) W tym miejscu zaryzykuję i podam jeszcze jeden dowód na istnienie Boga – posiadanie emocji. Otóż wydają mi się one tak niezwykłe, że aż …nieprzypadkowe. Po co natura (Bóg) zabawiła się w ten sposób? Przecież wszystko mogło być mechaniczne, wykalkulowane i zimne jak równanie chemiczne. Po co ktoś zadał sobie tyle trudu, byśmy mogli się światem zachwycać albo na niego przeklinać? Już napisałem, że nie mam pojęcia… I o dziwo pomógł mi w tym Huxley wespół z Harrarim. Najciekawsze, że pierwszy był nihilistą a drugi jest ateistą. I z tej dziwnej mieszanki wychodzi dowód na istnienie Boga z emocji;-) Kto śledził w miarę uważnie ostatnich pięć wpisów, ten domyśla się, o co mi chodzi. Otóż pierwszy z wymienionych, autor Brand New World, notabene wnuk Thomasa Huxleya, który prawdopodobnie wymyślił słowo „agnostycyzm”, wzniecił moją ciekawość, że nawet w zimnym dystopijnym świecie, może pojawić się wyłom spowodowany wybuchem uczuć i emocji. Drugi, ateistyczny guru, ujął mnie swą nieporadnością, zwłaszcza wtedy, gdy tłumaczy, że niezawodność teorii ewolucji dowodzi, że nie ma duszy (nie wspominając o Bogu;-)

Oczywiście ktoś dalej będzie usiłował mi wytłumaczyć, że emocje można sprowadzić do działania substancji chemicznych takich jak fenyloetyloamina, ale ja dalej będę się pytał „po co?” Komu (czemu) zależało, by nam było przyjemnie (czy nieznośnie)? Dlaczego takie wyrafinowanie emocji, zupełnie niepotrzebne w trywialnym świecie, w którym wszystko miałoby być oparte na przyswajaniu i wydalaniu? Kolory, piękno, muzyka, zapachy i to wszystko, co nas spotyka między ludźmi. Czy może być lepszy dowód:-)

I jeśli komuś nie wystarcza sama tylko wiara, jeśli szuka dowodów na istnienie Boga i dowody takie gromadzi, niech zostawi na chwilę pisma teologów. Niech posłucha Bacha – napisał nasz słynny kompozytor Wojciech Kilar – KLIK.

Zatem słuchajmy Bacha;-)

Pozdrawiam

Ceramik

6 myśli na temat “Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę… Mdr 13, 5

  1. Pięknie powiedział . Zacznij od Bacha jak śpiewał Wodecki.
    A mnie jeszcze przyszło na myśl zdanie z tekstu piosenki „Mały Książę”.
    „Nie wierz swym oczom – szepnął wiatr
    Jeżeli kochasz, sercem patrz”.
    I wtedy emocje będą pełne.
    Dostrzeżemy jak piękny jest nasz świat w którym żyjemy i którego w pędzie zawirowań codziennych nie dostrzegamy.
    Uściski Ceramiku.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Mnie przychodzi do głowy coś takiego…
    Podążając ścieżką ewolucji, w którymś momencie zapala się czerwone światło – ten stwór jest tak zaawansowany, że może być poza nasza (Boga, ewolucji) kontrolą. Poluzujmy mu trochę, rozproszmy jego zainteresowania i upodobania, niech się tak nie spręża na działaniu i postępie.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s