Jak kropla wody zaczerpnięta z morza lub ziarnko piasku, tak jest [tych] trochę lat wobec dnia wieczności… Syr 18, 10

Jest taka książka polskiego pisarza sf, Jacka Dukaja, Starość aksolotla, która opowiada o zdarzeniach związanych z tajemniczą zagładą naszego świata. Drobnej części ludzkości udaje się uratować, bo „przekopiowują” swoją świadomość do maszyn. Brzmi totalnie nierealnie, ale czyż nie spełniały już się mało realne pomysły;-) Świat budowany jest totalnie od nowa… Maszyny należą do różnych gildii mechów i seksbotów, w których funkcjonują ludzkie umysły… Co ciekawe pojawiają się nowe ideologie, religie a nawet fundamentalistyczne ugrupowania… Najciekawsze z tego wszystkiego jest to, że uwięzione w maszynach umysły tęsknią za …ludzkim życiem. Udają, że jedzą i piją chociaż tego nie potrafią zrobić… Mają nadzieję na seks, choć w „realnym” świecie jest to niemożliwe… W ksIążce przejmująca jest melancholia i wszechogarniająca samotność uwięzionych umysłów… I gdzieś w tle pojawia się pytanie: czy możemy mówić dalej o człowieczeństwie?

Dlaczego wspomniałem o tej idei pana Jacka Dukaja? Bo wydaje mi się bardzo odpowiednia do poruszanych ostatnio tematów. Pisałem o ludzkim doświadczeniu i formowaniu na tej podstawie wniosków dotyczących świata, w którym żyjemy. Nasze doświadczenia oparte są o zmysły. O pięć dominujących zmysłów. Ale nasz umysł jest również z tymi zmysłami bezpośrednio związany. I nie chce się od nich oderwać. We wspomnianej powieści dzieje się to nawet, gdy biologiczne ciało przestaje istnieć. Dalej funkcjonujemy w kategorii ludzkich „zmysłów”… Może dlatego, że dalej pamiętamy smaki, zapachy, piękne widoki, dźwięki muzyki i przyjemność dotykania… Również w powieściach fantastycznych spotykamy się czasami z pomysłami, że np istoty z innych światów wyposażone są w inne dziwne zmysły… Dla nich zupełne naturalne może być ocenianie rzeczywistości np ze względu na strukturę chemiczną. Mogą mieć np wbudowany zmysł podobny do naszego licznika Geigera, określający promieniowanie albo coś w rodzaju „papierka lakmusowego” badającego skalę pH;-) Również komunikacja może biec w zupełnie inny sposób – nie za pomocą fali dźwiękowej ale dajmy na to …elektromagnetycznej;-) Ewolucja ukształtowała nas w ten a nie inny sposób, ale przecież mogło to dokonać się zupełnie inaczej…

Wczoraj napisałem o „niezrozumieniu” rzeczywistości.. To jak najbardziej możliwe… Dla mnie – wręcz pewne;-) Odbieramy naszą rzeczywistość jedynie w jakimś …szczątkowym zakresie. Na tej podstawie formujemy wnioski, budujemy teorie naukowe, poznajemy świat wokół nas… I jestem pewien, kochani, jednego – nasz znany świat jest zanurzony w ogromnym świecie, o którym nie mamy zielonego pojęcia. Może błądzimy jak opętani w maleńkiej kropli gigantycznego oceanu?

Z jednej strony nasze doświadczenia to ogromne bogactwo, bo ciągle otwierają nas na coś nowego. Ukazują różnorodność świata. Ale z drugiej strony zamykają nas dalej w swoich wyobrażeniach… I sprawiają, że jesteśmy ich …więźniami. Można porównać to do oglądania świata w okularach. Osoba krótkowzroczna już bez okularów albo szkieł kontaktowych sobie nie poradzi. Już jest na nie skazana do końca życia… (Chyba że zrobi sobie korygującą wzrok operację;-)

Więc tak naprawdę jesteśmy ciągle w trakcie „zgadywania” rzeczywistości (a nie jej poznawania;-) Droga po omacku trwa w najlepsze. Choć w sumie nam na niej całkiem dobrze;-)

Pozdrawiam

Ceramik

6 myśli na temat “Jak kropla wody zaczerpnięta z morza lub ziarnko piasku, tak jest [tych] trochę lat wobec dnia wieczności… Syr 18, 10

  1. A wiesz że ja nawet nie jestem ciekawa? Jestem ograniczona ( krótkowzroczna również od 7 roku życia 🙂 🙂 ) skoro ta szczątkowość mi wystarcza? Ograniczona ponieważ pojęcia końca świata, gwiezdnych wojen, maszyn z uwięzionymi mózgami, zielone ludki czy jakieś inne -maszyno ludki tego mój mózg nigdy nie przyswajał, wręcz odrzucał…z całą pewnością twierdzę, iż jest pozbawiony „zmysłu” – „fantasy” 🙂 ale nie zazdroszczę jej Jackowi Dukajowi. Nie ironizuje, w żadnym razie, wiem że jest w tym dobry…ja przyznaję się tylko do swojej ułomności 🙂 …. ale da się z nią żyć, całkiem przyjemnie….

    Polubione przez 1 osoba

    1. Podobno świat dzieli się na zwolenników i przeciwników sf;-) Sam chyba jestem gdzieś pośrodku, nie poddając się temu podziałowi;-) A co do Twej „ułomności” – jestem pewien, że wcale nią nie jest… Masz za to inne bogactwa;-)
      I tak się zastanawiam… Że w każdym człowieku, który przekraczał granice było coś z pisarza sf. Da Vinci rysujący projekty maszyn latających czy łodzi podwodnych, Verne piszący o podróży na księżyc czy tajemniczych elektrycznych bateriach sodowych swojego Nautilusa… I to wszystko w jakiś sposób dzisiaj się spełniło… I choć pewnie wiele rzeczy się nie spełniło, i tak ludzka wyobraźnia nadaje kierunek wielu odkryciom i wynalazkom. Bez niej, ani rusz;-)
      Jacek Dukaj jest trudny także dla mnie. I niełatwo mi się go czytało. W jakiś sposób ciągle obalał moje niezliczone stereotypy;-) Więc lektura była gdzieś na granicy …czytelniczego masochizmu;-) Pozdrowienia

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s