Gołębica, nie znalazłszy miejsca, gdzie by mogła usiąść, wróciła do arki, bo jeszcze była woda na całej powierzchni ziemi… Rdz 8, 9

O podróżowaniu między światami słów kilka. Czy macie takie ulubione miejsca z przeczytanych książek, w które chcielibyście zajrzeć? Fikcyjne. Albo na wpół-fikcyjne. Znaleźć się na chwilę w dziwnych światach autora. Poobserwować. Powąchać. Wyczuć skórą ciepło…

Miejsce nr 1. Jaskinia Platona. Zawsze chciałem tam zajrzeć. Oprzeć się na wilgotnej ścianie i zobaczyć tańczące cienie Idei. Pożera mnie ciekawość, jak one wyglądają. Jak poruszają się w półświetle. Kiedy Sokrates w Politei opowiada ten mit Glaukonowi, mam tysiące pytań. Wszystko rozwiązałoby się, gdybym mógł tam być. No… Prawie wszystko:-) Czasami śni mi się to miejsce… A może każdy sen opowiada o Ideach i przez chwilę nocnej nieświadomości mamy do nich dostęp?

Miejsce nr 2. Dom Kellerów z Doktora Bluthgelda. Świat Phiipa K. Dicka po Apokalipsie jest z jednej strony przerażający, ale z drugiej autor usiłuje wpleść weń normalność. Dalej ludzie chcą sobie ufać, pracują i mają swoje obowiązki. Jakby nic się nie zmieniło (choć tyle się zmieniło;-) Ciarki mnie przechodzą, bo cały znany nam świat runął. W ten sposób wyraża się może ludzka … niepohamowana chęć życia. Wyobrażam sobie, że Bonny Keller gotuje pomidorową a za oknem opada pył nuklearny.

Miejsce nr 3. Statek „Nowa Wierność” z Miłości w czasach zarazy. Gabriel Garcia Marquez opisuje jak staruszkowie-kochankowie podróżują w górę i w dół rzeki Rio Grande de la Magdalena. Do kajuty Ferminy Dazy i Florentina Arizy nie odważyłbym się zajrzeć;-), ale przysiadłbym cichaczem na ławeczce górnego pokładu i spoglądałbym na trzymających się za ręce staruszków. Komary tną niemiłosiernie (w końcu to wielka rzeka płynąca wśród podrównikowych lasów) a oni stoją niewzruszenie. Czyż to nie magia;-)

Właściwie w każdej interesującej książce znajduję takie ciekawe miejsca. Aż się czasem nie mieści w głowie, że to jedynie pisarska fikcja (choć kto wie;-) Ale bardzo możliwa i prawdopodobna. Może gołębica z Arki Noego usiadłaby na mojej ręce…

Pozdrawiam

Ceramik

12 myśli na temat “Gołębica, nie znalazłszy miejsca, gdzie by mogła usiąść, wróciła do arki, bo jeszcze była woda na całej powierzchni ziemi… Rdz 8, 9

  1. Też mam kilka takich miejsc.
    . Nautilus. Popłynąć ale z kapitanem Nemo.
    Tara z czasów przedwojennych. Zaprzyjaźnić się że Scarlett.
    I zobaczyć ogród wróżki z Dzieci Pana Majstra.
    I pewnie jeszcze sporo tajemniczych ogrodów. Dobrego tygodnia.❤️

    Polubione przez 1 osoba

  2. Kiedyś, kiedyś moim marzeniem było znaleźć się na Zielonych Wzgórzach i odwiedzić wszystkie miejsca, które kochała rudowłosa dziewczynka, o tym samym imieniu jak ja. 🙂 Długo wierzyłam, że tam pojadę, do krainy w której …. nie można być nieszczęśliwym. Później zafascynowana Bułhakowem chciałam pomieszkać parę dni w Moskwie, na Sadowej 302 a W samym apartamencie nr 50 niekoniecznie ale gdzieś obok, przez ścianę by śledzić i podglądać jak „mieszkanie numer pięćdziesiąt rozrabiało, i nic na to nie można było poradzić.” Świadoma konsekwencji 🙂 🙂 … spotkać na schodach Behemota a może i samego Wolanda. 🙂
    Teraz nie mam takich „swoich”miejsc, natomiast czasem chciałabym się przenieść w inną epokę np. La belle époque ….. Przypomniałam sobie jeszcze…. po lekturze książek Tessy Capponi-Borawskiej (które nie tylko są o kuchni ) oraz Frances Mayes („Kobiety w blasku słońca”, „Bella Toskania ” i in.) najbardziej „ciągnie” mnie do Toskanii…..

    Polubione przez 1 osoba

  3. Alez mnie zaskoczyłeś tematem! Pierwsze, co mi wpadło na myśl to hotel Grand z książki o tym samym tytule autorstwa Wiśniewskiego:-))) pewnie dlatego, że tęsknię za morzem :-))) Inne miejsca nie przychodzą mi do głowy, bo- powiem Ci w sekrecie- omijam opisy miejsc i przyrody :-)))

    Polubione przez 1 osoba

  4. Chyba miałem tylko jedno takie miejsce – Pensjonat Berghof w Davos gdzie rozgrywa się akcja Czarodziejskiej Góry, Tomasza Manna.
    Fizycznie to dało się zrealizować, natomiast uczuciowo?
    Przed wyjazdem konsultowałem plan wyjazdy na forum internetowym. Najbardziej spodobała mi się opinia jednej osoby: przeżyje pan rozczarowanie, ale w sumie nie rozczaruje się pan.
    I tak właśnie było 🙂
    Moja relacja tutaj ==> https://ewamaria.blog/2015/02/02/13587/

    Polubione przez 1 osoba

    1. Przeczytałem Twoje wspomnienie.
      I przeniosłem się dzięki Tobie jeszcze do innego Berghoffu… Ani tego z „Czarodziejskiej Góry”, ani tego prawdziwego w gryzońskim Davos… Twojego własnego;-)
      Kiedyś spędziłem w Chur, stolicy kantonu, cały dzień, czekając na naprawę samochodu… I zawsze zastanawiało mnie, dlaczego nazwę kantonu Graubünden przetłumaczono po polsku na „Gryzonia”… Może to przez używany tam język retoromański i określenie „Grischun”? Pozdrawiam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s