Albowiem Dziecię nam się narodziło… Iz 9, 5

Święta poruszają. Ale czy tak jest rzeczywiście?  Sytuacja z betlejemskiej jaskini nie była za ciekawa. Pasterze. Maryja i Józef. Dziecko. Najpierw nieznane. Samotność wśród ludzi. W końcu znalezienie miejsca na odludziu. A my teraz to wydarzenie …świętujemy;-)

A może to wszystko jest przenośnią i jednocześnie wskazówka dla nas? Bo czyż od tej pory coś zmienia się na trwałe? Czy wygasają wojny, kończą się wygnania, ustają mordy i przemoc? Czy ludzie nagle wracają do zdrowia? Zwłaszcza w tym dziwnym, niepokojącym roku? Jedno – nawet cudowne – urodzenie niezwykłego Dziecka nie rozwiązało wszystkich problemów. Może jedynie otwarło nam oczy. I dało impuls.

Bo tak naprawdę codzienność zależy od nas. A niosąc pomoc innemu, niosę pomoc przede wszystkim samemu sobie, jak pisał ks. Józef Tischner w „Między pytaniem o odpowiedzią”.

Wybaczcie, że nie …wkomponowałem się w wigilijne ciepełko:-) i nie roztkliwiam się na nad urokami światełek…

Nie miejcie mi proszę tego za złe…

Po prostu chciałbym, aby może przynajmniej w ten wieczór przypomniały nam się najważniejsze sprawy…

I dzielę się z Wami, Kochani, tymi moimi skromnymi życzeniami.

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

11 myśli na temat “Albowiem Dziecię nam się narodziło… Iz 9, 5

  1. Święta szczególnie z upływem lat pokazują więcej niż tylko urok światełek. Uczą cenić bliskość. I niech nam tej bliskości i ciepła nie zabraknie. Miłych i zdrowych Świąt Ceramiku

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s