A żył w Jerozolimie człowiek imieniem Symeon… Łk 2, 25

 

Czekanie na Godota – i jak Symeon tak zatytułował swe rozważanie Sebastian Scotti z Weil am Rhein – KLIK. Opisuje dalej swoją niecierpliwość związaną z oczekiwaniem na podłączenie Internetu w związku z przeprowadzką. Godziny spędzone na Hotline i „komputerowy” głos: Proszę czekać. Wszyscy pracownicy są zajęci. Nerwy i zniecierpliwienie. 

I porównuje to drugiego czekania. Starca Symeona z Łukaszowej Ewangelii. Tu zupełnie inaczej. Nadzieja i ufność, że przyjdzie Zbawiciel świata. I będzie mógł go wziąć w ramiona. 

I przyznam się szczerze moje myśli zawędrowały gdzieś indziej. Może Symeon miałby większy problem z tak powszednim oczekiwaniem jak to na złącze internetowe? 😉 Cholera jasna by go wzięła… Tym bardziej, że w malowniczym Weil am Rhein, wciśniętym w dwie granice – francuską i szwajcarską – może trwać to sześć tygodni. Może czekanie na tak wielkie wydarzenie jak narodziny Mesjasza nie sprawia tyle problemów? Przewrotny jestem;-) 

Mozolne czekanie na nieistotne wydarzenia czy prostych, małoważnych ludzi sprawia więcej problemów niż eschatoligiczne Oczekiwanie z dużej litery. Tam są nerwy i zniecierpliwienie a tu sam nastrój nas …usypia;-) I czy nie pojawia się swoista rytyna? Sebastian Scotti nazywa chrześcijaństwo religią czekania. Ale ile z tego czekania zostało… Co roku obchodzimy ciepluchne Boże Narodzenie, nabijamy gwiazdę na biedną choinkę, taszczymy tony światełek na balkony (by sąsiądowi oko zbielało). I po co to wszystko? Bo dwa tysiące dwudziesty raz narodzi się Zbawiciel świata. Przecież wielu taszczących te światełka już w ogóle w niego nie wierzy. Albo nawet nie ma zielonego pojęcia, po co to robi. 

Przewrotny jestem (po raz drugi), wiem;-) Ale zastanawia mnie źródło tego czekania… I zawsze przecież zadaję niewygodne pytanie – dlaczego… 

Pozdrawiam 

Ceramik 

9 myśli na temat “A żył w Jerozolimie człowiek imieniem Symeon… Łk 2, 25

  1. Mam wrażenie, że święta obdarto ze świętowania, jakby nie było ze swej istoty, a nałożono na nie złoto, co się…swieci;)). Ale nie każde złoto co się świeci;)). Coraz dalej nam od wiary, mimo szumnie, hucznie i bogato obchodzonych świat.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Co roku sobie przyrzekamy że nie będziemy się Świętami przejmować. A one nadchodzą i biorą nas w swoje posiadanie. Czy chcemy czy nie.
    A tego dziwnego roku tym bardziej.
    I nic na to nie poradzimy.
    I może to dobrze.
    Na coś trzeba czekać. Nie tylko na Godota. 😀

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ja wiem, dlaczego to robie:) Bo lubie:) Bo mi sie podoba:) Tylko i wylacznie dlatego:) I nie jest to milion swiatelek dla sasiadow, tylko wyszukane, piekne rzeczy, kolekcjonowane przez lata, takie ktore ciesza tylko i wylacznie MOJE oko, no oczywiscie jeszcze mojego meza i ewentualnych gosci;)
    @ Luciu, dokladnie to samo napisalam pod ktoryms z poprzednich wpisow, niech to sie skonczy wreszcie..
    A jeszcze co do internetu….hm, jesli ktos pracuje w domu i w ten sposob zarabia, to 6 tygodni bez niego moze byc na skale danej rodziny prawdziwa katastrofa, wszystko zalezy od danej sytuacji.
    Ja bede niedlugo zmieniala dostawce i szczerze mowiac tez sie troche tego obawiam, bo w razie poslizgu wygodna opcja pracy w domu odpada i bede musiala codzeinnie dojezdzac do biura. Dla mnie jest to tylko kwestia wygody, dla innych moze byc problemem egzystencjalnym.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Myślę, że mimo wszystko najcenniejsze są wówczas spotkania z najbliższymi. I że mamy czas z sobą porozmawiać;-)
      Co do Internetu, masz rację…Dla człowieka, którego praca jest z tym związana, to może być prawdziwy problem. Miłego wieczoru!

      Polubienie

  4. Czekanie na podłączenie internetu w biblijnych rozmiarach.
    Po pierwsze Ewangeliczny starzec Symeon nieco przekręcił. Wszak czekał na Mesjasza, zbawiciela narodu żydowskiego, więc dlaczego uogólnia to na zbawiciela narodów?
    Nie wspomnę, że Ewangelista wspomina, że oświecił go Duch Święty, a ten zstąpił na ziemię dopiero na Zielone Świątki, 7 tygodni po Wielkanocy.
    Po drugie – magia Bożego Narodzenia. Wydaje mi się, że tu Anglosasi postąpili logicznie, to nie jest Boże Narodzenie, tylko Xmas czyli komercyjna impreza inspirowana przez X-a.
    Przypomniały mi sie pierwsze Świeta w Kuwejcie, islamski kraj, tam obowiazywało Sharia Law. Już w listopadzie pojawiły się świąteczne dekoracje i wystawy sklepowe o rozmiarach przewyższających mozliwości handlu PRL. Jednak tak się złożyło, że w tym samym terminie wypadało jakieś islamskie święto a w tamta religia, jakoś dziwacznie, nie ma żadnego rynkowego odzewu.
    Władze zauważyły ten dysonans na początku grudnia i zakazały jakichkolwiek obchodów i ograniczenia handlu dekoracjami i pamiątkami.
    Jakież protesty się podniosły!
    Obchodów nie było, ale handel tylko lekko zwolnił.
    Po trzecie – ludzie mają potrzebę wspólnych celebracji i kropka.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Co do Symeona i Zbawiciela to myślę, że spece od wizerunku religii (na pewno i wówczas tacy byli) „przerobili” żydowskie oczekiwanie na Mesjasza, króla Izraela. I tak stało się bardziej uniwersalistycznym oczekiwaniem na Zbawiciela świata.;-) Podobnie z tym działaniem Ducha 😉
      Masz rację… Ludzie chcą się spotykać, bawić i spędzać X-mas. Ale tak jak napisałem we wpisie chcą nadać temu większy, eschatologiczny wymiar (przynajmniej niektórzy;-)
      Mój wpis jest trochę ironiczny i prześmiewczy, ale chciałem też postawić sobie pytanie (i moim czytelnikom) – po co to wszystko…
      Jak zwykle w Twoim komentarzu jest trafna i szczera diagnoza:-)
      Miłego wieczoru!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s