Korzeń mądrości komuż się objawił, a dzieła jej wszechstronnej umiejętności któż poznał? Syr 1, 6

W ostatnim wpisie zastanawiałem się nad pobożnoścuą ludową. Nad jej cechami, wadami i zaletami. Może dzisiaj coś o pobożności „intelektualnej”. Wiadomo, że oprócz prostych ludzi, religijność przyciąga też intelaktualistów. I nie mówię tu tylko o duchowieństwie. Nie wiem, dlaczego od razu na myśl przychodzi mi bardzo mądra kobieta – Edyta Stein. Wrocławianka, Żydówka, filozof, nawrócona na katolicyzm… Drogę jaką przeszła można omawiać bardzo długo. Co warto podkreślić – przede wszystkim jej ścisły umysł, który znalazł w chrześcijaństwie i w katolicyzmie „rozwiązanie” dla swego życia. Po drugie przypominają mi się Kluby Inteligencji Katolickiej, które były prawdziwą „kuźnią kadr” lat 90-tych. Przecież z warszawskiego KIK-u pochodzą np dzisiejsi politycy różnych partii. Pewnie wszyscy wiążą intelektualistów katolickich z dzisiejszą partią rządzącą. Nieprawda… Działaczem warszawskiego klubu był np poprzedni prezydent – Bronisław Komorowski. 

Ale zostawmy może politykę (grząski temat:-)… Wydaje mi się, że i w tym rodzaju religijności występują specyficzne zagrożenia. Pierwszym, jakie mi się jawi jest pewne „przeintelektualizowanie”… Polega ono chyba na tym, że religijność staje się pewną suchą teorią odizolowaną od życia. Religijny intelektualista zna świetnie Biblię, naukę Tomasza z Akwinu a nawet społeczną naukę Kościoła, ale za bardzo nie chce stosować je w życiu. Nie tyle są one dla niego niedosiężnym celem, ale bardziej …niepotrzebną starannością. Przypominam sobie jednego z moich pracodawców, katolickiego działacza, który na co dzień w swojej firmie miał zgoła inne cele – zwłaszcza – jak do cna wykorzystać ludzi;-) Powstaje wówczas coś w rodzaju odrealnionego religionizmu, który potocznie zwiemy hipokryzją. 

Tak naprawdę więc na ludzi kierujących się i pobożnością ludową, i „intelektualną” czyhają swoiste pułapki, których się trzeba wystrzegać. Na pocieszenie można dodać, że to ogólne zagrożenie:-) Dotyczy również niewierzących, którzy mają ambicję żyć etycznie. Korzystając z porównania Schopenhauera, które przytoczyłem przedwczoraj, że potrzebujemy do oddychania pewnej mieszanki a nie czystego tlenu, warto pamiętać o tym, że samo życie koryguje nasze „teorie”. Nie zawsze sprawdza się to, co sobie …zamyślimy;-)

Pozdrawiam 

Ceramik 

Reklama

8 myśli na temat “Korzeń mądrości komuż się objawił, a dzieła jej wszechstronnej umiejętności któż poznał? Syr 1, 6

  1. Wydaje mi sie, ze kazda religia (ateizm tez) i kazdy rodzaj jej przezywania, jesli chodzi o intensywnosc zahaczajace o fanatzm staja sie niebezpieczne. To ten moment, kiedy nie szanuje sie pogladow drugiego czlowieka i che sie na sile narzucic wszystkim dookola.
    Pisalam o osobach, ktore znam, ktore wyszly z domow bezwyznaniowych i poszly w kiedunku religii, ale wlasciwie powinnam napisac duchowosci. Jest tam buddyzm, jest tez wiara chrzescijanska w roznych odmianach.
    Ale faktycznie znam osobe (akurat jej nie znalam w dziecinstwie i mlodosci, to osoba stad), ktora tak bardzo w te religijnosc weszla, ze objelo to wszystkie plaszczyzny jej zycia, co gorsza ma zapedy do „nawracania” innych. Cos, jak palacz, ktory rzucil palenie i jest bardziej fanatyczny, niz osoby, ktore nie palily nalogowo nigdy;)
    Przyznam, ze inaczej interpretowalam zdanie Schopenhauera do tej pory, po przeczytaniu Twoich rozwazan i przemysleniu, wydja mi sie, ze ten „czysty tlen”, to moze wlasnie rodzaj zatracenia sie, fanatyzmu w danej religii. I ze moze to byc ( a wlasciwie wiemy, ze zawsze jest) niebezpieczne. Dla tej osoby i wszystkich dookola.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zgadzam się, jeśli chodzi o fanatyzm:-)
      Myślę, że nie tylko jest to odczuwalne dla bliskich czy znajomych takich osób, ale ona sama ma głęboki problem ze sobą samym. Jej świat przeżyć, interpretacji staje się strasznie ubogi… Jest to czasami charakterystyczne dla neofity, czyli człowieka, który właśnie się nawrócił… Niektórzy nazywają to wzniośle gorliwością… Mnie zawsze jednak to niepokoi…

      Polubienie

  2. Zdrowy rozsądek, umiar…złoty środek. Jak i z emocjami, tak i z intelektem. To najbardziej rozsądne j najzdrowsze dla ciała i ducha. Dobrze, kiedy religia jest dla ludzi, a nie ludzie dla religii, bo wtedy zatracić się człowiek może nie tylko w hipokryzję, a jeszcze w coś gorszego.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Co więcej pisać, zgadzam się z Twoim podsumowaniem, podoba mi się ostatnie zdanie (oczywiście nie tylko) ….A mnie ostatnio na temat religii nachodzą takie … nazwijmy to…. refleksje 🙂 … że, religia według moich odczuć i rozumienia powinna być tak czymś cholernie subtelnym, taką moją wielką tajemnicą wręcz, tak czymś osobistym ( jak PESEL 🙂 )….czymś moim, i tylko moim, bez względu w co wierzę ( a wogóle kto ma prawo ustalać, która religia jest „właściwa” a wierzenie w „mity” bajki, bożki jest niepoważne ? ) i jak ją pojmuję, wyznaję . Przecież najważniejsze że odnajduję w niej np, sens istnienia. Obecnie tak epatuje się religijnością, narzucaniem jej a nawet wojuje w jej imieniu…że, ,zastanawiam się czy to jeszcze są religie czy ideologie?…pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ludzie mają różne potrzeby. Niektórzy lubią się bardziej uzewnętrzniać i wiążą to nawet ze swoją wolnością osobistą. Mam jednak podobne odczucia jak Ty. Też wiążę to ze sferą osobistą, intymną. Zresztą pasuje mi tutejsze nastawienie. Nie wiem, czy w ogóle Niemcy, ale przynajmniej mieszkańcy Badenii, przywiązują do tego dużą wagę. Tematy religii a nawet polityki (zwłaszcza osobistych preferencji) to dla nich pewne komunikacyjne tabu. Nie przyjęło się o tym rozmawiać na szerokim forum. Jednak chętnie dzielą się tym w gronie przyjaciół. Zatem jeśli usłyszysz od Badeńczyka coś na temat religii albo polityki, doceń to sobie bardzo;-)
      Miałem taką nadzieję, że w mojej Ojczyźnie ten boom na uzewnętrznianie był związany z minioną epoką, ograniczeniami komuny i ludzie potrzebowali takiego …odreagowania. Ale niestety to odreagowanie jakoś się przeciąga;-
      Serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

  4. Oj jak mnie pasuje to nastawienie Badeńczyków, a ja myślałam, ze tylko ja tak mam -„nienormalnie” 🙂 🙂 ….to narodowe odreagowanie przerodziło się w jakąś parodię….Kiedyś Ksiądz Tischner to przewidział : Chrześcijaństwu w Polsce nie grozi dziś ani laicyzm, ani ateizm , ale parodia religii…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s