Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie… Mt 25, 35

Czytam dwa pierwsze rozdziały encykliki Fratelli tutti. Wyłania się tu obraz smutnego świata. Z jednej strony zrobiono już tyle dla człowieka, dla jego dobra, mądrości, szczęścia, ale ciągle pojawiają się stare-nowe problemy. 

Moją uwagę zwróciły dwa określenia, których używa papież, aby opisać „mroki zamkniętego świata” (tak tytułuje Franciszek pierwszy rozdział). Pierwsze to „kolonizacja kulturowa”. Kryje się za tym bardzo szeroka działalność ideologii i wpływowych lobbystów. O co tu chodzi? Przede wszystkim o wpajaniem młodym, że przeszłość nie ma znaczenia. Cała historia, miliony usiłowań ludzkich nie mają znaczenia. Twierdzi się, że „ludzka wolność próbuje budować wszystko od zera” i można sobie…odpuścić wartości, które do tej pory budowały minione pokolenia. I dalej: „Pozostaje niezmienna jedynie potrzeba konsumpcji bez ograniczeń i akcentowanie wielu form indywidualizmu bez treści.” Tak naprawdę pozostaje pustka… 

Drugie określenie to „globalne odrzucenie”. Kto według Franciszka został „globalnie” odrzucony? To między innymi: „ubodzy lub niepełnosprawni, jeśli «nie są jeszcze potrzebni» – jak dzieci nienarodzone – lub «nie są już potrzebni» – jak osoby starsze”. W sumie dużo w tym racji… Nasze społeczeństwa stały się bardzo utylitarystyczne. Liczą się jedynie ci, którzy wydają się potrzebni. 

Ciekawie więc papież narysował tło do drugiego rozdziału encykliki, w którym omawia znaną z Ewangelii przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Pamiętamy, że tylko on zatrzymał się, by pomóc pobitemu podróżującemu. Przypowieść ta jest wyjściem ku następnemu ważnemu punktowi encykliki, jakim jest próba naprawy tego świata. I tu papież przypomina bardzo ważną chrześcijańską prawdę, o której wielu zapomniało – że naszym bliźnim jest ten, kto jest w potrzebie. I używa tu określenia „bliźni bez granic”. Według papieża bowiem nic nie ogranicza człowieka w tym, by traktować ludzi obok jako bliźnich. Zwłaszcza gdy potrzebują pomocy. Jak pisze Franciszek: „Kiedy serce przyjmuje taką postawę, jest w stanie utożsamić się z innym, nie zwracając uwagi na to, gdzie się urodził i skąd pochodzi”. 

Piękne prawdy… Oczywiście bez konkretnych praktycznych przedsięwzięć będą brzmiały pusto. Ale zadaniem papieża na pewno jest upominać i ukierunkowywać. Gdyby więc ludzie Kościoła zajęli się nimi poważnie, może coś by …drgnęło. Z drugiej strony – to prawdy stare jak …chrześcijański świat. I niewielu się nimi do tej pory przejmowało:-) 

Pozdrawiam 

Ceramik 

Reklama

13 myśli na temat “Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie… Mt 25, 35

  1. No właśnie… to prawdy stare, jak świat. Klepane co tydzień w kościele, przekładane na język współczesny i odnoszące się do aktualnej sytuacji.
    A i tak każdy robi, jak chce. Jeśli naszą wspólnotą nie rządzą prawdy wiary, moralność często też nie, to co? Pieniądz?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bo walka dobra ze złem też jest stara jak świat… Albo przynajmniej jak człowiek;-)
      Wydaje mi się więc, że jeśli papież opisuje aktualne „mroki zamkniętego świata”, wypadłoby też przedstawić praktyczne remedium. Zobaczymy, jak sytuacje si rozwinie… To dopiero drugi rozdział…

      Polubione przez 1 osoba

    1. Teoretycznie się może z tym zgadzamy…. Ale samo określenie „bliźni bez granic” jest bardzo wymagające… Oznacza np też imigranta czy uchodźcę… A mi tutaj wydaje się, że część ludzi Kościoła ma inne zdanie;-)

      Polubione przez 1 osoba

      1. Wydaje mi się, że nawet nie potrzebujemy „bliźniego bez granic” aby polegnąć trochę tutaj w tej kwestii. Nie trzeba szukać daleko, za granicami naszego kraju, czy kontynentu aby znaleźć bliźniego w potrzebie. To może być nasz sąsiad nawet, a już na pewno w naszym mieście znajdą się potrzebujący, ubodzy, niepełnosprawni…,raczej nie myślimy o nich każdego dnia. Raczej tylko od święta, jak już…

        Polubione przez 1 osoba

  2. Nasz Świat pędzi na oślep, w mroku …mam wrażenie, że ku jakiejś przepaści. Wprawdzie dysponujemy wiedzą i zrozumieniem zachodzących procesów, mamy wszystko, co jest do tego potrzebne, co może nam umożliwić zbudowanie dobrej i bezpiecznej przyszłości ale te „prawdy są puste”…..Zastanawiam się czy to brak jest wyobraźni czy dobrej woli, czy też w tym pędzie, pchani przez innych jak ( w stadzie owiec ) jesteśmy głusi i myślimy tylko o jednym: nadążać i tak stawiać stopy by potykać się jak najmniej – oglądanie się za siebie nie wchodzi w grę, bo może spowodować spowolnienie a nawet przedwczesny upadek….Na koniec powiem powiedzonko (kasandryczna) mojej cioci, z którego często się śmiałam: „Nie takie cywilizacje ginęły”

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mądre uwagi… I mądra ciocia;-)
      A za mną chodzi to, co Franciszek napisał o „kolonizacji kulturowej”. Dlaczego dzisiejszy człowiek tak łatwo odrzuca stare wartości? Dlaczego woli zainteresowanie …pustką? I czemu nie korzysta z doświadczeń ludzkości? Przecież niektóre rzeczy już nieraz miały miejsce…

      Polubienie

      1. Bo dzisiejszy człowiek chce o wszystkim przekonać na własnej skórze? Bo jest przecież „mądrzejszy” ? Bo brak mu pokory? Miłości bliźniego? Autorytetów? Bo podąża ślepo za wartościami narzuconymi przez znajomych, społeczeństwo, przez rodzinę, TV, internet czy przez panującą modę? … A robi to trochę z lenistwa – bo łatwo jest robić to, co ktoś powiedział, że należy robić, łatwo też daje się zmanipulować.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s