Nie będziesz się brzydził Edomitą, bo jest twoim bratem, ani Egipcjaninem, bo przybyszem byłeś w jego kraju… Pwt 23, 8

Artykuł 13 – KLIK trochę mnie rozbawił, bo o od razu pomyślałem o swojej żonie. Nieraz mówi – „już mnie nosi”. A tu proszę… Niby to oczywiste… Możemy przemieszczać się swobodnie i osiedlać w zasadzie we wszystkich krajach. Znam ludzi, którzy żyją już w trzecim a nawet czwartym kraju. I może nawet na tym się nie skończy. To przeciwieństwo tych, którzy nie ruszyliby się z miejsca. Za żadne skarby:-) Siostra opowiada o pewnej staruszce, którą się opiekuję, że „najdalej to pojechała do Freiburga” – jak powiada. Od czego to zależy? Od jakiegoś genu „powsinogi”…

W jakiś sposób otwierają nam się oczy. Zaczynamy nawet inaczej myśleć. Zwłaszcza jeśli rozmawiamy z nowopoznanymi ludźmi w ich języku. I nawet nie chodzi o urlopy. Bo mamy wtedy inne nastawienie i żyjemy chwilą. Inaczej sprawa wygląda, gdy zaczynamy dzielić powszednie problemy. Gdy wyślemy dziecko do szkoły albo siedzimy w tej samej poczekalni u lekarza…

Świat z dawien dawna dzielił się na „miejscowych” i „przybyszów”. I choć w mniejszych miejscowościach to ciągle jest aktualne, w dużych miastach nie ma to właściwie znaczenia. Bo tam prawie wszyscy są przyjezdni – ktoś odpowie;-) Przeprowadzili się z innej dzielnicy albo śródmieścia. I wszyscy stają się anonimowi…

”Wolność do poruszania się i osiedlania” oznacza możliwość do bycia w ruchu. Żaden kraj nie może też przetrzymywać swoich obywateli albo obcych. Podróżowanie, przemieszczanie się jest wyrazem wolności. Zwłaszcza gdy nie musimy pytać nikogo o pozwolenie. W ostatnim wpisie wspomniałem o „spętleniu” się praw i obowiązków. W tym przypadku też to zachodzi. Jeśli jest prawo swobodnego przemieszczania się, jest i obowiązek …przyjęcia „obcych”. Myślę, że znamy takie zacietrzewienie sprowadzające się do niechęci wobec przybyszów. Tym większe, im bardziej człowiek skupia się na sobie.

Bywa, że w życiu jesteśmy i przybyszami, i gospodarzami… I wtedy mamy okazję przypatrzeć się samemu sobie. Naszym reakcjom i obawom… Sprawdzamy siebie w obydwu sytuacjach. I chyba lepiej wówczas zrozumieć drugą stronę, bo samemu było się na jej miejscu.

Zapalam samochód i wyjeżdżam z firmowego parkingu. Tym razem ruszam w stronę …Wochenende. Weekendu. Końca tygodnia pracy. W sumie banalna podróż. Ale czyż życie nie składa się z banalności;-)

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

11 myśli na temat “Nie będziesz się brzydził Edomitą, bo jest twoim bratem, ani Egipcjaninem, bo przybyszem byłeś w jego kraju… Pwt 23, 8

  1. Wlasnie te banalne zdarzenia powtarzalnosc jest najwazniejsza. Szczegolnie kiedy przekroczy się tak ladnie określaną ” smugę cienia”.
    A wolnosc podrozowania to coś z czego wiele nacji w tym Włosi nie zdaje sobie sprawy. My to wiemy. Ale z drugiej strony mam mieszane uczucia do imigrantów ktorzy napływają do Italii. To kolejny problem ale nie na weekendowy wieczor. Usciski i milego wieczoru.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zastanawiam się ciągle bardziej, jak to jest we mnie: bycie przybyszem czy gospodarzem. Jak przebiega to dziwne etyczne „spętlenie”? Czy to prawo/obowiązek otwiera mnie na człowieka i pozwala być w zgodzie z sobą…
      Uzewnętrznieniem tego jest problem uchodźców. A to masz rację – problem nie na weekendowy wieczór;-)

      Polubione przez 1 osoba

  2. Wolność gwarantowana prawem trochę kojarzy mi się z paradoksami Biblii.
    Przykład – sentecja tytułowa tego wpisu – „nie będziesz się brzydził Edomitą…”
    A troszkę dalej: „… Choćbyś powiedział, Edomie: Zubożeliśmy, ale odbudujemy z powrotem miejscowości zniszczone – tak [oto] mówi Pan Zastępów: Oni niech budują, Ja jednak rozwalę i będą ich nazywać granicą zła…” – księga Malachiasza 1.
    Czyż to nie okrutna perwersja?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Typowy przykład semickiego myślenia:-) Od razu za miłością rozpoczyna się nienawiść. Nie ma tej dłuuugiej fazy obojętności jak w mentalności europejskiej. Dlatego w tekstach biblijnych Starego Testamentu taką popularnością cieszy się hiperbola. „Wyniszczę ich do siódmego pokolenia…” (bo w domyśle nie jestem „ich” Bogiem, ale ludu Izraela). Masz rację – dla nas wręcz perwersja, dla Żydów czy Arabów miłość łączy się z wybraniem jednych i odtrąceniem (a nawet wygubieniem) drugich. Ciekawy artykuł – TUTAJ

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s