Z nich zaś największa jest miłość… 1 Kor 13, 13

Już nieraz pisałem –KLIK– o porozsiewanych po górach szwarcwaldzkich kapliczkach – KLIK. Dzisiaj z mamą znowu wyruszyliśmy ich szlakiem. Pachniało żywicą, pod szlakiem dojrzewały maliny (powyżej tysiąca metrów dzieje się to trochę później;-), krowy z pastwisk się nam uważnie przyglądały. Mama wypatrywała grzybów na zboczach, ale ostatni skwar raczej im nie sprzyja. W kapliczce patrzyłem na pogrążoną w modlitwie mamę. Sam błądziłem myślami gdzieś pomiędzy prostymi ludowymi obrazami na ścianach a dźwiękiem dzwonków wspomnianych krów…

W ostatnich wpisach zastanawiałem się nad pewnością wiary i niewiary. To też w jakiś sposób wiążę się z poszukiwaniem, próbami odpowiedzi i wątpliwościami. Jest jak swoiste przeciąganie liny. W naszych przekonaniach ważną część oprócz rozumowych racji biorą także intuicja i wiara. I to wszystko kształtuje nasz światopogląd. Czy jest coś, co to wszystko może łączyć? Wydaje mi się, że tak… I wpadł też na to cytowany od kilku dni autor 1 Listu do Koryntian… Miłość…

Brzmi trochę ckliwie albo przewrotnie;-) Zwłaszcza gdy przypomnimy sobie historię miasta Korynt. Port na Peloponezie, słynny ze swoich świątyń Apollina i Afrodyty. Ta ostatnia związana była ze świątynną prostytucją, której miasto było symbolem w całej starożytnej Grecji (słynne „córy Koryntu”). To do mieszkańców tego miasta kieruje swoje słowa Paweł, który około 57 r po Chr., zatrzymał się w Efezie. Oprócz wielu tematów poruszanych w tym liście jest też rozdział 13 ze słynnym „Hymnem do miłości”.

I w tym hymnie widać wyraźnie to, co w najważniejszy sposób winno kształtować nasze człowieczeństwo. Autor trochę ironicznie pisze o posiadaniu „wszelkiej wiedzy”. Niektórzy sądzą, że hymn mógł powstać o wiele później i być krytyką szerzącego się wówczas gnostycyzmu. Pogląd ten gloryfikował swoistą wiedzę i iluminację adeptów, która miała zapewnić im zbawienie. Tak mi się wydaję, że i dzisiaj nie brakuje współczesnych „gnostyków”, którzy zawierzyli bez wątpliwości scjentyzmowi.

W hymnie na pojęcie miłości użyto terminu ἀγάπη, agape, co jest postulatem nie tyle miłości uczuciowej, co bezwarunkowej, wręcz absolutnej (tej bez pytania „dlaczego?”). To miłość w najczystszej postaci, bez powodu i mimo wszystko. W agape człowiek zatraca się, przedkładając obiekt „kochania” ponad własne potrzeby, dając z siebie wszystko i nie oczekując niczego w zamian. Oczywiście to idea w stylu platońskim. Nieosiągalna doskonałość, którą tak świat starożytny hołubił. Ale jednocześnie pewien sens, cel i wyznacznik… W takim stylu można było trafić do …serca Greków i autor wspomnianego Listu musiał dobrze o tym wiedzieć.

Czy nie jest to czasem pewien ponadczasowy paradygmat? I czyż nie łączy on nas wszystkich? Bez względu na nasze przekonania czy światopoglądy… Oczywiście może zostać przekłamany i przez religie, i przez ideologie. Co nie przeszkadza temu, że nie mamy prawo o niego walczyć…

Zabieramy się w drogę powrotną. Las znowu bierze nas w swoje ramiona. I nie pyta się, czy jesteśmy wierzącymi czy niewierzącymi, ateistami czy agnostykami… W drogę;-)

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

6 myśli na temat “Z nich zaś największa jest miłość… 1 Kor 13, 13

    1. Myślę, że tak… Zwłaszcza w obliczu dzisiejszych wojen światopoglądowych. Gdy np jedni chcą „stref wolnych od lgbt” a inni profanują pomniki czy krzyże… Może wynika to z jakiegoś strachu albo niezrozumienia… A już na pewno z braku spojrzenia pełnego agape…
      Miłego Wieczoru:-)

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s