Gdybym też miał (…) wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił… 1 Kor 13, 2

Droga powrotna do domu. Zatłoczona jak zwykle. I choć jechaliśmy w spokojniejszych godzinach i tak objechanie Zürichu zabrało jak zwykle dużo czasu. Jak zwykle wiele remontów na autostradach. I po szwajcarskiej, i po niemieckiej stronie. Od lat zastanawiam się, dlaczego drogowcy wybierają porę wakacyjną na przeprowadzanie remontów. To jakaś przedziwna tajemnica…

I przedziwną tajemnicą jest również dla mnie pewność wiary teizmu. Podałem wczoraj namiar na pewien artykuł polskiego benedyktyna, Piotra Rostworowskiego Pewność wiary a możność wątpienia – KLIK. Sama osoba autora jest bardzo ciekawa. Żył w XX w., wykształcony ziemianin z pochodzenia. Najpierw benedyktyn, potem kameduła. Na temat wiary chyba posłuchać najlepiej …pustelnika. A był był on przecież przełożonym kamedulskich eremów w Polsce, Kolumbii i we Włoszech.

Najpierw pisze tak: Patrząc na nasz problem w płaszczyźnie zwykłego ludzkiego poznania powiemy, że możliwość wątpienia w naszym wypadku nie jest wynikiem braku podstaw do pewności, ale jest wynikiem natury tej pewności; iż jest to pewność oparta nie na oczywistości intelektualnej, jak ta prawda, że 2×2=4. I z tym twierdzeniem zupełnie się zgodzę. Pewni możemy być jedynie „oczywistości intelektualnej”.

Wiec dalej szukałem tej „pewności wiary”. I znalazłem coś takiego: Wyjdźmy z tego, że między wierzącym a niewierzącym ta jest różnica, że u wierzącego mamy jakby dwie płaszczyzny poznania: przyrodzoną — jedną i nadprzyrodzoną — drugą. Chociaż życie nadprzyrodzone nie jest jakąś doczepką do życia przyrodzonego, ale witalnie się z nim łączy w jedność, to jednak nigdy nie przestaje być czymś realnie różnym od niego i czymś z natury ponad jego zasięgiem. Jest to pewna sfera, do której człowiek ma wprawdzie dostęp przez łaskę, ale w której nie musi być. Zatem sęk tkwi w „rzeczywistości łaski”, do której niewierzący nie będzie miał dostępu. Pewność wiary tak naprawdę jest darem. Wiadomo, że nie każdy dary czy prezenty dostaje. Po pierwsze w jakiś sposób trzeba sobie na nie zasłużyć. Po drugie pewnie należy je w sobie odpowiednio odczytać. Na pewno każdy z Was słyszał, że głęboką niepewność wiary odczuwali nawet najwięksi święci (Jan od Krzyża czy Matka Teresa z Kalkuty). I przyznam się w tym miejscu przychodzi mi pewna natrętna myśl: jeśli ktoś poczuł w sobie kiedykolwiek niepewność w jakieś kwestii, do końca życia będzie ona z nim obecna. I się z niej nie wyzwoli. Podejrzewam, że wielu ludzi wiary trawił i trawi taki …oścień. Zresztą mówią o tym też statystyki np mnóstwo wierzących ma problem z kwestią zmartwychwstania.

I tak naprawdę wydaje mi się, że agnostyków i wszelkiej maści wątpiących jest o wiele więcej niż można było się tego spodziewać. Wielu przykrywa tę prawdę …wstydliwym milczeniem. Inni może się tego nawet nie domyślają a jeszcze inni się nawet nad tym nie zastanawiają…

Na końcu swojego rozważania mądry kameduła pisze jeszcze coś takiego: Czy to jest naprawdę takie ważne, kto ma pewność, a kto jej nie ma? Ważne dla całej ludzkości jest natomiast, że ta pewność jest, że są tacy, którzy ją naprawdę mają. Nie jest ważne, że przypadkowo ja to mam dla ciebie albo ty masz dla mnie, i tak to, co mam, nie jest moje, ani nie mogę go dla siebie zachować. W nocy Zmartwychwstania ciemno jest w całym kościele, a tylko paschał płonie. Po chwili cały kościół jarzy się tysiącem świateł i nie poznasz, która świeca od której zapożyczyła płomienia, bo nieraz ta, co otrzymała, jaśniej płonie od tej, co dała. Musimy się po bratersku dzielić tym, co mamy, i nie myśleć, że jest jakimś upokorzeniem otrzymać przez pośrednictwo brata to, co jest darem Bożym dla wszystkich. I w tym momencie zdałem sobie sprawę, że mądry pustelnik sam może nie mieć tej pewności i …posiłkuje się w pewien sposób pewnością innych. To ciekawa zasada głosząca, że nawet gdyby ktoś miał problemy z wiarą, niech się nie martwi. Są tacy, których wiara jest mocna i ona jak wspomniane światło paschału przechodzi na innych i ich rozpala. Mhmmm… Trochę to idealistyczne, nieprawdaż:-)

A ja mimo wszystko mam przekonanie, że agnostyków, może być o wiele więcej niż mogło by się to wydawać. Zwłaszcza wśród …domniemanych wierzących. Ale to tylko moje subiektywne zdanie. Nie przejmujcie się nim;-)

Jutro o pewności niewiary. Też może być ciekawie:-)

Pozdrawiam

Ceramik

 

Reklama

8 myśli na temat “Gdybym też miał (…) wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił… 1 Kor 13, 2

  1. Dzielę to przekonanie. Poza tym statystyki i liczba wierzących opiera, zdaje się, na spisach, a nie każdemu, a wręcz przerażającej większości, nie chce zadawać sobie trudu i przechodzić całej procedury wykreślenia z kościoła.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Cóż… Nie zawsze statystyki odzwierciedlają istotę rzeczy:-)
      Zresztą trudno też określić granicę pomiędzy „słabą, niepewną wiarą” a agnostycyzmem, który jest przecież poglądem filozoficznym, choć ta pierwsza może wywoływać podobne skutki…
      Dobrej nocy!

      Polubione przez 1 osoba

    1. Tak. To bardzo ciekawe. W sumie takich ludzi trzeba uwzględnić w spektrum poglądów. I choć może nie mieścić nam się to w głowie …tolerancyjnie zamilknąć.
      😉

      Polubienie

  2. „..agnostyków, może być o wiele więcej niż mogło by się to wydawać.”
    Wydaje mi się, że 60% ludzkości nie wie co oznacza ten termin.
    Osobna sprawa, to – skoro tak analizujemy głębokość i trwałość wiary osób wierzących, to należałoby może zbadać kręgosłup ideowy agnostyków.
    Znowu obawiam się, że znaczna ilość osób mogłaby odpowiedzieć – przestań mi głowę zawracać, mnie to w ogóle nie interesuje.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Poruszam się na tym blogu wśród takich właśnie kwestii i zdaję sobie sprawę, że są bardzo niszowe. Ale muszę przyznać, że wcale mnie to nie zniechęca. Wręcz przeciwnie…
      😉

      Polubienie

      1. Liczne moje komentarze pewnie robią wrażenie krytykujących tematykę tego blogu.
        Cieszę się, że nie zniechęcają autora gdyż dla mnie ten blog jest ważny, regularnie i z zastanowieniem go czytam a moje komentarze są spowodowane osobistą frustracją, po prostu zdaję sobie sprawę, że moje poglądy, zainteresowanie i całe obecne istnienie jest całkowicie bezsensowne.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s