Wtedy Izajasz powiedział: «Weźcie placek figowy!» Gdy wzięli i położyli na wrzód, Ezechiasz wyzdrowiał… 2 Krl 20, 7

Urlopowe zamyślenia nr 2. Wczoraj napisałem, że są jak fale nad Zugerskim Jeziorem – KLIK. Więc nadeszła następna. Francuzi ze wczorajszych rozważań już pojechali dalej. Pewnie są nad następnym jeziorem i wpuszczają tam detergenty. Złośliwy jestem, wiem… Poza tym żona mi powiedziała, że mogą mieć specjalne, przyjazne dla środowiska żele do mycia (bardzo drogie podobno – jak np ten –KLIK– z tzw „Zertifiziert organische Schäumungsmittel” czyli certyfikowaną organiczną substancją pieniącą). I żebym się nie czepiał. No to, nie będę się czepiał…

Nasze życie to najlepsze z możliwych (jakie się nam mogło przydarzyć). Nieraz słyszałem tą tezę. Promują ją wszelkie formacje religijne różnych denominacji, słyszymy je na kursach, szkoleniach, terapiach… Przypominam sobie, że użył jej nawet Japończyk, który prowadził u nas szkolenie w zakresie robotów przemysłowych. No, ale oni patrzą na życie bardzo całościowo, holistycznie (jak to naukowo brzmi) i pewnie wg nich obsługując robota, trzeba mieć bardzo optymistyczne spojrzenie na świat…

Nic na to nie poradzę, że jestem sceptykiem i będę się czepiał…  Zwłaszcza pewnych dewiz, dogmatów i innych „wytycznych z góry”… Bo jest i druga strona tego medalu. Mam to najwspanialsze życie i teraz …nie muszę się już starać. Już osiągnąłem sukces. Koniec. Kropka. (Albo i nie osiągnąłem, ale i tak ….Kropka:-) Istnieje takie niebezpieczeństwo, na pewno się ze mną zgodzicie…

I w tym momencie zapala mi się czerwona lampka. Na szczęście wszystko wokół nas jest dalekie od doskonałości. Płoty są podrapane, dziury na jezdni wołają o pomstę do nieba… Co prawda, będąc w Szwajcarii trzeba się bardziej postarać, aby znaleźć takie niedoskonałości… Ludzie się wzajemnie oszukują a psy (te źle wychowane przez człowieka) robią kupę w naszych ogródkach… Dlaczego napisałem: NA SZCZĘŚCIE? Bowiem jest jeszcze przed nami mnóstwo roboty, aby świat się choć trochę poprawił. I nie wystarczy narzekać czy zwalać winę na innych. To oni, nie my… To on a nie ja… Wystarczy, że nasi politycy, wszystkich możliwych opcji już na to wpadli;-)

I teraz sobie myślę… Można było wczoraj zaczepić Francuzów i z nimi pogadać. Upewnić się, że mieli ten „zertifizierte Mittel…” A nie wieszać na nich ostatnie psy… Mój błąd, nie sądzicie? A jak nie mieli, to delikatnie zachęcić do ochrony pięknego Jeziora Zug… Nie tak ostro w stylu Grety, ze zmarszczonym czołem, ale …dyplomatycznie;-) Znowu troszeczkę naprawić świat.

I tym bardziej włącza się mój naturalny sceptycyzm. Czy w ogóle młodzi ludzie chcieliby ze mną rozmawiać? Czy dałoby radę cokolwiek po dobroci? Mój szwagier twierdzi, że trzeba było zadzwonić na policję i oni by się z nimi użerali. Tak zrobiłby prawdziwy Szwajcar;-) Z obywatelskiego obowiązku… I też sądziłby, że naprawia świat.

Gdybyśmy się wszyscy razem jednocześnie zabrali „po swojemu” za naprawianie świata, też nie byłoby za wesoło, nie sądzicie;-)?

I masz tu babo placek… I nie chodzi wcale o placek dla Ezechiasza… Na wrzód…

😉

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

4 myśli na temat “Wtedy Izajasz powiedział: «Weźcie placek figowy!» Gdy wzięli i położyli na wrzód, Ezechiasz wyzdrowiał… 2 Krl 20, 7

  1. No właśnie. Może sami nie naprawiajmy całego świata. Wystarczy w małym domowym zakresie. I w zakresie obowiązków za które nam płaca. Ach jaki wtedy piękny byłby świat.
    Tylko czy bez narzekania można żyć. Byłoby chyba nudno. A tak… Uściski ceramiku 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s