Ale w nocy anioł Pański otworzył bramy więzienia… Dz 5, 19

Anioł Otwartości. Brzmi wspaniale… Bo przecież nie wypada tkwić w starych kubraczkach… A świeże, nowe spojrzenie zawsze jest mile widziane:-)

I tak opisuje się Go w omawianej przez nas książce: Otwarci ludzie są dla społeczeństwa błogosławieństwem. Nie będą o nikim mówić za jego plecami. W ich bliskości możemy się otworzyć, bo ich szczerość jest dobra. Nawet gdy mówią nam coś nieprzyjemnego, wiemy, że dobrze o nas myślą. Nie ukrywają swoich zastrzeżeń za uprzejmą fasadą. Ukazują się takimi, jakimi są. Mają odwagę powiedzieć nam prawdę, ponieważ czują się wolni. Nie ogranicza ich aprobata otoczenia. Ponieważ liczą tylko na siebie, mogą przy swojej szczerości pogodzić się też z tym, że odwróci się od nich ktoś, kto nie potrafi znieść ich krytyki. Anioł Otwartości niech Ci da taką szczerość i taką odwagę cywilną, abyś z wewnętrzną wolnością potrafił powiedzieć drugiemu człowiekowi, co czujesz w swym sercu…

Moja żona uważa, że w sprawach dotyczących mody dochodzi do ciągłych nawrotów. I to, co było modne pięć albo dwadzieścia lat temu, nagle może okazać się modne w najbliższym sezonie. Może jest tak również z ludzkimi ideami? Czy mamy do czynienia z wielką sinusoidą albo czy tworzy się od czasu do czasu coś bezsprzecznie nowego… Podejrzewam, że na pewno korzystamy z paradygmatów wypracowanych przez historię, uczymy się również na jej błędach, ale prawdziwych przełomów dokonują właśnie ludzie otwarci…

Platon, Arystoteles, Majmonides, Awicenna, Mistrz Eckhart, Kartezjusz, Kant, Hegel… Da Vinci, Newton, Tesla, Einstein, Curie-Skłodowska… Za tymi nazwiskami nie kryją się jedynie nieprzeciętne umysły. Także otwartość na nowe, odwaga przeskoczenia starych rozwiązań… I rozpoczyna się to w człowieku, który sobie uwierzy. I wie, że dzięki niemu może rozpocząć się coś nowego. Gdyby tutaj znowu kierować się pewną „narodową” standaryzacją, pierwsze miejsce w otwartości zajęliby pewnie Amerykanie:-) Zagadują i rozmawiają z każdym począwszy od barmana a skończywszy na przedsiębiorcy pogrzebowym. W jednym zdaniu potrafią powiedzieć „jesteś d***kiem” i „kocham cię”… Wielu ma im to nawet za złe:-)

Ale zauważyłem, że nieraz boję się własnej otwartości. Bo mogę się sparzyć czy kogoś urazić. Na pewno trzeba tu pewnej wrażliwości i mądrości. Ale pytanie – czy nie idzie ona za daleko… Czy nie knebluje nam ust za często… Czy nie jesteśmy zbyt ostrożni… Gdy jednak sięgniemy do naszych wspomnień, okazuje się, że najlepiej zapamiętujemy tych, którzy byli szczerzy i …rzucili nam w twarz swoje zdanie. Wszystkich pozerów i szukających jedynie poklasku odstawiamy zaś szybko na boczny tor.

Anioł Otwartości może się nie wszystkim podobać. Ale może i w tym tkwi jego urok:-)

Pozdrawiam

Ceramik

 

22 myśli na temat “Ale w nocy anioł Pański otworzył bramy więzienia… Dz 5, 19

  1. Co do otwartosci. Nie znam Amerykanów osobiście ale stawialabym na Włochów z tą otwartością. Też muszą pogadać z każdym na podoredziu.😀
    Moda wraca rzeczywiście ale nigdy identyczna. Raczej jako inspiracja. Serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ok… Niech stanie na Amerykanach z włoskim pochodzeniem, zgadzasz się:-)
      Co do mody, to nie mam pojęcia… Powtarzałem za żoną, ale może coś przekręciłem:-)
      Wzajemne serdeczności:-)

      Polubione przez 1 osoba

      1. To mamy kompromis. Amerykanów włoskiego pochodzenia sporo. Co do mody żona ma rację. Zatacza koło i wraca. Czasem nawet jakiś ciuch sprzed lat dodaje sznytu w aranżacji. Ale to bardzo cienka granic żeby nie wygladac jak sierota w ciuchach z odzysku. Sama miałam cudowne oantofelki po ciotce sprzed drugiej wojny. Ideanie się wpisywaly w klimat aktualnej mody. Wybacz Ceramiki tu doszła do głosu jak wiesz Lucia Modna.😀 Uściski

        Polubione przez 1 osoba

    1. Hmm… a zwykle ludzie twierdzą odwrotnie…
      Ale masz rację… Wśród bliskich może być trudno, bo najlepiej nas znają… Albo nie wiemy, jak zareagują…

      Polubienie

  2. Nie wiem, czy bycie otwartym i szczerym do bólu to to samo… staram się być za pan brat z Aniołem Otwartości, ale nie potrafię komuś powiedzieć szczerze czegoś, co by go zmartwiło. Raczej trzymam się mówienia prawdy nie do końca. Nie wyrażam też swojego zdania, jeśli nie jestem o to proszona. Akceptuję i szanuję odmienność.jestem na to otwarta.
    Ale na kawę zapraszam wprost :)))

    Polubione przez 2 ludzi

    1. U mnie zaś czasami jest tak, że powiedzenie prawdy traktuję jako …wpychanie się nieproszonym w czyjeś życie. I raczej zawsze kieruję się zasadą „Rozsądek ponad wszystko” a nie „Prawda ponad wszystko”. I ciągle mam wrażenie, że ten rozsądek mnie wyhamowuje. Ogólnie trochę pomieszanie z poplątaniem:-)

      Polubione przez 2 ludzi

    1. Zaskoczyłaś mnie:-)
      Sam do końca nie wiedziałem, że tam będę. Poza tym nie wiedziałem, że Warszawa może być w Twoim zasięgu. Ale masz rację – można było spytać. Zabrakło mi otwarcia:-(
      A można było zrobić fajne spotkanie. Tym bardziej że 52listy też krążył w okolicach – TUTAJ
      Nauczka na przyszłość:-)

      Polubienie

  3. A ja zazwyczaj wolę być bardziej mniej otwarta;)). Kojarzy mi się to jak i salmiaki, ze szczerością do bólu;)). Jestem bardziej otwarta na zalety, a wady pomijam milczeniem;)). Poprawność polityczna;))

    Polubione przez 1 osoba

    1. Myślę, że przemilczanie prawdy też ma swoją wartość, zwłaszcza gdy ludzie nie są do niej przygotowani albo do niej nie dorośli… Wydać odpowiedni werdykt w tej sprawie to prawdziwa sztuka.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s