I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem… Ap 12, 7

Anioł Cierpliwości. Zresztą mówi się nawet „anielska cierpliwość”… Czy to jedynie domena anielska? Znamy jednak takich ludzi, którzy z tą anielską cechą chodzą po ziemi…

Mnich z opactwa Münsterschwarzach ma o nim bardzo wyraźne zdanie. Posłuchajmy:  Anioł Cierpliwości niech Cię nauczy czekać. Nie jest to dziś łatwe. Chcemy zaraz widzieć rozwiazanie i skutki naszego działania. Często potrzeba jednak długiego czasu, aby pąk kwiatu się rozwinął. Potrzebujemy cierpliwości dla własnego rozwoju. Sami nie możemy się natychmiast zmienić. Zmiana następuje powoli i często niedostrzegalnie (…) Cierpliwość nie wymaga jednak kompromisu z konfliktem albo zawarcia z nim złego układu. W cierpliwości raczej tkwi siła, aby pracować w kierunku zmiany i przeobrażenia…

Muszę się od razu do czegoś przyznać. Nie lubię polskiego słowa cierpliwość, podobnie jak niemieckiego Geduld (niem. dulden – cierpieć, znosić). Kojarzą mi się z biernością i zgodą na cierpienie. A cierpienie nigdy nie jest czymś dobrym. I nigdy bierna zgoda na nie jest dobrym wyjściem. Podobnie rzecz się ma z angielskim patience, wszak pochodzi od łacińskiego patientia – cierpienie. Szukałem, szukałem …i znalazłem. Greckie (oni znają się na cnotach:-) hypomene, oznaczające „pozostawanie niżej, konsekwencja, wytrzymanie”, o wiele bardziej mi się podoba. Niesie z sobą jakiś cel, chęć zmiany, niezłomne wytrzymanie, jakie trzeba okazać w walce… Bo nie wiem dlaczego, ale dla mnie to postawa bardzo czynna, łącząca się z takim dobrym uporem, nastawiona na to, by było lepiej…

Tylko cierpliwość, która ma cel i która łączy się z dobrem, jest sensowna. Nie dociera do mnie coś takiego jak „zgoda na cierpienie”, kojarzy się z jakimś masochizmem albo fałszywą wartością ascezy, o której już pisałem. Za tym bowiem można ukryć „rady” dla bitych latami żon albo przeżywanie katuszy w imię „wyższych wartości”.

W tym miejscu zwykle podawałem jakiś przykład, ale pomyślałem sobie, że przecież życie dostarcza takowych każdemu z nas. I nie chodzi o coś wielkiego, o czym pisze się książki albo kręci filmy. Bo cierpliwość łączy się z codziennością i w jakiś sposób jesteśmy na nią skazani… I sami dokładnie wiemy, co ona znaczy w naszym życiu… Zwłaszcza dotyka osób, które kochamy. To wobec nich jesteśmy pełni cierpliwości. Nawet wobec ich błędów i słabości. Powtarzamy tysiące razy nasze imię mamie chorej na Alzheimera, opatrujemy miliony razy rozbite kolana naszych dzieci… To jest właśnie prawdziwa twarz cierpliwości.

Nie pozostaje mi nic innego, aby życzyć Wam i sobie, by Anioł Cierpliwości zamienił się w Anioła Hypomene. Kto czytał uważnie, ten wie o co chodzi:-)

Pozdrawiam

Ceramik

19 myśli na temat “I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem… Ap 12, 7

  1. Nigdy nie zastanawiałam się na słowem cierpliwość. A teraz też mnie nie zachwyca kiedy skojarzylam z cierpieniem. Chociaż czasami oczekiwanie na coś z cierpliwością przynosi cierpienie. Sama mam podobno pokłady cierpliwości. Jednak to chyba nauczenie się jej a nie zaleta wrodzona. I czasami wydaje mi się ze ta cierpliwość jest na wykończeniu. Mądry wpis. Usciski

    Polubione przez 1 osoba

  2. Tak nie do końca rozumiem związku między cierpliwością a cierpiętnictwa (cierpieniem). Drugie ma znaczenie pejoratywne, pierwsze już niekoniecznie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dobrze, że zwróciłeś uwagę na to drugie słowo:-) Przyznam się, że chyba rzadko je używam. I może dlatego „cierpliwość” ma dla mnie tak negatywną konotację;-)

      Polubienie

      1. Wolalabym Aniola wytrwalosci, czy konsekwencji;) Mnie cierpliwosc (we wszystkich znanych mi jezykach;) kojarzy sie wlasnie z cierpieniem, znoszeniem (czegosc), a przede wszystkim-z biernoscia. A biernosc, to ostatnia z cech mojego charakteru. Mam wszczepiony imperatyw dzialania, szczegolnie jesli dzieje sie cos nie po mojej mysli;)
        A milosc-to inna historia;) Ja bym powiedziala, ze bardziej wyrozumialosc jest potrzebna, a nie cierpliwosc;)
        Ale jak zwal, tak zwal, jak sie kocha i czuje sie kochanym, to wiele rzeczy przychodzi bardzo latwo:)

        Polubione przez 1 osoba

      2. „Mnie cierpliwosc (we wszystkich znanych mi jezykach;) kojarzy sie wlasnie z cierpieniem”

        Dlatego znalazłem „Hypomene” – starą, poczciwą cnotę stoików:-)

        Polubienie

  3. Fajny wpis, ciekawy…. Nie jestem bardzo cierpliwa ( z wiekiem się staram 🙂 ), jak większość w koło, ale żyjąc w takich czasach jak obecne (te przed pandemią), bardzo „rozpędzonych i szybkich” nasz mózg przyzwyczaja się do pewnych wzorców myślowych. W życiu społecznym funkcjonuje przekonanie, że aby człowiek był zadowolony/szczęśliwy, to musi mieć to, co chce…. i to już, od razu. Czekanie na cokolwiek jest stratą czasu….zatem cierpliwość jest dla wielu z nas „formą rozpaczy „(Tuwim), cierpieniem, niepokojem, męką,stresem. Nie wiem czy cierpliwość to cecha wrodzona (po części pewnie tak, wynika z typu temperamentu) czy wyuczona. Jedno wiem na pewno, to bardzo dobra cecha i nie raz potęga cierpliwości dowiodła swej siły. Podobno jest cechą geniuszy :)…widać, że mało ludzi cierpliwość posiada bo geniuszy jak na lekarstwo. Aha, ja myślę że cierpliwość to nie to samo co wytrwałość… ale można być cierpliwym w wytrwałości, czego Wszystkim życzę 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. „W życiu społecznym funkcjonuje przekonanie, że aby człowiek był zadowolony/szczęśliwy, to musi mieć to, co chce…. i to już, od razu. Czekanie na cokolwiek jest stratą czasu”
      Pisałem o tym przy okazji Anioła Wyrzeczenia – TUTAJ. Człowiek współczesny lubi wybierać drogę na skróty i potem okazuje się, że już mu to nie smakuje. Może jest coś w tym, że gdy nie potrafimy czekać, nie potrafimy też później tym się delektować i i nie sprawia nam to tyle frajdy… Szybko żyjemy i szybko nam przechodzi radość a potem wkrada się zgorzknienie:-)
      Co do cierpliwości i wytrwałości… Oczywiście, że to nie to samo:-) Ale w kulturze języków, w których pewne określenia pochodzą z łaciny – „cierpliwość” często kojarzona jest z bierną zgodą na cierpienie i dlatego mówię o bardziej „czynnym” spojrzeniu. Niosącym pewien cel i nadzieję. Dlatego piszę o greckim „hypomene”, które występuje np u stoików.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s