Dziś chciałbym napisać o pewnym fenomenie związanym właśnie z Jezusem. Są nim Kościoły Ewangelikalne. Mniej chodzi mi o ewangelickie (luteran, kalwinów i anglikanów), ale bardziej o kościoły tzw ll a nawet lII Reformacji (a więc baptystów, zielonoświątkowców czy wolnych chrześcijan). Łączy je jeden …Jezusowy rys. Jezus jest w tych wspólnotach odmieniany przez wszystkie przypadki. Śpiewa się o nim gospel, kaznodzieje telewizyjni deklamują poetyckie kazania, zaświadcza się o przynależności do niego… Skąd takie zachowania, przy których katolicyzm jest jedynie …chłodną kalkulacją?
Wszystko zaczęło się sformułowanej przez Marcina Lutra doktryny Solus Christus (łac. Tylko Chrystus), obowiązującej w kościołach protestanckich. Oznacza ona, że Jezus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem. Przez chrześcijan ewagelikalnych została ona „przerobiona” w pewne zachowanie pietystyczne. Nadano jej nowe brzmienie. Gdy wbijemy w wyszukiwarkę „Jesus” i „evangelical” pojawią się setki blogów, utworów gospel czy stron internetowych wspólnot w Arizonie i Teksasie.
Zaszło tu pewne ciekawe zjawisko. Obecny w prawosłowiu i katolicyźmie kult świętych skumulował się i zogniskował w jednej idei i imieniu – Jezus. Nastąpiło takie ciekawe przesunięcie w ludzkiej pobożności. Psychologicznie nie lubimy pustki i obszar po św. Barbarze czy Judzie Tadeuszu musiał zostać czymś wypełniony. Dlatego tak dla wszystkich ewangelików ważny jest Jezus, że potrafią o nim opowiadać bez końca…
I gdy wejdziemy np na stronę polskiego Kościoła Zielonoświątkowego w Monachium – KLIK – powita nas hasło (no jak:-) „Jezus dla Polaków”
Broń Boże nie chcę nikomu dokuczyć, ale próbuję jedynie …rozkminkować to zafascynowanie. Czy mi się udało, rozsądźcie sami… A może ktoś ma lepszy pomysł:-)?
Pozdrawiam
Ceramik
Jakość, a nie ilość:))
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Mhmm… tak myślisz. Gdy byłem na Kubie, zetknąłem się tam z synkretystyczną santerią. Było np drzewo poświęcone św. Barbarze, nazywanej tam Chango, która chroniła przed pożarami czy piorunami. Dalej było drzewo poświęcone św. Antoniemu, którego utożsamiano z oriszą Eleggua i miał w opiece m.in. podróżujących. Wąska specjalizacja:-) Czy odbijało się to na jakości? Nie wiem:-)
PolubieniePolubienie
Ja fascynacji jakimikolwiek bogami, świętymi, czy innymi nienaturalnymi istotami nie jestem w stanie zrozumieć, więc nie pomoge;) Jezus badany jako żyjący w tamtych czasach prorok, to co innego, ale bez tych bajkowych elementow;)
PolubieniePolubienie
Ależ nie trzeba tego zrozumieć:-) Potraktujmy to …naukowo. Z zimną obojętnością:-) Tak jak np Bronisław Malinowski swoich „dzikich”…
PolubieniePolubienie