Któż więc nie pozna, że nie są bogami? Żadnego króla nad krajem nie postawią ani deszczu nie ześlą ludziom… Ba 6, 51-52

Byłem chwilę u teściów i tam wpadł mi w ręce (może trochę przypadkowo) papieski dokument Gaudete et exsultate, O powołaniu do świętości w świecie współczesnym – KLIK. Był w papierowej formie jako dodatek do popularnego tygodnika katolickiego. Przeczytałem, choć dokumenty papieskie „wchodzą” mi trochę …boleśnie. Franciszek ma jednak dosyć lekkie pióro a spojrzenie na dzisiejsze sprawy niespotykanie świeże. Może dlatego kościelna „konserwa” nazywa go bolszewikiem:-)

Adhortacja Apostolska z zeszłego roku wspomina o dwu zagrożeniach we wspomnianym powszechnym powołaniu do świętości. O dziwo są to dwie stare herezje, które wydawać by się mogło już dawno przeminęły z wiatrem i zdziwiło mnie ogromnie, że papież wyciąga ich nazwy ze starej zakurzonej szuflady. Gnostycyzm pelagianizm, bo o nich mowa, zdaniem papieża i dzisiaj są pewnym zagrożeniem.

Pierwsza wspominana herezja to gnostycyzm – KLIK (jako agnostykowi jest mi zupełnie obca, bo znajduję się dokładnie na przeciwległym końcu) ufa pewnej religijnej wiedzy, której zdobycie uważa za nieodzowne i najważniejsze. Samo wyrażenie „wiedza religijna” już wywołuje u mnie ciarki a o podnoszeniu jej na piedestał już nie wspominam. Współcześni gnostycy twierdzą, że poznanie zapewnia automatycznie zbawienie. Znasz dogmaty, rozgryzasz zagmatwane niuanse religijne, posiadasz tajemną wiedzę, więc tym samym należysz do kameralnego grona wybranych. Na pewno jest to prawda o pewnej grupie wierzących katolików (a zwłaszcza hierarchów kościelnych), skoro takie zagrożenie widzi papież, ale  moim zdaniem jest to również idea bardzo bliska wielu ludziom kompletnie niezwiązanych z Kościołem. Czyż nie spotykamy na co dzień takich przekonanych o swej racji „gnostyków”? Znaleźli receptę na wszystko, posiadają wiedzę doskonałą i nie mają wątpliwości. Wiecie kochani, że czasami zazdroszczę im tej pewności… Choć pytam się ciągle, czy to nie jedynie pewne pozory i zewnętrzna gra…

Drugie zagrożenie, o którym wspomina papież to pelagianizm – KLIK . W znaczeniu kościelnym pojawia się tu kwestia m.in. grzechu pierworodnego, ale interesuje mnie to w szerszym kontekście. Dotyczy to bowiem bardziej postępowania na co dzień, etyczności naszych wyborów. Istnieje pewne naiwne spojrzenie, że tak naprawdę „psuje” nas świat a my jesteśmy „chodzącymi aniołami”:-) Czyż nie wolimy zrzucać winę na innych? Z drugiej strony to podejście zapomina, że ciągle w nas ma miejsce pewna walka i dobre decyzje wymagają wysiłku. Współczesny pelagianizm kojarzy mi się jeszcze z jednym – z tzw bezstresowym wychowaniem. Przychylamy naszym pociechom nieba a zapominamy o jednym – obowiązkach i uczeniu odpowiedzialności. Skutkiem czego wyrasta kolejne pokolenie ludzi roszczeniowo nastawionych do życia.
Wyobraźmy sobie teraz, że gnostycyzm pelagianizm łączą się w przerażającej symbiozie, czego skutkiem jest narcystyczno-nieznoszący sprzeciwu …potwór. Brrr… Teraz rozumiem papieża. Tak naprawdę ta adhortacja to trochę opowieść o współczesnym świecie. I o tym też, co powoduje, że czujemy się nieszczęśliwi… Niektórzy  dzisiejsi myśliciele łączą bowiem „powołanie do świętości” z bardziej strawnym „dążeniem do szczęścia”…

I piszę to również ku przestrodze sobie samemu:-)

Pozdrawiam

Ceramik

4 myśli na temat “Któż więc nie pozna, że nie są bogami? Żadnego króla nad krajem nie postawią ani deszczu nie ześlą ludziom… Ba 6, 51-52

  1. Na pewno zrobisz wszystko, by Twój Mały Książę spotkał swoją „różę”. Najważniejsza jest siła dobrego przykładu. A tak mądra mama jak Ty na pewno sobie z tym wszystkim poradzi:-)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s