Szczęśliwy mąż, który się ćwiczy w mądrości i który się radzi swego rozumu… Syr 14, 20

Odbieram córkę z pociągu. Ciągle szuka mieszkania we Freiburgu. A niedawno jeszcze odbierałem ją ze szkoły z tornistrem na plecach… 

Wspominam o edukacji moich córek. Grundschule, szkoła podstawowa trwa w Niemczech cztery lata.  Stary budynek z początku dwudziestego wieku, do którego ze wszystkich stron miasteczka ma się z górki (niezła strategia, choć w niemieckim nie ma idiomu „mieć pod górkę do szkoły” :-). Przed szkołą małe asfaltowe podwórko a za nią pokaźnej wielkości hala sportowa – na użytek nie tylko dzieci, ale całej społeczności.

Większość nauczycieli była wówczas w wieku przedemerytalnym. Parę lat później zmieniła się prawie cała kadra z dyrektorem włącznie. Przypominam sobie wywiadówki. Dominującym tematem poruszanym przez rodziców było, że dzieci mają za ciężko. Za dużo zadań, za ciężkie tornistry… Córki radziły dobie bardzo dobrze. Każdego roku przynosiły nagrody za dobre wyniki. Pod koniec Grundschule miał miejsce tzw Empfehlung, czyli decyzja nauczycieli do jakiego rodzaju szkoły dziecko pójdzie. Do wyboru były trzy: Gymnasium, Realschule i Hauptschule. W pierwszej można było zrobić dużą maturę (dawała wejście na studia), w drugiej małą (promowała do szkół policealnych i niektórych zawodowych) a po trzeciej można było rozpocząć od razu naukę zawodu (Ausbildung). Parę lat temu zrezygnowano z Empfehlungu i to rodzice zaczęli decydować o tym, do którego rodzaju szkoły pójdzie pociecha. 

W podstawówce obie córki mocno wsiąknęły w lokalną społeczność (a my wraz z nimi:-). Starsza zaczęła grać na klarnecie  w miejskiej orkiestrze (jest tam do dzisiaj). Młodsza rozpoczęła szkołę muzyczną w klasie fortepianu. Obie zaczęły uczęszczać na zajęcia karate (młodsza skończyła na niebieskim pasie). Starsza zaś przez kilkanaście lat jeździła konno. Oczywiście rodzice pełnili w tym czasie funkcję …taksówkarzy. Plan tygodnia był tak napięty, że bez dokładnego grafiku nie dawało rady.

I tak minęły cztery lata podstawówki… Dziewczyny rok po roku poszły do Gymnasium. Ale o tym już jutro:-) 

Pozdrawiam 

Ceramik 

Reklama

2 myśli na temat “Szczęśliwy mąż, który się ćwiczy w mądrości i który się radzi swego rozumu… Syr 14, 20

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s