Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza… PS 131, 2

Latka lecą. Obie córki są już na studiach. Miałem więc okazję na bieżąco obserwować cały system niemieckiej edukacji. Funkcjonuje on w miarę schludnie, choć nie ustrzegł się błędów… 

Moje przemyślenia oparte są na doświadczeniach z małego, pięciotysięcznego miasteczka w Badenii-Wirtembergii. W innych miejscach może być zupełnie inaczej. 

Zacznę od przedszkola. Od razu kiedy przyjechaliśmy do Niemiec (rok 2004), nasze córki poszły do przedszkola. Nie znały niemieckiego. Starsza, bardziej kontaktowa, zaadoptowała się szybciej. Młodsza miała większe problemy. Uderzyło mnie na samym początku, że przedszkole miało bardziej charakter pewnej „przechowalni” dla dzieci. Funkcja edukacyjna była mocno zminimalizowana. Po przedszkolu w Polsce, gdzie odbywały się już pierwsze systematyczne zajęcia, czuliśmy pewien niedosyt. Zajęcia odbywały się tylko do południa. Żona musiała zostać w domu.

Sale były jednak zadbane, kolorowe. W środku przedszkola małe podwórko z piaskownicą i huśtawkami. Wychowawczynie trochę …starszawe. Nie grzeszyły energią, choć nadrabiały doświadczeniem:-) Akarat mieliśmy to szczęście, że placówkę objęła nowa dyrektorka. Bardzo miła i przedsiębiorcza osoba. Warto wspomnieć ciekawostkę – właścicielem przedszkola (i wszystkich innych w okolicy) jest parafia rzymsko-katolicka. Ale trzeba przyznać, że nie rzutowało to specjalnie na program. W przedszkolu były i dzieci ewangelików, i tureckich muzułmanów. Panowała atmosfera pełna tolerancji. 

Po pierwszym roku starsza córka poszła już do szkoły. Młodsza została. Języka uczyły się w mgnieniu oka. Zaczęły przyprowadzać koleżanki, poznaliśmy też ich rodziców. Z wieloma utrzymujemy kontakt do dzisiaj. 

Z perspektywy czasu widzę, że przyjeżdżając wtedy do Niemiec, wybraliśmy ostatni dogodny moment. Dzieci były w takim wieku, że świetnie przystosowały się do nowych warunków. Właściwie dokonało się to bezboleśnie. 

A jutro może zaś trochę o szkole podstawowej… 

Pozdrawiam 

Ceramik

Reklama

4 myśli na temat “Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza… PS 131, 2

  1. Tolerancja…, tego chyba u nas trochę brakuje. Ktoś kto u nas odstaje trochę od reguły, a reguł mamy dużo, bywa często napietnowany. Dzieci raczej niczemu tu nie są winne, raczej widzą i powielają w życiu to co wyniosą z domu…, a szkoda.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Tolerancja.
    Zaskoczył mnie reportaż w australijskiej TV, State of Denmark, w którym podano liczne przypadki nietoleracji w stosunku do muzułmanów.
    Jednym z przykładów jest zabronienie wprowadzania w publicznych instytucjach jadłospisu, w którym brak wieprzowiny – https://www.theguardian.com/world/2016/jan/19/danish-town-says-pork-must-be-served-at-public-institutions.
    Reakcja DUńczyków na ten program tutaj – http://cphpost.dk/news/oi-oi-oi-australian-tv-lambasts-denmark-for-anti-immigration-sentiment.html

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s