Gdy więc stanowiskiem w sprawie pokarmów zasmucasz swego brata, nie postępujesz już zgodnie z miłością… Rz 14, 15

Oprócz filmów oglądam w telewizji programy kulinarne. Najciekawsze to zawsze te, które wiążą kuchnię z podróżami, zdradzają coś na temat mieszkańców, opowiadają o  ich życiu codziennym… Życie i jedzenie razem…. Już pisałem kiedyś o tabu pokarmowym w religiach – KLIK  Ale jedzenie to nie tylko religie. To też codzienna kultura. Jak to wygląda w Szwarcwaldzie? Mieszkańcy przykładają duże znaczenie do jedzenia. Popularne w całej Badenii spätzle (KLIK) są tradycyjnym dodatkiem do potraw. I nie można zapomnieć o badeńskich winach – (KLIK)

Jedzenie to przebywanie razem. Szwarcwaldczycy to uwielbiają. Godzinami potrafią siedzieć przy jednym kieliszku wina czy kufelku piwa. Do końca nie potrafimy tego zrozumieć, ale w tym momencie czas przestaje istnieć. To taka specyficzna flegma, która zwalnia tutejsze życie. W biurach przyjęła się godzinna albo nawet dwugodzinna przerwa (12.00-14.00), kiedy właściwie nic nie załatwimy…
Ten rytm dnia z przerwą i kładzenie nacisku na spokój w czasie posiłku to pewna oczywista tradycja, z którą się nie dyskutuje. Pamiętam, że paręnaście lat temu, zaraz po przyjeździe do Niemiec, trochę mnie to dziwiło a nawet denerwowało. Dzisiaj bardzo sobie to cenię.
Bo życie powinno naturalnie parę razy w ciągu dnia wyhamowywać. A posiłki to chyba najlepsza pora, nieprawdaż?:-) Popularne pozdrowienie Mahlzeit tym bardziej to podkreśla. I nie wypada po jego wypowiedzeniu od razu przejść do załatwiania interesów. W tym miejscu wypada  zapytać o zdrowie, rodzinę albo przynajmniej pogodę.
Oczywiście w szybkim dzisiejszym świecie wiele z tych zwyczajów idzie w niepamięć. Ale czy one czasem nie chronią nas też przed stresem i zbytnim pośpiechem?

Warto czasem zwolnić i zafundować sobie przerwę. Tak jak to drzewiej we Szwarcwaldzie bywało:-)

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

4 myśli na temat “Gdy więc stanowiskiem w sprawie pokarmów zasmucasz swego brata, nie postępujesz już zgodnie z miłością… Rz 14, 15

  1. Mahlzeit. Jeśli relaks przy południowym posiłku, to ja mam dowcip z czasów PRL.
    Na konferencji międzynarodowej, uczestnicy spotykali się każdego rana na śniadaniu. Gdy do stolika przychodził Niemiec, witał towarzystwo słowem – Mahlzeit.
    Polak sądził, że przybysz się przedstawiał, więc w odpowiedzi mówił swoje nazwisko: Ostrowski.
    Gdy sytuacja powtórzyła się, Polak powiedział o tym znajomemu: wiesz, jakiś dziwak siedzi przy naszym stole. Codziennie rano się przedstawia, czy myśli, że my nie mamy pamięci.
    – A jak się nazywa? – spytał znajomy.
    – Mahlzeit.
    – Ty gamoniu, przecież to nie jest nazwisko, to pozdrowienie przy posiłku.
    Następnego ranka Polak niecierpliwie czekał na przybycie Niemca, a gdy ten się pojawił, pozdrowił go serdecznie:
    – Mahlzeit!
    – Ostrowski – odpowiedział Niemiec.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s