A Pan Bóg sprawił, że krzew rycynusowy wyrósł nad Jonaszem po to, by cień był nad jego głową i żeby mu ująć jego goryczy… Jon 4, 6

W moim ogródku wyrosły trzy dynie Hokkaido. W sam raz na zupę dyniową. Uwielbiamy zupę dyniową z grzankami, imbirem i mlekiem kokosowym. To smak jesieni. Chyba nic tak bardzo nie smakuje jesienią jak właśnie zupa dyniowa. A na wierzchu plamka śmietanki, kropelki oleju z pestek dyni i upieczone na patelni pestki dyni. Dynia z dynią smakuje najlepiej:-)

Podejrzewam, że to właśnie religie obrzydziły nam Boga. Może to zbyt daleki wniosek i brzmi wręcz karykaturalnie, ale tak właśnie to widzę. W zeszłym wpisie zastanawiałem się nad sekularyzacją i posiłkując się wykładem socjologa religii, Petera Bergera, doszedłem do wniosku, że jednym ze źródeł sekularyzacji jest przesyt religii w polityce i związany z tym bunt w partiach antyklerykalnych. To właśnie wspomniany Peter Berger jest autorem twierdzenia, że już niedługo ludzie wierzący będą w nowoczesnym świecie czuć się jak Aborygeni na uniwersytecie.

Religie obrzydziły nam Boga nie tylko dlatego, że każda z nich chciała mieć na niego monopol, ale również nadała mu tam najczęściej obraz nie do ….przełknięcia. Może dlatego dzisiaj dociera do mnie bardziej Bóg filozofów – Absolut, Jednia, Dobro Najwyższe niż przesłodzony Bóg religii.

Z drugiej strony religie to ludzie z ich słabszą stroną, więc nic w tym dziwnego. Oszukują, mamią, łudzą, wystawiają fałszywe świadectwo… Są po prostu ludźmi i dlatego jest, jak jest… Podejrzewam zatem, iż jedną z przyczyn sekularyzacji jest też swoisty idealizm. Wiarę, religię a zwłaszcza ludzi z nimi związanych chcielibyśmy widzieć bez moralnych pęknięć. Gdy tak nie jest, obrażamy się i buntujemy. No i mówimy, że mamy gdzieś takie instytucje… Trochę naiwnie, nieprawdaż:-)

Ciekawą postacią jest tu dla mnie amerykański pisarz Rod Dreher. Napisał książkę-strategię jak zachować wiarę chrześcijańską w post-chrześcijańskim świecie (The Benedict Option: A Strategy for Christians in a Post-Christian Nation) Sam wychowany w metodyzmie (protestantyzm), w dorosłym życiu konwertował się na katolicyzm, by po skandalach pedofilskich w Kościele Katolickim przejść na prawosławie.

Dynia ma prościej. Czeka ją najwyżej przyszłość w zupie dyniowej… Chyba że w cieście… W każdym bądź razie …gastronomiczna:-)

Pozdrawiam

Ceramik

10 myśli na temat “A Pan Bóg sprawił, że krzew rycynusowy wyrósł nad Jonaszem po to, by cień był nad jego głową i żeby mu ująć jego goryczy… Jon 4, 6

  1. U mnie w domu nie chcieli zupy z dyni. Ani na sposób słodki, ani na sposób ostry. Z tego powodu zaserwowałem dynię faszerowaną ryżem z warzywami. Najpierw nastawiłem na gotowanie 10 łyżek ryżu basmati, równolegle przygotowałem przeciętą na pół i wydrążoną dynię do podpieczenia jej w piekarniku przez około 40 minut natartą wcześniej oliwą z oliwek, solą, pieprzem i obsypaną tymiankiem i jeszcze równolegle, ale z niewielką dylatacją czasu, przygotowałem warzywa, zaczynając od delikatnego podsmażenia czosnku na oliwie, dodałem marchewkę a raczej jej drobne paski pościnane skrobaczką do warzyw a po chwili dodałem kawałki brokuła, takie malutkie różyczki, zajadając się przy okazji pozostałymi nieróżyczkami brokuła na surowo. Trwało to patelniane pichcenie pod przykryciem kilkanaście chyba minut, ale nie liczyłem czasu, bo w kuchni lubię brać wszystko w miarę na oko. Kiedy już warzywa były gotowe uzupełniłem tymiankiem i dodałem ugotowany ryż zastanawiając się przez moment, czy nie dodać odrobiny kurkumy dla koloru, ale marchewka bardzo ładnie sama z siebie puściła karoten. Dwadzieścia obrotów drewnianą łyżką później zapakowałem farsz do wyjętej na chwilę dyni, przykryłem plastrami mozzarelli i wstawiłem znów do piekarnika…

    Ps. Kilka dni temu, kiedy padał deszcz i wiał wiatr, widziałem całujących się w deszczu, którym za nic było, że mokną. Tymczasem jakiś wieszczący dobrą nowinę kaznodzieja stał pod daszkiem wejścia do metra i nawoływał do zbawienia, bojąc się może o swe ubranie a może o swój nagłaśniający sprzęt. I to pokazuje jak to z tymi religiami dziś jest. Dlatego wolę miłość z jej autentycznym nieskrępowaniem i wolnością.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Waw:-)
      Mniam… Brzmi bardzo smakowicie. Takiej dyni jeszcze nie znałem:-) Wypróbuje na pewno… Danie bardzo jesienne i zdrowe zarazem… Podziwiam… Widzę, że oprócz nieziemsko poetycznych wpisów, którymi ciągle nas ubogacasz, masz i kulinarny talent:-)

      Kaznodzieje często odmieniają miłość przez wszystkie możliwe przypadki, a tak naprawdę są od niej bardzo daleko… I dziwić się, że świat sobie coraz lepiej bez religii radzi:-) A w całowaniu się na deszczu jest coś transcendentnego… Kto tego nie robił, niech żałuje:-)

      Polubione przez 1 osoba

      1. Jak ja bym chciała zostać nakarmiona przez gotującego mężczyznę… To dopiero jest niesamowitym doświadczeniem zmyslowym, o ile trafi się w gust kulinarny oczywiście …

        Choć całowanie w deszczu rzeczywiście ma moc!

        Polubione przez 2 ludzi

  2. Brzmi pysznie. Uwielbiam zupę dyniowa z grzankami:))
    Niestety duży odsetek odwrócenia się od wiary religia zawdzięcza swoim przedstawicielom na tej ziemi. Wykorzystywanie władzy dla korzyści materialnych, czy też cielesnych, skutecznie odwróciło i zamknęło drogę do kościoła.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Akurat w tym miejscu byłbym ostrożny… Zgoda – niegodziwość duchownych (bo wszyscy ochrzczeni są „przedstawicielami” religii, akurat tu chrześcijaństwa:-) na pewno nie jest zachęceniem do wiary, ale wg mnie jest jedynie pewnym „wyzwalaczem” problemu, który tkwi głębiej. Ludzie są tak słabo przywiązani do religii, że „zgorszenie” duchownych staje się jedynie pretekstem oficjalnego pożegnania z wiarą.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s