Synu mój, nie chodź ich drogą, przed ścieżką ich strzeż swojej stopy… Prz 1, 15

Jestem emigrantem od ponad piętnastu lat. Nie jest to coś imponującego:-), ale mogę powiedzieć, że jedną trzecią życia spędziłem na emigracji. I zauważam, że moje życie się zmienia. Zacząłem chodzić np na Bierfesty. Kiedyś nie do pomyślenia:-)

Przy nowych religiach warto wspomnieć o synkretyźmie. Polega on na łączeniu elementów różnych religii. Dotyczy to często właśnie emigrantów, ludzi, którzy znaleźli się nagle w innym środowisku. Albo inne „środowisko” przyszło do nich ze swoim midyjnym zapałem:-) Najbardziej znaną religią synkreistyczną jest pewnie woodu, wierzenia czarnych potomków niewolników w Luizjanie. Na Kubie spotkałem się z santerią i też o tym trochę pisałem (KLIK)

Dzisiaj o bardzo dziwnej religii, która ma buddystyczne korzenie a chciała się upodobnić do katolicyzmu. Kaodaizm, bo o nim mowa, powstał w Wietnamie i o dziwo jest religią monoteistyczną, ale ma mnóstwo zapożyczeń z buddyzmu, taoizmu i konfucjanizmu. Wikipedia pisze tu tak: Nazwa religii pochodzi od imienia własnego Boga, a wyrażanego w boskim oku. Miało ono zostać przekazane urzędnikowi francuskiej administracji kolonialnej Ngô Văn (Minh) Chiêu’owi (katolikowi) w trakcie seansów spirytystycznych mających miejsce w latach 1919 – 1925.

Co ciekawe, kaodaizm naucza o wędrówce dusz, zachęca do wegetarianizmu i zakazuje picia alkoholu. A miłość bliźniego i ubóstwo uważa za moralny obowiązek. Liturgia natomiast i struktury organizacyjne podobne są do katolicyzmu. Są księża, biskupi, kardynałowie i byli nawet …papieże (obecnie na tym urzędzie panuje wakat).

Synkretyzm religijny jest popularny również w Afryce i Ameryce Łacińskiej. Można powiedzieć, że zbiera się wybrane kwiatki z różnych religii i powstaje coś nowego…

A może wszyscy po trochę jesteśmy synkretystami. Może nie tyle religijnymi co życiowymi:-) Przecież często ludzki światopogląd to swoisty miszmasz… Wybieramy sobie niektóre idee, inne odrzucamy… Na wzór wspomnianego przez Klausa-Rüdigera Maia „Wielkiego Koktajlu”… Nasz indywidualizm często nie może znieść ram pewnej poprawności i tworzymy coś zupełnie nowego i oryginalnego…

Tak jak pewien emigrant, który to właśnie pisze:-)

Pozdrawiam

Ceramik

3 myśli na temat “Synu mój, nie chodź ich drogą, przed ścieżką ich strzeż swojej stopy… Prz 1, 15

  1. Pozwolę sobie zacytować co o CaoDao napisał G. Greene w książce Spokojny Amerykanin:
    „Przynajmniej raz w roku caodaiści organizowali festiwal na papieskim dworze w Tanyin, 80 km na północy zachód od Sajgonu, aby świętować rok jaki właśnie przypadł – rok wyzwolenia, albo podboju, lub nawet buddyjski, konfucjański czy chrześcijański (…) Caodaizm, wynalazek urzędnika z Cochin (Indie), był syntezą trzech religi. Papieski dwór był w Tanyin. Papież, kardynałowie płci żeńskiej. Proroctwa na planszy używanej do seansów spirytystycznych. Święty Wiktor Hugo, Chrystus i Budda patrzący z dachu katedry na disneyowską fantazję na temat Wschodu: smoki i węże w technikolorze”.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s