Twe oczy niech patrzą na wprost, przed siebie kieruj powieki… Prz 4, 25

Zanoszę dokumenty córki do ratusza. Potrzebuję „uwiarygodnionych” kopii. Pani z uśmiechem zabiera się za pracę. Całość trwa jakieś dziesięć minut. Potem znowu uśmiech i miłe słowa pożegnania. Trochę skonsternowany wychodzę. Padają wszystkie uprzedzenia o wrednych babach z urzędu. A może to przywilej małego miasteczka?

Lubię, gdy padają stare stereotypy. To taki powiew świeżego powietrza. Nasza ciężka atmosfera ulega „przemieszaniu”. Nie mamy podparcia w faktach, by następnym razem powiedzieć „ci niemili urzędnicy”.

Już nieraz na tym blogu pisałem o indywidualnym podejściu do człowieka. Może warto to też odnieść do światopoglądu i religii? Mamy mnóstwo uprzedzeń i „swoich racji”, ale czy to czasami nam nie zasłania rzeczowego spojrzenia. Widzimy człowieka przez pryzmat jego światopoglądu.

Jeden z moich współpracowników jest Świadkiem Jehowy. Nigdy nie robiłem z tego porodu problemów, wręcz przeciwnie sprzeciwiałem się, gdy ktoś  mu dogryzał. Ale sam wiem, że moje spojrzenie na niego nie jest do końca „przejrzyste”. Są jakieś wewnętrzne uprzedzenia… Narosłe z latami, doświadczeniem, zasłyszanymi historiami. Ale w tym momencie się zastanawiam – co ten biedny człowiek z tym ma wspólnego? Czy nie warto „wyzerować swojego licznika”?

I z tymi pytaniami was i siebie zostawiam:-)

Pozdrawiam

Ceramik

3 myśli na temat “Twe oczy niech patrzą na wprost, przed siebie kieruj powieki… Prz 4, 25

    1. Zapomniałem we wpisie dodać, że ten mój biedny kolega urodził się jako Świadek Jehowy. Tzn nie ma z tym nic wspólnego. To przez rodziców…
      O… i znów widać, że nie wyzerowałem licznika. Bo piszę „biedny” i „przez rodziców”
      🙂
      A zasada, o której piszesz – prasumienie albo syndereza – to chyba coś najoczywistszego ale i… najtrudniejszego:-)

      Polubienie

      1. Łatwe zdecydowanie nie jest;))
        Ja mam zdaje się inny problem trochę. Na takie rzeczy nie patrzę za bardzo, albo może coś jeszcze z takich rzeczy w podświadomości mi tkwi:)). Za to słucham intuicji. Parę razy wyszłam na tym źle, że jej nie słuchałam, za to jeszcze mi się nie zdarzyło żebym żałowała że jej posluchałam. Bywa to też może i krzywdzące dla obcych, kiedy z niezrozumiałych dla nich i dla siebie też, powodów trzymam się z daleka, albo z dystansem:). Ale pomna przeszlosci-nie zmuszam się, żeby kogoś polubić np:)

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s