Niech mowy cię moje nie płoszą, powagą cię nie przytłaczam… Hi 33, 7

“Are you happy? “ – pytał codziennie kucharz smarzący omlety i sadzone jajka w Varadero. Najbardziej smętne niemieckie i kanadyjskie gęby przynajmniej na chwilę przybierały weselszy image. Widziałem, że niektórzy po tygodniu nie wytrzymymywali i rzucali jakimś niesmacznym mięsem. Ja zaś za pierwszym razem zbaraniałem i zaniemówiłem a później zawsze pytałem “And you?”. Otrzymywałem zapewnienie, że Kubańczyk zawsze jest szczęśliwy:-)

Na czym polega ten latynoski fenomen? Podejrzewam, że po pierwsze nie biorą siebie samych, a zwłaszcza innych ludzi wokół i przeróżnych, nawet niekomfortowych sytuacji zbyt serio. Mają do tego ogromny dystans.

Taka sytuacja… Kanadyjski emeryt bierze butelkę z ketchupem i nieopacznie wylewa całą zawartość na talerz z wędliną i na cały stół (trzeba uważać, bo wszelkie kubańskie sosy są straszliwie rzadkie). Woła kelnera machając rękami. Ten spokojnie podchodzi, wyciera stół i zabiera talerz. Odchodząc uśmiecha się do nas i wywraca oczami, dając do zrozumienia, co myśli o całej sytuacji. Może tak zareagował, bo nas już poznał i nieraz się z nami przekomarzał. Myślę, że jednak to coś więcej. Brak w tym wszystkim typowego europejskiego nadęcia.

Oczywiście ten latynoski spontan ma też swoje minusy. Ale o tym może jutro.

By sobie nie psuć humoru… Europejskiego:-)

Pozdrawiam

Ceramik

8 myśli na temat “Niech mowy cię moje nie płoszą, powagą cię nie przytłaczam… Hi 33, 7

  1. Pracowałam w sklepie spożywczym, latem, w pewnym nadmorskim kurorcie. Ci, którzy robili u mnie zakupy – byli głównie z Warszawy, Poznania i Katowic. Podczas, gdy ja rezygnowałam z wakacji, by zarobić na szkołę – oni przyjeżdżali odpocząć. 
Jak myślisz – kto był bardziej szczęśliwy? Ja, czy oni? Oczywiście, że ja 🙂 Nie przeszkadzało mi, że wieje, że zimna woda, że za gorąco, że nie ma mleka 2% i że za dziadkiem zawsze ciągnie się wnuczka wysłana przez babcię i nie ma jak wypić setki przed śniadaniem.

    Ale ale! teraz sobie przypomniałam inną sytuację – kiedy pracowałam w banku. Po wielu trudach udało mi się udzielić klientowi dużego kredytu. Duże pieniądze, duże zabezpieczenie i jeszcze większy stres. Przyjechał na umówioną godzinę podpisać papiery i tupał nogami z niecierpliwości – bo miał zapakowane auto na wyjazd na narty. Jak myślisz – kto wówczas był bardziej szczęśliwy? Jasne, ze on. Ja zostałam z tym obciążeniem psychicznym, bo ja nawet do udzielanych kredytów podchodziłam emocjonalnie :)))) Czy mu się uda spłacić, czy rozwinie skrzydła, czy go to nie przygniecie…. 



    Polubienie

    1. A więc jesteś kobietą, która „żadnej pracy się nie boi”? 🙂 Stąd te szerokie horyzonty;-) 
Obie sytuacje pokazują jak ważne jest emocjonalne nastawienie. I znowu trzeba podkreślić, co już powiedziałaś we wczorajszym komentarzu – ” żyj tu i teraz”. By umieć się odciąć od niepotrzebnego zamartwiania. Obsługując zniesmaczonych pogodą wczasowiczów, cieszyłaś się, że cię to wszystko nie obchodzi. Klient z nartami na samochodzie dostał kredyt i nie myślał o tym jak go spłacać, ale że za chwilę będzie szusował po zboczu. 
Oby nam tego pod

      Polubienie

      1. Może jak się otworzymy na świat, na ludzi, na podróże to faktycznie zmieni się nasze myślenie:)). Globalizacja w końcu:))


        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s