I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma… Ap 21, 1

Niedziela zawsze skłaniała mnie do rozważań o Kościele. Na pewno z racji wychowania. Śląska wioska ideologizuje pod tym względem:-) Jestem naznaczony, jak twierdzi moja żona… To nieodłączna część życia małych miejscowości. I choć w Niemczech też mieszkam w niedużym miasteczku, wygląda to oczywiście zupełnie inaczej. Oba Kościoły (i katolicki i ewangelicki) też mają ogromny wpływ na życie ludzi, ale o dziwo nie stały się instytucją o tak silnym, wręcz charyzmatycznym, znaczeniu jak w Polsce.

Już nieraz na łamach tego blogu padały słowa krytyki pod adresem Kościoła. Przypominałem słowa Hansa Künga, który w tej materii według mnie ma wiele racji. Natknąłem się wczoraj na artykuł w Newsweeku, który też skłonił mnie do refleksji. Wydaje mi się, że przekleństwo Kościoła polega przede wszystkim na tym, że stał się suchą, czasami wręcz antyludzką instytucją. Za tą zabudowaną fasadą giną wszystkie wartościowe treści. A treści są bogate, głębokie i przejmujące. Każdy choć zna trochę Ewangelie to przyzna. W tym miejscu przypominają się słowa Mahatmy Gandhiego, który stwierdził po przeczytaniu Biblii, że zostałby od razu chrześcijaninem, gdyby spotkał choć jednego, który żyje Ewangelią na co dzień.

Afera pedofilska, choć nie lubię tego określenia, unaoczniła przerażający schemat ukrywania i tuszowania zbrodni. Przestępca w imię “dobrego” imienia tej instytucji, był przenoszony w inne miejsce, nawet na inny kontynent, jak było w przypadku zakonników-misjonarzy i… rozpoczynał swój ohydny proceder od nowa. Biskupi jak dobrzy koleżkowie z podstawówki milczeli, chronili przestępcę. Jaki był skutek? Ksiądz – przestępca demoralizował się jeszcze bardziej, cierpiały nowe ofiary. Kościół – instytucja stawał się przez to zaprzeczeniem Ewangelii, najgorszym możliwym przykładem wartości, jakie głosił. Dzisiaj papież Franciszek ratuje co może, odkręca całą sytuację… Ale czyż można cofnąć kilkadziesiąt a może i kilkaset lat trwania w chaosie pseudomoralności?

Wydaje mi się, że cały system instytucji Kościoła jest skażony… Nie jest skierowany ku człowiekowi, ale ku… sobie samemu. Cała energia skupia się na chronieniu wpływów, podnoszeniu rangi i walce o władzę. Coś ważnego uciekło, może najważniejszego… I poza wyjątkami, które ukazują właściwy sens, wszystko toczy się pokracznym trybem.

Starczy tych narzekań, bo słońce powoli zachodzi:-) Na koniec coś pozytywnego. Piosenka Alberta Freya, która opowiada o kimś, kto nas zawsze rozumie. Jeśli jest Bóg to jest właśnie taki…

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

8 myśli na temat “I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma… Ap 21, 1

  1. Niestety, ten czynnik ludzki…:( 
I Niestety nie znam też niemieckiego, więc nie wypowiem się o tym utworze, chociaż muszę przyznać, że dziwnie mi się słuchało muzyki w języku niemieckim:) Taka dyskryminacja z mojej strony wychodzi na to:)) 



    Polubienie

    1. Czynnik ludzki może przyznać się do błędu i próbować coś zmienić. Mało niestety tego widzę w tej instytucji… 
Znalazłem polskie tłumaczenie tej piosenki. Niestety przesuwają się trochę kiczowate religijne zdjęcia:-)

       



      Polubienie

      1. O proszę, nawet nie przypuszczałam, że to takie piękne w słowach jest, jak słyszałam w języku niemieckim;))


        Polubienie

      2. Słowa tej piosenki mają swoją moc. Nie wiem dlaczego, ale często pojawia się tutaj na ślubach. Przy akompaniamencie samej gitary, brzmi najlepiej:-)


        Polubienie

  2. Kościół w Niemczech nie stał się tak silną instytucją jak w Polsce. 
Nie miał powodu. 
Przypomnę, że podczas zaborów wiekszość Polski była włączona do krajów o innej religii – prawosławie i luteranizm. Kościół był jedynym miejscem gdzie można było czuć się Polakiem. 
Podobnie w czasach PRL. Dla mnie, i chyba dla wielu osób, to był taki wentyl bezpieczeństwa. Jest miejsce, w którym nie liczy się partia i ZSRR. 
Inna rzecz, że spodziewałem się, że po upadku „komuny” Kościół utraci w Polsce swoje znaczenie. Dodatkowo zdegustowała mnie zapobiegliwość instutucji kościelnych w sprawie odzyskania majątków. 
Dlatego zupełnie nie rozumiem, że ludzie z pokolenia moich dzieci nadal tak lgną do tej instytucji.


    Polubienie

    1. Tak. Masz rację. W przypadku Polski cała sytuacja umacniała się przez wieki. Podobnie zresztą było w przypadku Irlandii. W tych krajach Kościół pełnił większą niż tylko religijną rolę. Wydaje mi się, że jednak powoli ten rozdmuchany balon pęka. Na pewno jest tak w przypadku Irlandii. Może i tak będzie w przypadku Polski?


      Polubienie

  3. Kosciol (jako instytucja) ma wiele grzechow na sumieniu. Upolitycznienie, afery pedofilskie i korupcyjne, archaiczne podejscie do rodziny i malzenstwa oraz roli kobiety w spoleczenstwie, celibat. Nie nadaza za dzisiejszym swiatem, mlodzi ludzie z niego odchodza i mysle, ze te zmiany (jak w Irlandii) tez nastapia w Polsce, tyle, ze dluzej to potrwa.


    Polubienie

    1. Masz rację. Przypomniały mi się słowa H. Künga z jednego z wywiadów: 
”Die Kirche ist wirklich krank. Wenn man da eine Diagnose macht, dann sieht man, dass sich da vieles nicht mehr fügt. Es ist einfach nötig, eine Radikalreform zu erreichen. Dieser Mitgliederschwund, die Missbrauchs- und die Vatileaks-Affäre sind ja nur die Phänomene einer tiefen Strukturkrise. Uns, der Welt wird immer nur die Fassadenkirche vorgeführt. Zum Beispiel auf dem Petersplatz: die Hunderttausenden von Gläubigen oder weniger Gläubigen, von Touristen und Schaulustigen, erwecken den Eindruck, als ob sich nichts geändert habe.”


      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s