Bo gdzie dwóch lub trzech jest zebranych w moje imię, tam jestem wśród nich… Mt 18, 20

W jednym z sierpniowych numerów Sterna przeczytałem artykuł “Pine Ridge” o północnoamerykańskim ludzie Lakota. Jedna z kobiet plemienia wytatuowała sobie na plecach taki napis: ”Lakota muszą zawsze istnieć na tym świecie, bo ziemia byłaby bez nas samotna”.

Przynależność do religii jest podobna w jakiś sposób do przynależności plemiennej. Łączą ludzi te same rytuały, symbole, wyuczone znaki. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu w wielu śląskich domach przy drzwiach była “żegnaczka”. Każdy domownik przed wyjściem z domu moczył w niej palce i robił znak krzyża. Dzisiaj raczej niespotykane:-)

Dokumenty kościelne mówią: “Nie żyjemy we wspólnocie, ani dla wspólnoty, lecz ze wspólnotą”. Wspólnota religijna ma swój głęboki sens. Ludzie w niej czują się silniejsi. I to jest chyba następny sens religii. Daje poczucie jedności z innymi i buduje wspólnotę wierzących.

Ostatnio natrafiłem na ciekawy cytat Rudolfa Steinera, inicjatora “Niezależnego Ruchu Odnowy Religijnej – WSPÓLNOTA CHRZESCIJAN” – założonego w Szwajcarii w 1922 r: Nie stoimy na końcu, lecz na początku chrześcijaństwa. Jak to pomyślałem sobie, przecież coraz mniej chrześcijan praktykuje, Kościół wydaje się być w głębokim kryzysie… I skąd słowa o początku?

Steiner był pewny, że tajemnica tkwi w ludziach i tworzonej przez nich grupie. I widać to nie tylko w chrześcijaństwie. Wszelkie oddolne reformy pochodzą z małych grup, wspólnot.

Wydaje mi się, że wielu wierzących praktykuje jeszcze wiarę właśnie ze względu na ludzi żyjących obok. Zwłaszcza w małych miejscowościach. Śmiejemy się nawet z tego, że ktoś przejmuje się tym – co powie sąsiad… Ale dla prostych ludzi jest to bardzo ważne.

Zatem społeczność ma ogromny sens w religiach. I pozytywny i czasami negatywny. Bo ktoś nie potrafi wyzwolić się spod zależności od innych i żyje w takim dziwnym maraźmie… 

Ale ogólnie muszę powiedzieć, że zazdroszczę trochę ludziom bardzo religijnym ich wspólnot, ich małych grup. To coś innego niż znajomi czy przyjaciele. Trochę mam okazję przeżyć coś podobnego na próbach naszego chóru. Chociaż trudno tu mówić o jakieś religijności:-)

Pozdrawiam

Ceramik 

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s