Sprawiedliwy ginie, a nikt się tym nie przejmuje. Bogobojni ludzie znikają, a na to nikt nie zwraca uwagi… Iz 57, 1

Dalajlama. A właściwie Tenzin Gjaco. Nieoficjalnie uważa się go za przywódcę buddyzmu. A jest przecież jedynie głową jednej z buddyjskich gałęzi – buddyzmu tybetańskiego zwanego też lamaistycznym.

Laureat nagrody Nobla, człowiek bardzo szanowany za swoje pokojowe wypowiedzi. Chętnie zapraszany na różnego rodzaju sympozja i konferencje, niezwykle skromny i ogromnie szanowany, także poza buddyzmem.

Ale są i kontrowersje wokół jego postaci. Nie wspominam tu o tym, co mówił i mówi rząd Chin na jego temat, bo to sprawa czysto polityczna. Zaciążyla na nim wypowiedź o poparciu prób jądrowych prowadzonych przez Indie, skądinąd niefortunna i chyba związana bardziej z azjatycką grzecznością wobec kraju, który mu udziela schronienia na wygnaniu. Choć przecież brzydzi się przemocą, przyznał, że przez dwie dekady, począwszy od połowy lat 60., jego rząd dostawał od CIA prawie dwa miliony dolarów rocznie na tybetański ruch oporu i na utrzymanie biur w Genewie i Nowym Jorku.

Zgodnie z filozofią lamaistyczną istota oświecona (tulku), którą jest Dalajlama może dobrowolnie przerwać cykl kolejnych wcieleń. I z takiego właśnie prawa zamierza skorzystać Dalajlama XIV, który w 2011 roku poprosił swój naród o wprowadzenie elekcji politycznego i duchowego przywódcy Tybetu na wzór wyboru papieża.

Dalajlama był bowiem też przed chińską inwazją władcą Tybetu – kraju, w którym panowała prymitywna teokracja połączona z feudalizmem i niewolnictwem. Cała edukacja skupiała się w klasztorach czterech rywalizujących ze sobą szkół buddyjskich i ograniczała się tylko do religii i sztuki medytacji. W samym klasztorze Drepung karę za grzechy z poprzednich wcieleń odpracowywało 25 tysięcy niewolników. Wszyscy zdają sobie sprawę, że do takiego Tybetu nie ma już powrotu.

Buddyzm lamaistyczny wyznaje reinkarnację wcieleń. Karą za złe życie jest degradacja w kole reinkarnacji. Znana jest pewna wypowiedź Dalajlamy z tym związana:

Wasza Świątobliwość, czy to prawda, że los Tybetańczyków jest karą za ich karmę? – zapytał Dalajlamę Johann Hari, dziennikarz „The Independent”.
– O, tak. To kara za feudalizm – odpowiedział Dalajlama.
– A niepełnosprawne dzieci? One też są karane za grzechy ze swoich poprzednich wcieleń?

– O tak, oczywiście. Ale tylko buddyjskie

Hmmm… Przynajmniej zamyka działanie karmy tylko do wyznawców buddyzmu:-) A przywódcy innych religii chcieliby nas czasami uszczęśliwiać na siłę swoimi wyobrażeniami:-)

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

2 myśli na temat “Sprawiedliwy ginie, a nikt się tym nie przejmuje. Bogobojni ludzie znikają, a na to nikt nie zwraca uwagi… Iz 57, 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s