Bo i cóż, jeśli niektórzy stali się niewierni, czyż ich niewierność miałaby zniweczyć wierność Boga? Rz 3, 3

Szwarcwald znowu płacze. Pod moim lasem wznosi się mgła a deszcz wyzwolił nowe zapachy. Ciepłe noce się kończą. Trzeba ubierać bluzę, by wyjść na balkon, a nos tak i tak marznie. Ma się ku jesieni.

Dalej rozmyślam o wierze bez religii. Wczoraj napisałem, że jednym z powodów może być zawód na instytucji, porzucenie wspólnoty, która kogoś zawiodła. W Niemczech kilkaset tysięcy osób wystąpiło z Kościoła katolickiego po nagłośnieniu afer pedofilskich.

Pedofilia jest czymś wstrętnym. Tym bardziej w Kościele, który ma być moralnym autorytetem. Ale czy czasami niektórzy nie mają nieosiągalnych wymagań? Czy jest praktycznie możliwe, aby zamontować tak szczelne sito, by nie pojawił się nawet jeden pedofil wśród kleru? Czy jest możliwe, że da rady wyeliminować do zera „zamiatanie pod dywan” tych spraw przez biskupów i innych przełożonych? Nie chcę bronić i jednych i drugich, bo postępowali, postępują i pewnie będą postępować wstrętnie. Ale czy nie jest utopią, czy nie mamy jakichś nierzeczywistych, „anielskich” wymagań, by domagać się ideału? Brzmi to tandetnie, wiem, ale Kościół jest tylko instytucją ludzką, złożoną z grzeszników. Być może niektórzy mają zbyt utopijne oczekiwania… Albo zbyt nierealny obraz kleru.

W pewien sposób Kościół jest sam sobie winny. Przez wieki tolerował wręcz „kult” kapłanów, jakąś chorą wizję „nadczłowieka” i sam za to słono zapłacił. A wierne owieczki to kupowały.

Wykształceni ludzie zdają sobie jednak sprawę z tego, że zło będzie. Będzie i także w Kościele. To jest nie do przeskoczenia. Zresztą ci którzy często najgłośniej krzyczą, domagając się „aniołów” sami aniołami nie są.

Ale czy to nie jest zbyt błahy powód, by powiedzieć – zrywam z tą instytucją. Może to jedynie przykrywka, a prawdziwy powód jest gdzieś głębiej. Gdzieś w środku. Niewypowiedziany. Bo łatwiej z innymi krzyczeć, a ciężej samemu się zastanowić i go wyartykułować.

Raporty amerykańskie i niemieckie (Charol Shakeshaft, Philipa Jenkinsa, Johna Jeya) wskazują, że statystycznie od 1,5% do 4% kapłanów popełniało lub próbowało popełniać czyny pedofilskie, zwykle efebofilskie – czyli dotyczące młodych chłopców. Odsetek nauczycieli jest w tym przypadku kilkukrotnie wyższy. Nie jest to żadnym usprawiedliwieniem ale pokazuje pewną realną statystykę.

Większym problemem było dla mnie jednak zawsze ukrywanie i tuszowanie pedofili przez biskupów, kardynałów a nawet papieży. Nie znajduję tu żadnego usprawiedliwienia i tak naprawdę pokazuje to jeszcze większą słabość tej instytucji. Ale z tej słabości zawsze zdawałem sobie sprawę. Dla mnie zawsze była czymś niedoskonałym i ograniczonym. Granicą zawsze była ludzka słabość, która mi sceptykowi jawiła się bardzo wyraźnie. Nigdy zatem nie miałem utopijnych i idealistycznych wymagań w stosunku do tej instytucji. I nie mam.

W latach 80-tych doszło w Niemczech do szeregu przestępstw seksualnyvh z udziałem niektórych czołowych działaczy partii Die Grünen (wtedy jeszcze pod inną nazwą – Alternative Liste)  . A przez kilka lat elementem ich programu była również dekryminalizacja „dobrowolnych” stosunków płciowych między dorosłymi a dziećmi. Dopiero w 1987 r. zniknęły z programu partii postulaty pedofilskie. Dziś o tym cisza. A młodzi ciągle zapisują się do Bündnis 90/Die Grünen.

Rozpadało się na dobre. Zmarzłem na tym balkonie. Zmykam do środka. Ale mokry Szwarcwald też lubię:-)

Pozdrawiam

Ceramik

Reklama

11 myśli na temat “Bo i cóż, jeśli niektórzy stali się niewierni, czyż ich niewierność miałaby zniweczyć wierność Boga? Rz 3, 3

  1. Problemem nie jest to, że takie rzeczy się zdarzały – bo jakkolwiek strasznie by to nie zabrzmiało – w tak dużej, liczebnej instytucji niestety, ale zdarzać się będą. 

Problemem jest to o czym wspomniałeś – tuszowanie tego stanu rzeczy. Oczekiwanie jest proste – jeśli ktoś dowie się o takim przestępstwie – informuje policję, ta aresztuje winnego, potem sprawiedliwy proces i kara. 
W Kościele jednak jest inaczej. Biskupi często przecież takiego księdza „przenoszą”, wymierzają jakieś „kościelne” kary. A to sprowadza się do poczucia że kapłani to inni ludzie, że do nich nie stosują się te same prawa. 

I mamy tutaj taki dysonans – z jednej strony organizacja której celem jest nauczanie i pouczanie, z drugiej jednak strony – organizacja, która sama nie chce, nie potrafi sobie poradzić ze swoimi grzeszkami. Rozumiem to w ten sposób, ze starano się utrzymać obraz KK jako instytucji bez skazy – ale niestety na koniec obróciło się to przeciwko samemu Kościołowi. 


    Polubienie

    1. Rzeczywiście musiało być to ogromne zakłamanie i trwało wieki całe. Zastanawia mnie jednak ciągle coś innego. Czy jest to prawdziwy powód odejść z Kościoła (czy tylko wykorzystanie okazji nagłośnienia tych spraw)? I po drugie, czy odejście z KK, powołując się tylko i wyłącznie na afery pedofilskie jest właściwie zasadne? 



      Polubienie

  2. A ja zapytam tak, skoro ci duchowni, kapłani i pośrednicy boga tak słabi ciałem i duchem są, tak ulomni i grzeszni, tak pełni pokus i psychicznie chorzy (bo tym jest pedofilia), to po chu.. a pana, że się tak kolokwialnie wyrażę, są oni komukolwiek potrzebni? Toż to jak pacyfista-zolnierz, fryzjer bez rak, ślepy policjant drogówki i praktyk w balecie, no bez jaj! Jak się w jakimkolwiek branży taka niekompetencja na szeroką skalę ujawni, to jest ona skończona i tyle

    No niestety, dziecko może sobie zrobic kazdy, a później się nad nim znęcac, czy je zaniedbywac, też nad tym ubolewam. Stąd później ludzie okaleczeni psychicznie i fizycznie, z problemami, nie potrafiący odnaleźć się w życiu.. . 
Ale glosic „dobro” będąc wcieleniem zła, to dla mnie szczyt obłudy.


    Polubienie

    1. Rozumiem Twoje oburzenie… Jest jak najbardziej uzasadnione. Chociaż moim zdaniem pedofilia w rodzinie to coś o wiele gorszego. Pozostawia skutki właściwie nie do naprawienia. I jest o wiele częstsza, i ciągle zamiatana pod dywan. Pharlap@ ma rację. Pedofilię kleru zestawiłymbym razem z o wiele liczniejszymi przypadkami pedofilii wśród nauczycieli. To podobna skala oddziaływania. 
Nawiasem mówiąc, to o czym piszesz, z „głoszeniem dobra, będąc wcieleniem zła” – niestety człowiek od dawna gra w te klocki. Mistrzami są tu pewnie politycy:-) Obłudne i unurzane w swoich chuciach jednostki mówią nam jak mamy żyć. 



      Polubienie

      1. O tak, takich fałszywych glonów, co to jedno wysłać, drugie mowia (pisza), a robią trzecie jest niestety masa, zaczynając od polityki, przez kler do tych wokół nas, na których możemy się naciąć w normalnym życiu, chyba się ich nigdy nie wypełni, niestety.


        Nie glonow, a gnomow, choć czasami to akurat na jedno wychodzi :)


        Polubienie

  3. Pedofilia – też czytałem informacje wykazujące, że w kościele katolickim jest jej mniej, a na pewno nie wiecej, niż w jakiejkolwiek organizacji mającej do czynienia z młodymi ludźmi. Wydaje mi się, że w tej dziedzinie przoduje własna rodzina. 
To ostatnie polecam Tessie – skoro ci ojcowie rodzin są tak słabi ciałem i duchem, to… tu wstawić cytat z komentarza. 
Zgadzam się, że bardzo istotną sprawą jest tuszowanie tych przestępstw. To samo dotyczy również rodziny. 
Osobna sprawa to tajemnica spowiedzi. W Australii właśnie jest dyskusja na temat. Według mnie sytuacja prawna jest prosta – ukrywający przestępstwo jest równiez przestępcą. Odpowiedzi na to pytanie musi udzielić Kościół – zwolnić spowiedników z tajemnicy. Oczywiście wtedy ludzie nie wyznają takiego grzechu na spowiedzi. 
Swoją drogą zastanawia mnie sprawa techniczna. Ktoś wyspowiadał się z pedofilii. Wydaje mi się, że zawsze było proste rozwiązanie – nie dam ci rozgrzeszenia dopóki nie wyznasz tego organom ścigania. Nie za takie rzeczy spowiednicy odmawiają rozgrzeszenia. W przypadku księdza, jeśli nie otrzymał rozgrzeszenia, to nie ma prawa odprawiać mszy. Wtedy sprawa wyszłaby na jaw bez łamania tajemnicy spowiedzi. 
Najwyraźniej spowiednicy byli bardziej wyrozumiali dla swoich kolegów niż dla rozwwodników czy kobiet, które przerwały ciążę.


    Polubienie

    1. Ciekawa sprawa z tą tajemnicą spowiedzi. Podejrzewam, że ubrukane w pedofili jednostki nie wyznawały tego na spowiedzi. Zdawały sobie sprawę, że grozi im suspensa a wtedy skończyłoby się źródło dochodu. Ludzki strach i wyrachowanie wygrywały z sumiennym spełnianiem wymogów pobożności. 



      Polubienie

  4. wpis jak zwykle w przysłowiowy punkt … mnie trochę uwiera w tutejszej demokracji to, że osób duchownych nie stawia się za pedofilię i nie tylko pod sąd, i jeszcze to, że to przestępstwo ulega przedawnieniu, moim zdaniem bardziej człowieka zabić nie można, jak w ten właśnie sposób 

a w moim Przydomowym Parku Narodowym jesień astronomiczna jak na zawołanie :)


    Polubienie

    1. Masz rację. W tym wypadku prawo powinno działać bardzo ostro. Podobnie jak w przypadku nauczycieli, duchowni wykorzystywali swoją pozycję względem dziecka. A szkody z tego wynikłe są straszliwe. Jak najbardziej żadnego przedawnienia 
Twój Park Narodowy punktowo przybiera jesienne kolory (to jedno drzewo z żółtymi liśćmi:-). Ślicznie


      Polubienie

  5. Wystarczy powtarzać pewne informacje wystarczająco często i złudzenia stają się faktami. Niewielkie procenty urastają do dziesiątek, zaś przekonania ludzi obrastają w pewniki. Nawet lubimy myśleć, ba mieć graniczące z pewnością poczucie, że mylą się inni, a nie „ja”.


    Polubienie

    1. Też się na tym łapię…Że tak łatwo można nami a nawet sami siebie możemy manipulować. Są pewnie jednostki, które żyją na co dzień takimi urojonymi prawdami i takie jest ich spojrzenie na życie. Nibyprawdy stają się ich codziennym pokarmem i nie zdając sobie z tego sprawę, utwierdzają się w takim rozumieniu rzeczywistości.


      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s