Mędrzec słowami zdobywa sobie miłość, a uprzejmości głupich będą wzgardzone Syr 20, 13

W sprzęgle mojego auta wysiadło łożysko oporowe. To była przyczyna całego zamieszania na ostatnim urlopie. Prawdopodobnie w tym modelu auta jest ono za słabe. W Internecie, na forach mechanicznych, znalazłem wielu innych posiadaczy tego samego modelu, skarżących się na ten sam problem. Taka właśnie przyczyna.

Rozum podpowiada, korzystając z logicznych przesłanek. I zwykle nie zawodzi. Dotyczy to nauk ścisłych. Tu króluje matematyka. Przez ostatnie parę lat musiałem solidnie powtórzyć i pogłębić chemię. W nocy śniły mi się zadania po niemiecku. Ale bardzo mi się to podobało. Zwłaszcza chemia kryształów. Dziwne, że większość pojęć znam po niemiecku i nie wiem, jakie mają polskie odpowiedniki.

A jak jest z rozumem i wiarą? Czy przeczą sobie wzajemnie, czy mogą się uzupełniać? Wielu dawało na to odpowiedź. Najbardziej zastanowiła mnie ta Anzelma z Canterbury. Fides quaerens intellectum. Wiara poszukująca zrozumienia. To wiodące hasło. Anzelm z Canterbury ogłosił tzw dowód ontologiczny na istnienie Boga. Twierdził, że istnienie Boga można wyprowadzić z samego pojęcia „Bóg”, które istnieje w naszym rozumie. Cechą pojęcia „Bóg” jest absolutna doskonałość. Zatem słowo to oznacza byt doskonały, któremu nie może niczego brakować. Nie może mu brakować przede wszystkim przymiotu istnienia. Musi więc on istnieć. Anzelm posługiwał się też starożytną nazwą Absolutu – Pierwsza Przyczyna, przejętą od Arystotelesa, nazywając go „ostateczną Przyczyną”, ale to dowód ontologiczny sprawił, że stał się tak znany.

Dzisiaj krytykuje się Anzelma za nieuzasadnione przeskoki i zwłaszcza semiotycy (a raczej semiolodzy) wypracowali wiele kontrargumentów, ale myśl Anzelma mimo, że sprzed prawie 1000 lat, bardzo mnie zadziwia.

Fides et ratio. Wiara i rozum. Można by było powiedzieć, że gdyby nie rozum, wiara prowadziłaby nas na manowce. Niektórzy sądzą, że i tak prowadzi 🙂 A rozum bez wiary może byłby tak wyrachowany i wykalkulowany, że nie bylibyśmy w stanie nikomu zaufać i nikogo pokochać. Bo tu zwykle pojawia się nieuzasadnione ryzyko.

Ale to tylko moje gdybania, trochę pomieszanie z poplątaniem. Na moim blogu mi jednak wolno -:)

Pozdrawiam

Ceramik

 

Reklama

6 myśli na temat “Mędrzec słowami zdobywa sobie miłość, a uprzejmości głupich będą wzgardzone Syr 20, 13

  1. a jasne, że wolno 🙂 
najbardziej podobają mnie się bogowie i herosi z mitologii greckiej, szarpani ludzkimi namiętnościami i słabościami, katolicki Bóg doskonały od kiedy o nim usłyszałam, budził długie lata we mnie nie miłość, a zwyczajny strach, do kościoła i wiary zbliżyłam się w latach osiemdziesiątych, w trakcie strajków i byłam tam, aż do wyjazdu tutaj, gdzie z okazji narodzin i chrztu mojego synka, zobaczyłam i przeżyłam na własnej skórze dwa różne kościoły katolickie, którymi dowodził zdawałoby się, jeden i ten sam papież … pamiętam jak dzisiaj dzień, w którym moja wiara w katolickiego boga upadła ostatecznie, miałyśmy z moją Siostrą taka tradycję, że zawsze gdy byłam w Polsce, szłyśmy w chociaż w jedną niedzielę razem do kościoła, tamtego dnia była właśnie taka niedziela, a w kościele msza z okazji urodzin jakiegoś szczecińskiego, kościelnego kacyka, w której brało udział bardzo dużo panów w sukienkach, zaś w kolejce do kacyka stało bardzo dużo kościelnych bab, które po wręczeniu mu prezentu i kwiatów całowało kacyka w rękę, cały widok ten był tak ohydny, że obie z siostrą już nigdy nie przekroczyłyśmy progu kościoła katolickiego w celu nie turystycznym, nie mniej jednak z niemieckiego kościoła się nie wypisałam, jeszcze wtedy nie, bo uważałam, iż płacenie podatków na kościół który utrzymuje wiele instytucji socjalnych w Niemczech, za sensowne, lepiej kościołowi, jak fiskusowi, który gdybym się z kościoła wypisała wziąłby sobie ten podatek, wypisałam się z niemieckiego kk po aferach pedofilskich, które wyszły na jaw, a że dalej uważam za sensowne płacenie podatków na kościół, który utrzymuje wiele instytucji socjalnych, wstąpiłam do kościoła ewangelickiego … memu sercu i duszy najbliższym jest Buddyzm, ten surowy z początków istnienia, który wtedy był jeszcze filozofią, w buddyjskich świątyniach zawsze czułam się najlepiej, to są miejsca, gdzie bez żadnego wysiłku osiągam całkowity, wewnętrzny spokój :)


    Polubienie

    1. Nie oceniam instytucji po „aferach”. I tak jak sam darzę buddyzm ciepłymi uczuciami, tak nie zapominam, że w momencie gdy Chińczycy wkraczali do Tybetu (co do dziś uważam za tragedię) Tybet był państwem religijnym i feudalnym. Niestety to na co się oburzasz – czyli pedofila w Kościele Katolickim – szalało tam jak zaraza. Myśl, zatem, wartości to jedno, ale zło jakiego dokonują ludzie będący częścią danego systemu, instytucji to już sprawa zupełnie oddzielna. 

Moim zdaniem zatem nie ma sensu mówić że jakiś system jest lepszy – bo temu innemu coś udowodniono. Niedawno nakręcony film „Spotlight” mówił o wielkiej aferze pedofilskiej w KK w USA. Ale czy to znaczy że tylko „u nas” dzieją się takie rzeczy? Oczywiście że nie! To jedynie pokazuje, że Zachodnia cywilizacja jest najsilniejsza tym, że ma „czelność” poddawać wszystko kontroli i osądowi. Takiemu osądowi jeszcze nie są ostro poddani mnisi w państwach gdzie buddyzm jest religią większości, takiemu ostremu osądowi nie są poddani ani wierni ani immamowie w krajach muzułmańskich. A idę o zakład, że tam „pod dywanem” piętrzą się całe góry występków niegodnych człowieka.


      Polubienie

      1. lifebreath zauważ, że na końcu tego filmu są wymienione wszystkie parafie na całym świecie, gdzie pedofilia wyszła na jaw, jako człowiek zadeklarowany i płacący świadomie podatki na instytucję czyli ją utrzymujący żądam od tej instytucji rzetelnych usług, tego typu moje podejście do kk, spotykało się często w Polsce z niezrozumieniem zjawiska, dla tych ludzi ksiądz, to jakby świętość, dla mnie to urzędnik egzystujący dzięki mnie i takim jak ja, wykonujący usługi dla mnie i takich jak ja, więc mnie, jako osobie ufającej w uczciwość instytucji, ma prawo trafić szlag kiedy dowiaduję się o masowym pedofilstwie w szkołach, przedszkolach, sierocińcach i innych społecznych instytucjach prowadzonych przez kościół, nie ja jedna opuściłam w Niemczech kk, już przedtem istniała masa parafii bez księży, po tych aferach ludzie masowo opuszczali kk do tego stopnia, że w do dzisiaj martwi się o swoje jestestwo w tym kraju, w Niemczech kościół istnieje na zupełnie innych zasadach, aniżeli w Polsce, powiem więcej z polskim kk, niemiecki ma niewiele wspólnego, a ja po trzydziestu latach tutaj, nie jestem już w stanie zrozumieć polskiego podejścia do tej instytucji … co do Buddyzmu, to mówię, jako filozofia w wersji pierwotnej, choć tu przyznać muszę, że Dalai Lama zawsze o siedem nieb górował nad JPII i mądrością, i przykładem, niestety kultu JPII nigdy nie pojmowałam, szacunek i owszem miałam, albowiem pomógł, zresztą jego papieżowanie zawdzięczał Wyszyńskiemu, człowiekowi, który na prawdę się dla Polski poświęcił, szacunek zaś szybko później straciłam, gdy kazał w Niemczech likwidować przykościelne poradnie antyaborcyjne, na co dzięki buku niemiecki kk sie postawił i powiedział stanowczo nie, gdyby było inaczej, już wtedy bym się wypisała i setki tysięcy razem ze mną … piszesz, że nie lubisz dyskutujących o Bogu ateistów, akurat w Polsce, mam wrażenie, że muszą to robić … 
mnie osobiście jest wsio ryba w co kto wierzy, byle mi tego nie narzucał i nie udowadniał, że jego jest najlepsiejsze, to dotyczy zresztą i bez reszty też, każdej dziedziny … w chwili obecnej jestem w pracy z Tajką, z Ruandczykiem, z Turkiem, z Rumunią, z Angolem (Angolczykiem?) z Hiszpanem i z jedną z byłych dederów i tak kolorowo mam od ponad jedenastu lat, wcześniej, w innych firmach, też inaczej nie było! w ciągu tego czasu chyba tylko z Eskimosem nie pracowałam, a i tego pewna nie jestem 😀 siła więc rzeczy animozje religijno-kulturowe są mi obce, żyj i daj żyć innym, to tyle w temacie bogów i etyki :)


        Polubienie

    2. KK ma mnóstwo za „uszami”. Ale kto dzisiaj nie ma… Po aferze ze „słowikami z Ratyzbony”, wszyscy się zdziwili, że wyszły zdarzenia dotyczące pedofilii w kosciele protestanckim (Tony Leyva czy sprawa pastora luterańskiego z Ahrensburga pod Hamburgiem). W 2014 r. oskarżono 5 buddyjskich mnichów na północy Tajlandii o przemoc seksualną wobec dzieci. Wszędzie są czarne owce i zakały, nawet w najszlachetniejszych grupach ludzkich. I lifebreath@ ma rację, że „pod dywanem” piętrzy się mnóstwo spraw. I to nie tylko w religiach, ale i w partiach, fundacjach, korporacjach i innych -akcjach-:) Masz jednak rację, w czymś takim jak religie, w których mówi się o pewnej moralnej dyscyplinie takich rzeczy nie powinno być

      Polubienie

  2. I ja dlatego w dużej mierze nie lubię, nie cenię tzw. „filozofii wiary”. Jest ona bowiem kompletnie oderwana od wszystkiego. Jest jak taka… grzanka w zupie – swobodnie pływająca, ale również nie mająca za bardzo z niczym kontaktu. 
I podałeś świetny – jak dla mnie przykład – ktoś z samego słowa Bóg wywodzi argumenty na istnienie Absolutu. Dla mnie to jest po prostu (uwielbiam to słowo ostatnio) kuriozalne. Groteskowe wręcz. 

Nie lubię „filozofowania o Bogu” tak jak nie lubię dysput ateistów na temat tego „dlaczego Boga nie ma”. Jedne i drugie uważam za jałowe. Wierzący jawią mi się jako tacy, którzy chcą wprowadzić „naukę” do wiary (co moim zdaniem sensu nie ma żadnego). A ateiści – cóż… to takie podtrzymywanie się nawzajem w swoich przekonaniach. Tak jakby nie byli ich pewni, tak jakby musieli się nawzajem wspierać, bo inaczej ich przekonania, ich postawa… no właśnie co? Runęłaby? Jeśli tak, to te przekonania i postawa funta kłaków nie są warte. 



    Polubienie

    1. Pobronię trochę tych „filozofów wiary”. Wbrew pozorom było ich całkiem sporo a wielu z nich to bardzo znane osoby. Sam Anzelm z Canterbury był też kimś wyjątkowym. W jego czasach nikt nie zastanawiał się nad „dowodzeniem Boga”, wszyscy przyjmowali to jak śnieg zimą. Miał zatem wiele odwagi by sięgać do pogańskich filozofów – Arystotelesa i Platona. Dowodzeniem istnienia Boga zajmował się m.in. Leibnitz i Kant. A dzisiaj etykę, naukę świecką, trudno sobie wyobrazić bez dowodzenia „a priori” i „a posteriori” wypracowanych jak to piszesz przez tych „filozofów wiary”. Wypracowali metody, które do dzisiaj są używane. Nawet myśl scholastyczna ma do dzisiaj wiele do powiedzenia. Semiotyka, logika czerpią całymi garściami z ich pracy. 
Wielu pyta się często, dlaczego nie ma ateistycznej szkoły dowodzenia, dlaczego ateiści nie wypracowali żadnego ateistycznego dowodzenia na to, że Bóg nie istnieje. Oni sami bronią się, że nie muszą jakiegokolwiek dowodzenia prowadzić. 
Rozumiem jednak, że nie każdy lubi takie rzeczy i potrafię to zaakceptować -:) 
Pozdrawiam


      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s