A tobie dadzą miano: „Poszukiwane”, „Miasto nie opuszczone” Iz 62, 12

Schwarzwald – Wo die Tannenbäume fröhlich lachen… Szwarcwald, gdzie jodły radośnie się śmieją. Jodła to śliczne drzewo, pod dostatkiem go w Szwarcwaldzie. Wystarczy, że spojrzę przez balkon i już je widzę. Bardzo ciemne, miękkie igły i wzniesione pionowo jak cygara szyszki.

Podobno jodła nie jest odporna na skażenie środowiska i występuje tam, gdzie jest bardzo czysto. Dlatego jest już stosunkowo rzadka w Europie. Jednak w Szwarcwaldzie ciągle się radośnie śmieje:-)

Pisałem ostatnio o wierzących i niewierzących. Przy tych ostatnich warto wspomnieć o agnostykach. Nie są ateistami, ale wstrzymują się od wiary. Zresztą podstawową odpowiedzią agnostyka jest „nie wiem”. Bo wstrzymują się też od wydawania opini na temat istnienia Boga.

Dlaczego? Bo agnostyk uważa, że nie ma dostatecznych środków i narzędzi, aby wydawać tak poważne zdanie jak te, dotyczące istnienia Boga.

Kiedyś usłyszałem taką opinię, że agnostyk jest takim gościem na świecie, który utknął w przedpokoju. Bo nie wie do którego pokoju wejść (czy do tego z napisem „wiara”, czy do tego, nad którym pisze „ateizm”), więc stoi zakłopotany w przedpokoju z nietęgą miną…

Niekoniecznie. A może agnostyk podjął decyzję, że nie będzie w tej sprawie decyzji podejmował 🙂 To przecież nie jest wybór między lodami waniliowymi a czekoladowym…

Dawno temu, będąc jeszcze bardzo młodym człowiekiem, poznałem pewnego agnostyka. Bardzo imponowało mi wtedy, że mimo, iż był niewierzący,  z wielkim szacunkiem wyrażał się o wierze. Nawet z pewną tęsknotą.

Jest nas w lesie bez liku. Różnych. Są popularne świerki i sosny, ale i szlachetne jodły. Nie będę pisał, kto jest kim, bo jeszcze ktoś się obrazi:-) Może każdy chce być tą jodłą a nikt zwyczajnym świerkiem. Ale jesteśmy różni i musimy o tym pamiętać. I się wzajemnie szanować… Bo nam słońca zabraknie.

Może to wszystko truizmy. Wyświechtane jak wyprane chusteczki. Ale chyba ciągle warto o tym sobie przypominać.

Pozdrawiam

Ceramik

6 myśli na temat “A tobie dadzą miano: „Poszukiwane”, „Miasto nie opuszczone” Iz 62, 12

  1. Ja to chciałbym być sekwoją… a jeśli w Europie to „chociaż” dębem. Jodła jakoś mi na wyobraźnię specjalnie nie działa. 

Dla mnie agnostycy to kuriozum. Serio. Wiara jest zero-jedynkowa. Nie można wierzyć „trochę”. I w wierze nie chodzi przecież o racjonalne argumenty. Ten, kto wierzy po prostu… wierzy. Koniec. Nie kupuję postawy „wierzącego mającego wątpliwości”. Można oczywiście mieć wątpliwości dotyczące tradycji, dotyczące Kościoła, dotyczące kilku „pomniejszych tematów” – ale na pytanie o istnienie samego Boga odpowiedź musi być albo „tak”, albo „nie”. 

Oczywiście, można dać odpowiedź wymijającą „nie powiem”, ale to nie zmienia istoty rzeczy – ta odpowiedź jakaś jest. Nawet jeśli ktoś nie chce się do niej przyznać. Nawet jeśli komuś jest niewygodnie, nawet jeśli ktoś się tej odpowiedzi boi.


    Polubienie

    1. Nie byłbym aż tak surowy względem agnostyków. Wiara, niewiara to dosyć delikatne sprawy. Jest cały wachlarz postaw, które odnoszą się do tego tematu. Skrajności są rzadkie, a ludzie wybierają dzisiaj często… jakieś swoje wyjście. Specyficzne i oryginalne. Są bardzo wierzący, którzy są za aborcją i eutanazją (a w sumie nie powinni), są ateiści, którzy zostają chrzestnymi (i też nie powinni). I tak dalej i dalej… 
Wiesz, jakoś tak na starość, człowiek staje się bardziej wyrozumiały. I męczą go trochę takie skrajności. 
Może tak piszę, bo darzę agnostyków sympatią, nie wiem… A może sam mam w sobie coś z agnostyka:-) 
W sumie ich argumentacja jest logiczna. Jak podaje wikipedia, agnostykiem jest ten, według którego „obecnie niemożliwe jest całkowite poznanie rzeczywistości”. A w religii oznacza to „niemożliwość dowiedzenia się, czy Bóg lub bogowie istnieją”. 
Są różne rodzaje agnostycyzmu i też wikipedia je wymienia. 
Bo różne drzewa spotkamy w lesie 🙂 A słońca dla każdego wystarczy… 
Pozdrawiam


      Polubienie

      1. Nie jestem dla agnostyków surowy. 

Pytanie o wiarę, nie jest pytaniem o dowody. To jest pytanie „czy wierzysz”. Nie: „czy są dowody na to, że wiara w Boga ma sens, bo nauka może udowodnić że istnieje”? 

Nie. Pytanie jest proste: „Czy wierzysz?”. I dlatego postawa agnostyków dla mnie jest totalnie niezrozumiała. Bo wiarę się albo ma, albo nie. Kropka.


        Polubienie

      2. Ok. Ale napisałeś, że: „Dla mnie agnostycy to kuriozum. Serio.”
 Cóż, dla mnie takie słowa to przykład raczej surowej postawy. Chyba że się mylę:-) 

Masz rację, że wiarę się ma albo jej nie ma. Oczywiście, że agnostycy nie mają wiary i traktuje się ich jako niewierzących. Ale z drugiej strony (w przeciwieństwie do ateistów) wątpią w swoje rozeznanie rozumem, które kazałoby im odrzucić istnienie Boga. I dlatego mówią: „nie wiem”, „mój rozum nie jest w stanie udowodnić (nie)istnienia Boga”. 
A więc agnostyk mówi: 
- wiara – 0 
bo na pewno wiary nie ma. A problem jest związany z rozumem. Właściwie zaś dotyczy zaufania rozumowi i jego zdolnościom poznawczym. 
Ale o to trzebaby było zapytać sir Thomasa Henrego Huxleya albo… jakiegoś agnostyka. Może nam wyjaśni swoją postawę – 🙂 
Pozdrawiam 


        Polubienie

  2. aż mnie się wstyd zrobiło, bo jadąc przed chwilą do pracy za jakąś ślepą komendą, szlag mnie trafiał o czym w niewybrednych słowach opowiadałam głośno mojej kierownicy 😉 

znam całą rodzinę agnostyków, część z niej to lekarze, mili uczynni, zawsze szanujący pacjentów, chociaż porobili ogromne kariery i tak sobie myślę, że ten zawód predysponuje do „niewiary”, a druga myśl, że gdyby to byli polscy katolicy (to jest rodzina żyjąca w Polsce), tacy mili i szanujący bliźniego by nie byli … wiem, wiem nie powinnam tak mówić, ale i też nie umiem, nawet w necie, być kimś innym, niż na prawdę jestem :)


    Polubienie

    1. Ta Twoja kierownica to ma cierpliwość 🙂 Muszę też spróbować, bo czasami chce mi się złość wyładować na turystach, którzy wyłażą ni stąd ni zowąd na drogę. 
Coś w tym jest, o czym piszesz… Standardowi polscy katolicy nie mają w sobie często tej delikatności, tego humanizmu… Może to czasami wiąże się z wykształceniem czy oczytaniem, jakąś empatią na drugiego człowieka, która została tam gdzieś zatracona… 



      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s